Dawno temu, gdy modne były jeszcze tycoony, grałam w Zoo Tycoon 2. Ta symulacja ekonomiczna była jedną z moich ulubionych gier w dzieciństwie. Ucieszyłam się, gdy w moje ręce trafił Zoo Construcotr, bo liczyłam na podobne wrażenia.

To jednak nie to samo

Wedle tagów w sklepie Steam to symulacja, strategia, a przede wszystkim – gra we wczesnym dostępie. I to widać. Trudno jednak traktować to jako wadę. Twórcy rozwijają swój tytuł. Akurat trafiłam na update w ciągu kilku dni grania. Może nie wydarzyło się w związku z nim zbyt dużo, ale cieszę się, że b-alive gmbh (bo tak się nazywa producent) nie zostawił gry samopas, czekając na morze szekli od graczy. Na razie gracze mają do dyspozycji trzy parki, kilkanaście rodzajów zwierząt (z podobnych biomów) i atrakcji dla gości (takich jak toalety, informacja czy automat z napojami) oraz wolną rękę w zabawie. Na samym początku gra narzuca nam cele. Zdobycie odpowiedniej liczby zadowolonych gości i zwierząt. Gdy nam się to powiedzie (a trudne to nie jest), uzyskujemy dostęp do kilku nowych gatunków i budynków. Wtedy jednak również na celach się kończy. Gra zostawia nas samych sobie i sugeruje, że pewnie bez scenariusza też będziemy się bawić świetnie. No nie powiedziałabym.

Na co czekam?

Na razie gra oferuje niewiele. Liczę, że w przyszłości wszystkiego będzie po prostu więcej. Więcej zwierząt, więcej parków, więcej atrakcji dla gości. Na razie Zoo Constructor oferuje graczom podstawową pigułkę na rozgrzewkę. I trudno nie czuć jakiegoś niedosytu. W grze na razie nie ma żadnych scenariuszy ani kampanii. Osobiście trzymam kciuki za wprowadzenie tego typu rozgrywki, ponieważ nie przepadam za tego typu grami bez postawionych celów. Brakuje mi też trochę rozwinięcia informacji dotyczących samych zwierząt. We wspomnianym wyżej Zoo Tycoon 2 mieliśmy encyklopedię, z której mogliśmy douczać się w trakcie gry niczym na biologii. Aż takich dodatków gracze chyba nie potrzebują. Nie zaszkodziłoby jednak opisać szerzej zwierzaki w ich panelu, aby twórca parku mógł lepiej zrozumieć potrzeby czworonogów.

Oczywiście przy okazji przydałoby się sukcesywne naprawianie bugów, ale wierzę, że to dla twórców jest sprawa oczywista. W aktualizacji, którą miałam okazję dziś ściągnąć, kilka z nich naprawiono, więc powinniśmy być spokojni.

Zoo Constructor raczej nie będzie grą dla każdego

Zwiększanie zawartości, dodawanie opcji rozgrywki, pozbawianie gry bugów – to rzeczy, o których twórcy muszą pamiętać, jeśli chcą przyciągnąć graczy. Pod względem grywalności i mechaniki takiej produkcji nie powinniśmy mieć ostatecznie co zarzucić. Dlaczego? Cóż, na pewno ułatwiłoby to decyzje graczom, którzy na razie nie są zbytnio przekonani co do grafiki w grze. Kwadratowe zwierzęta, goście i pracownicy może nie rozczulają serduszka, ale mogą mieć swój urok, jeśli tylko będą mieli co robić.

Zoo Constructor zasługuje na uwagę i trzymanie ręki na pulsie.

Mam nadzieję, że stanie się jedną z tych gier, która pewnego dnia wyjdzie z wczesnego dostępu i okaże się wtedy naprawdę przyjemną i grywalną produkcją. Na razie trudno jest skupić się na niej dłużej niż godzinkę, ale osobiście nie tracę nadziei!