Często dociera do nas informacja o tym, że na kickstarterze są organizowane zbiórki, a te zaś, nie dochodzą do skutku z różnych przyczyn. Z tego czy innego powodu, niektórzy pomysłodawcy proszą swoich fanów czy ludzi, którzy w nich wierzą, o kolejne wsparcie. Pytanie brzmi czy tak samo jest w przypadku pomysłu na realizację ambitnego projektu…?

 

 

Rusza kolejna zbiórka na Kickstarterze, związana z produkcja gry Banner SAGA, okraszona trzecią cyferką. Oczywiście, jak to zwykło się robić, dla patronów przewidziane są „nagrody”. Tutaj rodzą się pytania – Czy warto „kupić” sobie za bagatela 10 tysięcy dolarów wpis w creditsach „Executive producer”? Czy to nie kiermasz? Przecież de facto, wykładamy tylko pieniądze, nie uczestnicząc w produkcji gry- a już na pewno nie jako ktokolwiek wykonawczy.

Mnożą się kolejne pytania: Dlaczego producenci ponownie chcą sięgnąć do kieszeni gracza? Poprzednie części były słabe? Gry nie zarobiły na siebie? A może to nowy model, dzięki któremu gry będzie się robić za „darmo”, tylko i wyłącznie kapitalizując zyski? Może to i znak czasów, ale wyobraźmy sobie, że jednak takie coś przejdzie.
Czy wtedy czeka nas wysyp studiów gier, które w ten sposób będą się finansowały?
Z drugiej strony, dzięki takiemu działaniu każdy ma szanse uzbierać na realizację gry/projektu, sprawdzić swoje siły i w konsekwencji odnieść spektakularny sukces lub porażkę.

Dotacje mają swoje limity – za nie dostajemy różnego rodzaju pamiątki: od najtańszych, gdzie dostaniemy po prosty grę, po najdroższe gdzie właśnie będziemy mogli zobaczyć swoje imię i nazwisko w executive producer.

Czy warto? Czy takie działanie ma sens?
Czas pokaże.

Póki co można śledzić rozwój projektu i wesprzeć go lub nie.

Ja jednak dostrzegam w tym wszystkim pewne zagrożenie, ponieważ tak jak wszędzie, mogą trafić się oszuści. Producenci mogą uzbierać kasę, wypuścić byle jaką grę i stwierdzić „Hej, przecież to jest to, co opisaliśmy i na co płaciliście! Brzydkie, niegrywalne i z masa bugów? Pokażcie nam grę, która ich nie ma!”.
Czy czeka nas zatem kolejny wysyp gier kickstarterowych, tak jak to miało miejsce z produkcjami typu Indie, w których ledwo można się obecnie połapać i w morzu (za przeproszeniem) badziewia, ciężko wyłowić wartościowe perełki?

Ponownie – czas pokaże.