Nie należę do grupy osób, która zachwycałaby się graniem na telefonie, ale do zapowiedzi Life is Strange podchodziłem z dużym entuzjazmem – nie mogłem się doczekać na powrót do tym razem kieszonkowej wersji Arcadia Bay.

Twórcy udostępnili w sklepie Google Play od razu cały pierwszy sezon opowieści. W pierwszy odcinek zagramy za darmo, a chcąc poznać całą historię, będziemy musieli zapłacić 45zł. To świetna opcja dla osób, które chciałyby sprawdzić jak produkcja działa na ich urządzeniu, bez kupowania od razu całego sezonu. Gra otrzymała kilka usprawnień względem swojej starszej siostry z iOS – wsparcie dla kontrolerów Bluetooth oraz tryb fotograficzny – który swoją drogą nie odstaje od podobnych funkcji dostępnych m.in. na konsolach.

Ale przejdźmy do najważniejszego – jak sprawuje się Life is Strange na moim Xiaomi Redmi Note 4 z 3GB pamięci RAM? No właśnie… średnio. Mimo, że telefon spełnia podawane przez producenta minimalne wymagania, to optymalizacja tytułu nie powala. Oczywiście nie spodziewałem się graficznych wodotrysków po moim, nie oszukujmy się, dosyć słabym sprzęcie, ale… nie jest to to, czego oczekiwałem. Największe problemy dotyczyły wydajności, i o ile 25-30 FPS bym przeżył, to niestety ciężko było mi grać, kiedy co dwie – trzy minuty gra dostawała czkawki i trwających milisekundy ścinek. Wielka szkoda, że twórcy nie pokusili się o dodanie zaawansowanych opcji graficznych jakie możemy znaleźć chociażby w mobilnym PUBG czy serii GTA. Do tego wszystkiego swoje trzy grosze dorzuca ogromny drenaż baterii – ta niestety mimo podłączenia telefonu do zasilania zwyczajnie nadal się wyładowywała.

Oczywiście zdaję sobie sprawę że wspomniane wyżej problemy to w 90% wina mojego urządzenia, i na wydajniejszych telefonach gra będzie działać zdecydowanie lepiej i jeśli jeszcze nie mieliście okazji sprawdzić produkcji DONTNOD Entertainment to gorąco polecam – niekoniecznie na mobilce.