Kingdom Come Deliverance jest jedną z tych gier, których nie można było nazwać dopracowanymi podczas swojej premiery. Tytuł mierzył się z wieloma problemami takimi jak optymalizacja, ogromna ilość bugów oraz wiele glitchy. Na podstawowych konsolach był uważany za praktycznie niegrywalny. Osiągniecie legendarnych trzydziestu klatek na sekundę zdarzało się tak często, jak deszcz podczas suszy. Teraz, prawie półtora roku po premierze tytułu, gracze dostali w swoje ręce Kingdom Come Deliverance: Royal Edition. Podtytuł jest bardzo do adekwatny do tego, co sobą reprezentuje. Dostajemy wszystkie dostępne DLC razem z doszlifowaną, pełną wersją gry.

Przyjemność z rozgrywki jest ogromna.

W swoją wersję grałem na konsoli PS4 Pro i podczas wielogodzinnej rozgrywki nie zdarzył mi się żaden spadek klatek, bug, ani glitch. Jedyną rzeczą, do której mógłbym się przyczepić, jest widoczne doczytywanie się gry podczas galopowania na koniu. Podczas biegu poza miastem widać wyraźnie jak ładują się łąki i lasy, a w mieście zdarza się pojawianie budynków oraz samych mieszkańców tuż przed naszym nosem.

Do naszej dyspozycji udostępnione zostają wszystkie DLC, te mniejsze oraz te większe.

Bardzo smacznym kąskiem jest najnowsze rozszerzenie do gry pod tytułem „A Woman’s Lot”. Dodatek jest podzielony na dwie części. W pierwszym, o tytule „Dola Kobiety” gracz wcieli się w Teresę (przyjaciółkę głównego bohatera) i przeżyje historię sprzed samego początku gry, tyle że z innej perspektywy. W drugim, o wymyślnej nazwie „Matce Boskiej Sazawskiej” pomożemy naszej starej znajomej –  Johance, w uporaniu się z męczącymi ją od jakiegoś czasu demonami z przeszłości. Wszystko to spokojnie zajmie nam od pięciu do ośmiu godzin, więc nikt nie powinien narzekać na jego długość. Dodatkowo do gry został dodany psi towarzysz, którego możemy dostać od Teresy po „wysłuchaniu” jej historii. Jeśli dostatecznie będziemy o niego dbać, to zwierzak będzie nam mógł pomagać polować czy wspomagać nas w starciach.

Pozostałe dodatki również są warte naszej uwagi.

Weźmiemy udział w turnieju rycerskim, który odbywa się co siedem dni w Ratajach. Pomożemy Panu Janu Ptaszku w jego miłosnych przygodach. Pozbędziemy się bandy drani, którzy grasują na okolicznych drogach. Zdobędziemy też możliwość znalezienia wspaniałej zbroi Warhorse oraz poznamy historię starej, tajemniczej i opuszczonej osady.

Przed podejściem do gry miałem co do niej wiele obaw.

Nasłuchawszy się wielu narzekań w internecie, bałem się, że tytuł będzie niegrywalny. Martwiłem się, czy gra nadal jest zabugowana i nie potrafi utrzymać stałej liczby klatek. Na szczęście już na samym początku rozgrywki wszystkie moje obawy zostały całkowicie rozwiane. Do swoich rąk dostałem naprawdę przepiękny tytuł, w brutalnie realistycznym, średniowiecznym świecie. Okraszony niesamowitym klimatem oraz zaskakująca, a także przemyślaną fabułą. Więcej o Kingdom Come dowiedzieć się możecie z naszego felietonu na temat gry.

Kingdom Come Deliverance: Royal Edition to coś, na co wszyscy gracze czekali.

Dopracowany, pełny, a przede wszystkim piekielnie grywalny tytuł, na setki godzin. Bez żadnych obaw można go teraz zakupić na dowolną preferowaną platformę i zwyczajnie cieszyć się grą, bez żadnych problemów.