Gry sandboxowe cieszą się ostatnimi czasy sporą popularnością. Nic tak nie cieszy graczy, jak wzięcie sterów świata gry w swoje ręce i decydowanie o tym, jak rozgrywka potoczy się dalej. Studio Jundro zwietrzyło szansę i postanowiło spróbować zagarnąć część rynku dla siebie wydając grę SimplePlanes.

Jak sama nazwa wskazuje, gra ta traktuje o samolotach. Jest to niezbyt skomplikowana produkcja, która pozwala nam na budowanie samolotów. I pisząc „niezbyt skomplikowana” nie mam na myśli tworzenia jakichś wielkich wymyślnych kloców i oczekiwania, że wzniesie się to w powietrze lepiej niż F-16. Nie, gra ciągle jest symulatorem i rządzą w niej prawa fizyki. Są one jednak dość uproszczone i każdy, kto uważnie przejdzie tutorial, będzie mógł z powodzeniem stworzyć swoje pierwsze maszyny. Maszyny budujemy z kilku podstawowych komponentów, które jednak możemy dowolnie modyfikować. Są to między innymi części kadłuba, kokpit, skrzydła, silniki, stateczniki… wszystko co potrzeba, by zbudować maszynę potrafiącą się oderwać od ziemi.  Zakres modyfikowania i łączenia elementów jest dość spory, jedynym ograniczeniem jest tu w sumie tylko wyobraźnia i działające w grze prawa fizyki. Sama gra posiada niesamowity plus w postaci bardzo aktywnej społeczności. Twórcy chwalą się, że ich użytkownicy stworzyli i wysłali na ich stronę ponad 100 tysięcy maszyn! Także, jeśli z jakichś powodów przerażają cię takie dane jak centrum masy, grawitacji czy ciągu, zawsze możesz po prostu pobrać gotowiec z Internetu. A jest z czego wybierać, niektóre samoloty są naprawdę dobrze zrobione (mamy dostępny model F-22 czy P-61), inne zrobione dla żartu (jak burgerokopter), a inne zadziwiają, jak całkowicie funkcjonalny model ATAT znany z Gwiezdnych Wojen. Także więc mimo prostej mechaniki w grze można całkiem realnie odwzorować wiele maszyn latających i innych pojazdów, więc twórcy zachowali odpowiedni balans między przystępnością i możliwościami w grze. Godne podziwu, bowiem niewiele tytułów potrafi być jednocześnie w miarę zaawansowanymi symulatorami i po prostu przystępnymi pozycjami dla niezbyt zaawansowanych graczy. Na dodatek, mamy szereg ciekawych misji, gdzie możemy strzelać do wrogów, ścigać się z ai i inne, a w trybie sandboxu możemy ich sobie spawnować do znudzenia.

Niestety, rozgrywka nie jest idealna i wolna od błędów. W moim osobistym odczuciu, fizyka w grze jest zbyt casualowa. Oczywiście wiem, że taki jest target tej produkcji, która dosłownie ma „simple” w nazwie, ale latanie pojazdami przypomina lot w przestrzeni kosmicznej, nie lot ciężkim samolotem na powierzchni gęstej atmosfery planety. Nie byłbym też sobą, gdybym nie wspomniał o kompatybilności gry z wieloma monitorami. Tu jej nie ma. Gra zawsze uruchamia się na monitorze najbardziej wysuniętym w lewo. Przełączanie monitora głównego nic nie daje, dopiero, gdy wyłączymy pozostałe ekrany, gra łaskawie wyświetli się na żądanym ekranie… Co najmniej dziwne rozwiązanie. Na dodatek sama grafika w grze nie powala i jest prosta do bólu. O ile detale samolotów są w miarę dobrze wykonane, tak tekstury wody, terenu, budynków… przypominają czasy, kiedy dominował GeForce 4ti. Plus taki, że taki nieskomplikowany graficznie tytuł uruchomi się na większości pecetów. I jednym z powodów, dla których zdecydowano się tak drastycznie obciąć grafikę jest stuprocentowa kompatybilność wersji PC z wersjami mobilnymi na Android/iOS. Także, jeśli zbudowałeś epicki samolot na nudnym wykładzie czy też przerwie w pracy, nie będziesz mieć problemu z zaimportowaniem go do wersji PC.

SimplePlanes jest bardzo interesującą pozycją. Nie jest to gra trudna, wręcz przeciwnie, może nawet zbyt łatwa, ale jej możliwości nadrabiają to. Grafika co prawda zawodzi, ale to nie przeszkadza, bowiem gra ma duży plus za stuprocentową kompatybilność z urządzeniami mobilnymi. No i tytuł daje kilka godzin prostej i przyjemnej rozrywki. Choćby na testowaniu coraz to bardziej wymyślnych konstrukcji z internetu.

O Autorze

Amatorski recenzent, miłujący się w klasykach i grach indie. Choć i nowością nie pogardzę.