W połowie lipca otrzymałem informację, że producent sprzętu dla graczy Hiro, planuje wydać nowe słuchawki gamingowe. Zachęcony tą wiadomością, która przedstawiała akcesorium jako profesjonalny sprzęt dla graczy, postanowiłem z miłą chęcią przetestować jeden z najnowszych produktów – słuchawki 5.1 o wdzięcznej nazwie Gamma. Informacje prasowe mają to do siebie, że muszą zachęcić inne redakcje oraz użytkowników do kupna, dlatego bardzo często podchodzę do nich z dozą ostrożności.

Jaka była dokładnie informacja prasowa o bohaterze dzisiejszego tekstu, że skusiła mnie do testu?

Pozwolę sobie zacytować, co by później nie było niedomówień:

Zarówno model GAMMA, jak i PSI wyposażono w duże 50-mm przetworniki dla jak najbardziej realistycznego odzwierciedlania dźwięku, który jest często kluczowym czynnikiem decydującym o szybkości reakcji na działania wrogów, szczególnie na ciasnych przestrzeniach wirtualnego pola walki. Duże, wyłożone przyjemnym w dotyku materiałem nauszniki, bardzo dobrze wyciszają dźwięki otoczenia oraz zapewniają komfort podczas nawet najdłuższych gamingowych sesji. Nowe modele headsetów to sprzęt dopasowujący się do potrzeb każdego gracza – zarówno profesjonalnego, dla którego przewaga nad przeciwnikiem oznacza zwycięstwo w ważnym turnieju, jak entuzjastów, dla których wrota do świata zawodowego esportu dopiero się otwierają.

GAMMA oraz PSI, dla uzyskania jak najlepszych doznań z rozgrywki, wyposażono w cyfrowy dźwięk przestrzenny, pozwalający na precyzyjną lokalizację kierunku, z którego dochodzą wszelkie odgłosy. Model GAMMA posiada system 5.1, natomiast model PSI symuluje działanie aż ośmiu głośników w systemie 7.1. Pozwala to na jeszcze bardziej realistyczne odwzorowanie brzmienia pola bitwy.

Pierwsze wrażenia podczas odpakowywania paczki, były magiczne – czyżby w końcu słuchawki, które dobrze wygłuszą otoczenie i pozwolą na komfortowe granie w gry? Nałogowym graczem nie jestem, nazwałbym się bardziej „graczem niedzielnym”. Wiecie, takim który odpali konsolę kilka razy w tygodniu na pół godziny i to wszystko. Bardziej od grafiki cenię dobrej jakości dźwięk. Dźwięki otoczenia, przeciwników, ścieżkę dźwiękową – to wszystko musi być spasowane, aby grało się przyjemnie. Grafika może nie być najlepszych lotów, natomiast dźwięk już tak. Jeżeli coś jest nie tak, to po prostu go wyciszam, tak jak zrobiłem np. podczas grania w  Bombslinger.

Z racji tego, że wcześniej miałem do czynienia ze sprzętem klasy estradowej, to trochę o tym dźwięku wiem. W domu posiadam głośniki Logitech 2.1, które nie są z najwyższej półki, ale do oglądania seriali w zupełności wystarczają. Z racji że coraz częściej gram w momencie, kiedy moja dziewczyna odpoczywa i raczej nie chce słuchać głośnych dźwięków z gier, więc na możliwość przetestowania Gammy czekałem z niecierpliwością.

Rozpakowując słuchawki w pierwszym momencie zaskoczyła mnie waga ich oraz masywność.

Pierwsze nad czym się zastanowiłem, to to w jaki sposób one mają utrzymać się na głowie i na dodatek jej nie spocić? Przechodząc do podłączenia z początku wybrałem przewód USB z myślą o tym, że nie będę wykorzystał do tego jacka. Pierwsze zaskoczenie – słuchawki nie są w ogóle wykrywane w systemie, a diody się świecą. Jak to? Sprawdźmy na Xboxie. To samo – zero dźwięku. Dźwięk w menu pojawił się dopiero po podłączeniu jacka 3,5 mm bezpośrednio do pada. A skoro gracz ze mnie niedzielny, to większość czasu spędzam przed konsolą, a nie przed komputerem. Dlatego też moim pierwszym testem była Forza Horizon 3. Ścieżka dźwiękowa jest tam idealna do testów: odgłosy przejeżdżających aut, stłuczek, hamowania czy ryku silnika podczas przyśpieszania.

Nic nie zwiastowało apokalipsy, która nastąpiła chwilę później.

