Zasadniczo Tropico 6 miało premierę już kilka miesięcy temu na PC. Tym razem skupię się na samym porcie, a po szczegóły dotyczące rozgrywki zapraszam do tekstu tutaj.

Konsolowy port Tropico 6 jest przykładem, jak powinna wyglądać gra ekonomiczna rodem z PC na konsoli. Jednocześnie niepozbawiony jest co najmniej kilku problemów i wad.

Podstawową zmianą jest HUD. Poziome menu umieszczone na stałe u dołu ekranu w PC-towej wersji zniknęło na rzecz kołowego menu wywoływanego dedykowanym przyciskiem. Oczywiście zrezygnowano również z kursora, dlatego w tabelach podświetlane są opcje, między którymi można się przełączać. Nowy HUD zrobiony został wzorowo. Jest wygodnie i przejrzyście.

Tropico 6 jest przy tym piękne. Konsolowa wersja nie ustępuje w niczym tej na komputery.

Woda pięknie błyszczy w blasku tropikalnego słońca, a drzewa są szczegółowe i bogato rozsiane po wyspach. Miasta żyją! Mieszkańcy stale gdzieś pędzą, uprawy rosną w oczach, a budynki są tak pieczołowicie przygotowane, że z pewnej odległości można by je pomylić z prawdziwymi.

Niestety, wszystko ma swoją cenę.

O ile pod kątem artystycznym twórcy osiągnęli wyżyny, o tyle z optymalizacji powinni wziąć jeszcze kilka lekcji. Przy lepiej rozwiniętym mieście gra potrafi złapać sekundową zawieszkę. I to dość regularnie. Podobnie jest podczas auto zapisu. Spokojnie – choć brzmi to może niezbyt zachęcająco, to muszę przyznać, że nie jest to upierdliwe. Tropico jest na tyle statyczną grą, że na dobrą sprawę można tych zwieszek nie odczuć.

Przeszkadzać za to może kamera. Sama w sobie jest wygodna, ale przybliżanie i oddalanie widoku jet bardzo irytujące. Widok często się blokuje na jednym poziomie i nie reaguje za pierwszym razem na wychylenie analoga. Z kolei, gdy już zadziała, to nigdy nie udaje mi się oddalić lub przybliżyć tam, gdzie ja chcę, tylko tam, gdzie gra uzna akurat za stosowne.

Loadingi są kolejną wadą Tropico.

Od włączenia gry z poziomu dashboardu do wczytania ostatniego save’a minie ponad 3 minuty! Przez ten czas może się odechcieć, grać! Mam nadzieję, że twórcy w najbliżej przyszłości poprawią optymalizację i problemy techniczne znikną, bo mój Xbox One X, choć w normalnych warunkach niesłyszalny, tak przy tej grze zdaje się wylewać siódme poty. Wygląda to co najmniej dziwnie, gdy konsola przy dużo bardziej złożonych grach jest cichutka jakby wyłączona, a przy Tropico wyje, buczy i wprost błaga o litość.

Ostatnim problemem jest według mnie budowanie dróg.

Choć tutaj nie mam pomysłu, jak by to można usprawnić. Taka to specyfika pada, ale przyciąganie nowych dróg do tych już istniejących jest srogo przesadzone. Ciężko jest zrobić prostokątne skrzyżowanie, bo automat przyciąga ulice tak, żeby się nie spotkały. Brakuje mi ustawiania kątów ulic rodem z Cities Skylines. Tam nawet niedoskonałe sterowanie padem doprowadzono do sztuki. Tutaj zaś jest to jedynie poprawnie skrojona i niewygodna mechanika.

Warto więc skusić się na konsolową wersję symulatora dyktatury?

Moim zdaniem jak najbardziej! Fakt, że wypunktowałem kilka wad, ale zdecydowanie są one przyćmione miodnością rozgrywki! To oczywiście cały czas to samo Tropico 6, w które zagrywaliśmy się na początku roku na PC. Tutaj jest za to bardzo dobra obsługa pada, a kto wie, może za jakiś czas wprowadzą obsługę myszki i klawiatury. Przynajmniej na Xboksie. Dlatego gorąco zachęcam do spróbowania, szczególnie dla fanów serii!

Tropico 6, czyli niech żyje zbrodniczy reżim na konsolach! Recenzja portu na Xbox One X
plusy
  • Piękna oprawa
  • Sterowanie padem
minusy
  • Loadingi
  • Optymalizacja
  • Budowa dróg na padzie
6.5ocena