Team Sonic Racing, choć garściami czerpie z od wąsatego kolegi to nie można powiedzieć, że jest byle klonem najpopularniejszych kartów na rynku. Sumo Digital tchnęło trochę życia w tę skostniałą formułę. W efekcie dostaliśmy grę naprawdę dobrą. Widać, że twórcy włożyli w projekt trochę serducha i nie jest to na szybko sklecony paździerz, który zwróci się tylko dlatego, że sygnuje go najszybszy jeż na świecie.

W czym tkwi największa moc Team Sonic Racing?

W drużynie! To właśnie na aspekt drużynowy położono największy nacisk. Głównym trybem gry są wyścigi, w których udział biorą 4 drużyny po 3 kierowców. Wygraną gwarantuje wspólny wynik całego składu. Ten jest ze sobą ściśle powiązany i choć może jeden outsider nie przekreśli zwycięstwa, to grając zespołowo zyskuje się najwięcej. Można wykorzystywać np. tunel aerodynamiczny jadąc za kolegą z drużyny, by po chwili wystrzelić się jak z procy, pokonując rywali. Można też przekazywać sobie nawzajem podniesione power-up’y. Niektóre z nich po przekazaniu mogą się nawet zdublować, na co nie ma szans przy wykorzystaniu własnoręcznie zebranego przedmiotu. Granie zespołowe ładuje rónież specjalny pasek, który po napełnieniu daje super prędkość i niewrażliwość na przeszkody. Jest to swego rodzaju „ulti”.

Cieszy również duża ilość wariantów rozgrywki.

W trybie fabularnym, oprócz klasycznych wyścigów i grand prix zagramy w zbieranie ringów na czas, driftowanie, wyścig z eliminacją ostatniego gracza i strzelanie rakietami do Badników. Zdecydowanie jest co robić w Sonicu! Na każdym kroku widać pietyzm twórców i chęć zrobienia czegoś więcej niż klona Mario Kart.

Mapy są naprawdę imponujące. Mają wiele rozdroży, przeszkód i są bardzo pomysłowo zaaranżowane. Każda trasa ma swój motyw przewodni. Pościgamy się więc m.in. w wielkim kasynie, gdzie Sonic jest mniejszy od zwykłego kasynowego żetonu, na trasie przypominającej starożytny Egipt lub po nadmorskich wzgórzach, wśród różnych morskich stworzeń.

Nowy Sonic przypomina postacie znane ze starych gier i kreskówki.

W grze dostępnych jest 15 postaci znanych z różnych serii z niebieskim jeżem. Oczywiście pojeździmy podstawowymi bohaterami jak Sonic, Knuckles czy Amy, ale są też te mniej znane jak Shadow i Silver. Każda postać ma swój własny charakter, który eksponuje podczas wyścigu w automatycznie rzucanych kwestiach, w których komentuje aktualne wydarzenia na trasie. Bardzo fajnie sprawdza się takie rozwiązanie, bo daje tym zbitkom pikseli masę charakteru. Dzięki temu bardzo polubiłem postać Shadow’a. Jest taki dystyngowany, elitystyczny i egocentryczny. Dużo lepiej się sprawdza niż po prostu milutki i maskotkowy Sonic.

Każda postać ma w sobie coś ciekawego i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Co prawda bolidy podzielone są na 3 kategorie: Szybki, usprawniony i potężny, ale nie zauważyłem specjalnej różnicy między nimi. Może te potężne pojazdy są ciut trudniejsze ze względu na niższą prędkość, ale sam nie zauważyłem diametralnie zmienionej rozgrywki w zależności od wybranego typu auta.

Tuning, power-up’y i lootboxy.

Sonic Team Racing ma swój mały ekosystem. Za każdy udział w wyścigu dostajemy trochę waluty, którą wydać można na lootboxy. W tych wylosować można części i elementy kosmetyczne dla wszystkich postaci. Oprócz tego w puli nagród jest bonusowe pudło, które daje szansę na potrojenie zebranego podczas wyścigu power-up’u. Najważniejsze jednak, że wspomnianych lootboxów nie można kupić za prawdziwe pieniądze! Wszystko odblokować można jedynie grając i wygrywając!

Odblokowane części można założyć w garażu. Każda modyfikacja zmienia nie tylko wygląd auta, ale i statystyki. Można więc dostosować każdy wehikuł pod własne preferencje. Choć nie jest tego dużo. Każda postać ma dosłownie kilka modyfikatorów, także nie nastawiajcie się na Need For Speed’owe możliwości „pimpowania fur”.

Nie obyło się rzecz jasna bez wpadek.

W moim przypadku największym problemem było granie online. Większość moich prób włączenia tego trybu kończyła się zawieszeniem gry i wyrzuceniem do strony głównej Xboxa. Nie wiem, czy to problem na skalę światową, czy Sonic gryzie się tylko z moją konsolą, ale miałem taki problem i muszę o tym napisać. Jednak radzę się nie zrażać, bo to może być kwestia łatki, a i na waszym sprzęcie problem może zwyczajnie nie istnieć.

Bugów jako takich podczas rozgrywki nie zarejestrowałem, ale za to klatki potrafiły nieoczekiwanie spaść dość znacząco, co mogło utrudnić zwycięstwo.

Sonic jest świetny!

Polecę go każdemu. Od dzieci po doświadczonych i dojrzałych graczy. Świetnie sprawdzi się jako prezent i jako gra imprezowa. Mnogość trybów i mechanik sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie! Jeśli Szukasz jakichś arcadowych wyścigów, a nie masz Nintendo Switch, to Team Sonic Racing jest dla ciebie.

Recenzja Team Sonic Racing - karty dla wszystkich!
plusy
  • Masa trybów gry
  • Bardzo duża przystępność
  • odkrycie kartów na nowo
minusy
  • Problem z utrzymaniem klatek
  • mała różnica w prowadzeniu aut
7.5ocena