Statki, wybuchy, bomby, strzelanie, lasery, wybuchy, bomby atomowe, rakiety, teleportacje, wybuchy, uff… Tak właśnie prezentuje się mocno zręcznościowa i postawiona na fun wersja EVE.

Tę ostatnią na pewno każdy zna. Największy symulator bitew i przetrwania w kosmosie, który nie wybacza błędów, a gracze muszą być zatwardziałymi nolifami by coś osiągnąć. A już na 100% spędzić setki godzin w grze, by ją dobrze poznać i wszystko ogarnąć. Nie chcecie marnować połowy swojego życia by się tylko postrzelać w przestrzeni? Tu z pomocą przychodzi najambitniejsza produkcja studia Edge Case Games – Fractured Space.

 20160326153204_1

Jeśli kiedyś graliście w EVE, mieliście do czynienie z tabelkami, wszędzie tabelki i jeszcze więcej tabelek. Tutaj mamy całkowite odejście od nudnych wykresów, nieprzydatnych informacji. Wszystko jak na dłonie pokazane, a główne wartości statku podzielone na Atak, Obronę i Umiejętności. Zakres oceny od 1 do 10, więcej równa się lepiej. Czy może być przejrzyściej? No może, bo często nawet lepsze statki (no, po prostu te co stoją dalej w drzewku umiejętności), mają takie same statystyki co ich młodsi bracia. W rozróżnianiu okrętów na różnych poziomach, jest praktycznie niemożliwe.

Sterowanie jest nieziemsko łatwe. W górę, dół, skręt w jedną czy drugą – wszystko to jest proste i sprawia, że nie męczy w rozgrywce. Nie musimy się nad nim zastanawiać i nie przeszkadza nam to w kolejnych udanych zabójstwach innych graczy. Jest to bardzo ważne i dzięki twórcom, za tak dogodne rozwiązanie – czujemy się naturalnie jak podczas jazdy samochodem.

Dynamika rozgrywki nie pozwala nam się nudzić. Mimo swojej prostoty i braku skomplikowania, na ilość akcji na pewno nie będziecie narzekać. Do boju stają dwie drużyny, każda po pięciu graczy. Cel? Oczywiście zniszczyć bazę przeciwnika. Samego przeciwnika też, jednak śmierć nie trwa za długo, respawn następuję do minuty – w zależności od czasu i postępu rozgrywki. Jak i ilości naszych śmierci i zabójstw. Tak więc, zabijamy przeciwników i do bazy!

20160326153607_1

Może nie tak szybko, zanim będziemy mogli przenieść się do wrogiej głównej bazy, musimy przejąć rafinerie, które pozwalają nam ulepszać okręt. Głównie dzięki ulepszeniom, jest przewaga na polu bitwy. No i jak ktoś wyjdzie, docieramy tu do największej bolączki tytułu. Strasznie mało graczy online, długie kolejki oczekiwania i czasami ktoś wychodzi – wtedy mamy przegraną w kieszeni. Nie da się grać 5vs4, niby drużyna z mniejszą ilością graczy, dostaje boosta. Zmniejsza on czas odradzania o 20-30%, jednak to za mało by dać jakąkolwiek przewagę.

20160326153735_1

Twórcy zaprezentowali swój twór, na najnowszym silniku Unreal Engine 4. Modele statków są bardzo szczegółowe, wszystkie efekty wybuchów i mocy specjalnych zrobione na najwyższym poziomie. Każda gra to piękny spektakl i pot dla naszej karty graficznej. Jak każdy tytuł, który staruje w Early Access, twórcy dają pewną zawartość i obiecują więcej. Nie dostajemy tutaj najmniej, ale mamy do wyboru tylko kilka rodzajów statków, większość pól jest jeszcze wyszarzona. Jeśli rozwiną to w dobrym kierunku, może zrobią kolejne dni darmowej rozgrywki – zyskają dodatkowych graczy, dzięki którym tytuł przetrwa i będzie cieszył latami.