Drugi miesiąc bieżącego roku może zapisać się w branży gier bardzo dużymi literami. Nie tylko na karcie zatytułowanej „2019”, ale w całej historii. Bez zwątpienia wymagałoby to niemałego trudu, aby znaleźć w przeszłości tak owocny dzień dla graczy, jakim bez dwóch zdań będzie 15 lutego. Z dziennikarskiego obowiązku przybliżę tytuły, które przyjdzie nam powitać w owym dniu: Metro Exodus, Far Cry: New Dawn, Crackdown 3… A w ich cieniu, nie mniej ważny dla mnie, wystrzałowy oddział – Jump Force!

Son Goku czy Naruto – odwieczny pojedynek!

Czy Ichigo jest lepszym szermierzem niż Zoro? Jak wypadłby Hisoka przeciwko Dio, gdyby zestawić ich w pojedynku antagonistów? Odkąd tylko sercami całych mas zawładnęło anime, takie starcia rodziły się w głowach fanów. Na Youtube znajdziemy tysiące godzin materiałów, których autorzy symulowali i przewidywali przebiegi starć bohaterów z różnych uniwersów. Jednak nawet to nie pomogło w zaspokojeniu burzliwych dyskusji. I tu pojawiło się studio Spike Chunsoft, całe na(PAKOWANE!) biało, tworząc największy crossover anime, jaki kiedykolwiek powstał.

Żaden fan japońskiej popkultury obok Jump Force nie może przejść obojętnie!

Do tej pory potwierdzone zostały 44 postaci z wielu głośnych tytułów. Jest to liczba, która może robić wrażenie. Nawet pomimo standardu wyznaczonego przez SSBU, na tle innych bijatyk, Jump Force wypada bardzo dobrze. Jestem przy tym przekonany, że nie jest to ostateczna ilość bohaterów. Poniżej prezentuję listę, którą skomponowałem, aby ułatwić Wam zorientowanie, czy ulubiony bohater został w niej zawarty:

Dragon Ball:
– Son Goku;
– Vegeta;
– Trunks;
– Piccolo;
– Cell;
– Frieza;

One Piece:
– Monkey D. Luffy;
– Roronoa Zoro;
– Sanji;
– Boa Hancock;
– Sabo;
– Marshall D. Tech (Blackbeard);

Naruto:
– Naruto Uzumaki;
– Sasuke Uchiha;
– Kakashi Hatake;
– Kaguya;
– Gaara;

Hunter x Hunter:
– Gon Freecss;
– Killua Zoldyck;
– Kurapika;
– Hisoka;

Bleach:
– Ichigo Kurosaki;
– Rukia Kuchiki;
– Renji Abarai;
– Sosuke Aizen;

JoJo’s Bizarre Adventure:
– Jotaro Kujo;
– Dio Brando;

Saint Seiya:
– Pegasus Seiya;
– Dragon Shiryu;

Rurouni Kenshin:
– Himura Kenshin;
– Shishio Makoto;

Yu Yu Hakusho:
– Yusuke Urameshi;
– Younger Toguro;

My Hero Academia:
– Izuki Midoriya (Deku);

Boruto: Naruto Next Generation:
– Boruto Uzumaki;

Yu-Gi-Oh:
– Yugi Muto;

Black Clover:
– Asta;

City Hunter:
– Ryo Saeba;

Fist of the North Star:
– Kenshiro;

Dragon Quest: The Adventure of Dai:
– Dai.

Co więcej, na potrzeby produkcji, Akira Toriyama (m.in. Dragon Ball, Dr. Slump) stworzył cztery nowe postacie, którymi są:
– Galena;
– Glover;
– Kane;
– Navigator.

Za ilością może pójść jakość…

…szczególnie w takim wypadku. Przyznam, że gdy pierwszy raz otarłem się o informacje na temat Jump Force, podchodziłem do niego raczej sceptycznie. Bałem się, że pomimo (a może ze względu na…?) tematyki, gra okaże się niewypałem. Moje wszystkie wątpliwości zniknęły momentalnie, gdy dowiedziałem się, że za produkcję odpowiedzialna jest ekipa ze Spike Chunsoft. Doświadczenie w growych adaptacjach anime mają kolosalne, a wystarczy nadmienić, że to oni stoją za stworzeniem wybitnego Dragon Ball Z: Budokai Tenkaichi 3! Pasek zaufania, niczym bufor energii w grze, momentalnie osiągnął maksymalny poziom!

Mechanika, technika, rasengan, bankai…

Pod tymi względami (konkretnie dwoma pierwszymi, bo kolejne są wynikiem mojego oczekiwania na grę) jest to klasyczna trójwymiarowa bijatyka. Jeśli, miałeś do czynienia wcześniej z seriami spod szyldu „Ultimate Ninja Storm”, albo wspomnianym wcześniej „Budokai Tenkaichi”, to doskonale wiesz, o czym piszę. Standardowe sterowanie: poruszanie, doskoki, odskoki, ciosy szybkie, ciosy silne, kombinacje, ataki specjalne… Ale nigdy wcześniej tak dobrze wyważone. Odczucia płynące z obijania przeciwników są świetnie zbilansowane. Nie ma w nich „sztuczności”, której tak bardzo obawiałem się na początku.

Kolejną różnicą, względem innych tego typu produkcji, jest trójkowy system walki.

Choć podczas pojedynku sterujemy w czasie rzeczywistym tylko jedną postacią, to cała nasza drużyna składa się z trzech bohaterów. I nic nie stoi na przeszkodzie, aby w odpowiednim momencie dokonać zmiany aktualnego, na innego z ekipy. Świetna jest płynność, z jaką to przebiega. Brak zbędnych scenek przejściowych, a wszystko genialnie podnosi poziom dynamizmu starć. Odnoszę wrażenie, że jedyną grupą, do której gra może nie trafić, będą wielbiciele bijatyk w 2/2.5D, które charakteryzują się znacznie innym typem rozgrywki – w mniejszym stopniu nań nastawionym.

Nie mogę się doczekać!

Miałem szczęście przetestować Jump Force w ogólnodostępnych beta-testach i… Mój zapał się zdecydowanie spotęgował! Pomimo dostępu do zaledwie kilkunastu postaci, bawiłem się przednio. Toczenie pojedynków pomiędzy, dla przykładu, Zoro a Vegetą przynosiło mi nieopisaną przyjemność. Czekajcie, bo jest na co i kupujcie, bo będzie warto! Oczywiście, nie jest to bynajmniej półka Mortal Kombat, niemniej jednak fani anime nie dostali nigdy tak dobrej produkcji. Mógłbym wymienić jeszcze mnóstwo argumentów „dlaczego warto?”, ale zakończę to tak, jak zacząłem w jednym z podtytułów. Son Goku czy Naruto? Teraz Ty możesz o tym zdecydować, więc bądź gotów! Kaaa-mee-haa….