Plastikowy dźwięk, bez żadnych wyraźnych częstotliwości. Może coś źle podłączyłem? No nie może być, wziąłem pierwsze lepsze słuchawki, które leżały obok mnie i podmieniłem. Nagle wszystko było słychać poprawnie.

Rozpocząłem zabawę w kotka i myszkę, próbując zmusić te testowane do jakiegokolwiek działania na swoim komputerze. Znów nadeszła apokalipsa. Piosenkę na YouTube wyłączyłem po jakichś 30 sekundach, ponieważ nie dało się słuchać dźwięku tej jakości. Może Spotify? Niestety, to samo. Plastikowy dźwięk bez wyraźnych częstotliwości. Pomyślałem sobie, że skoro to słuchawki 5.1 to może muszę mieć podłączone wejście jack i USB? Niestety nie. Jedyne co osiągniemy podłączając USB, to zasilanie pomarańczowych diod na obudowie. Nie wpływają one jednak na dźwięk.

Rozpocząłem poszukiwania w celu „wyciągnięcia” z tych słuchawek czegoś więcej, niż tego plastikowego dźwięku. Pierwszy trop padł na Dolby Access ze sklepu Windows 10. Szybka konfiguracja polegała na ustawieniu mojego wyjścia słuchawkowego na dźwięk przestrzenny 5.1 w standardzie Dolby Atmos. Zachęcony tymi krokami postanowiłem obejrzeć trailer Shadow of Tomb Raider w aplikacji Dolby i niestety, znów się srogo zawiodłem. Dźwięk delikatnie się poprawił, pojawiły się symptomy dźwięku przestrzennego, ale ciągle nie to. Zero wyraźnych tonów. Próba odtworzenia filmu z ścieżką dźwiękową w formacie 5.1 dostarczyła takiej samej rozrywki, jak powyżej.

Posiadam Forzę 3 zarówno na XBOXa jak i PC postanowiłem ściągnąć 60GB danych i zainstalować ją na swoim komputerze. Efekt dokładnie taki sam, jak na konsoli. Kolejne testy polegały na odpaleniu Diablo III – niestety efekt taki sam. Przetestowałem kilka gier i jedyną, która jakkolwiek obsłużyła te słuchawki był Battelfield 1. Jak się okazuje, w opcjach tej gry znalazłem możliwość ustawienia dźwięku przestrzennego na słuchawkach i dopiero wtedy zaczęły jakoś grać. Chociaż „jakoś”, to to słowo użyte trochę nad wyraz.

Powtórzę to po raz kolejny – dźwięk jest plastikowy. Nie ma wyraźnych niskich, średnich ani też wysokich tonów. W większości słuchawek, które testowałem w swoim życiu nie było tonów niskich z powodów użytych komponentów. Średnie, jak i wysokie stały na średnim poziomie. Tutaj nawet nie mieliśmy tego średniego poziomu.

Jeżeli chciałbym wyciągnąć coś więcej z tego urządzenia, musiałbym sporo czasu spędzić w equalizerze próbując ogarnąć częstotliwości. Kojarzycie może te wszystkie misje w Battlefield? Wszędzie dużo krwi, wybuchy, non-stop jakieś wybuchy? Zawsze jest dużo akcji w tej grze. Akcja działa się, ale tak jakby trochę w tle. Wybuchy były, ale potocznie pisząc – głowy mi nie rozerwały. Nie było efektu wow. Jak z tym realistycznym dźwiękiem 5.1? Jest. W B1 jedyne co udało mi się usłyszeć, to skąd dokładnie mogły lecieć strzały, ale na tyle, aby wiedzieć skąd nadchodzi wróg, to niestety nie. Jeżeli chodzi o jakość dźwięku, to nie ma co więcej pisać, bo mógłbym użyć brzydkich słów, a nie o to chodzi, więc może przejdźmy do jakości wykonania.

Jak wspomniałem, waga robi swoje, a słuchawki są bardzo dobrze wykonane.

Mimo swojej masywności, pałąk nie naciska na głowę i dwugodzinne sesje nie są problemem (a tyle przynajmniej grałem w B1, aby przetestować to urządzenie). Wygłuszenie – w końcu nie słyszałem dźwięków otoczenia, a mieszkamy w naprawdę hałaśliwej dzielnicy, tuż obok torów tramwajowych.

Skoro jest takie dobre wygłuszenie, to pewnie też uszy się pocą? Nic z tych rzeczy. Zawsze miałem z tym problemy, że po chwili chciałem zrzucić z siebie słuchawki, ponieważ były całe mokre. Nie tutaj – wykorzystany materiał sprawia, że nie było tego problemu. Słuchawki jakościowo i pod względem użytego materiału wykonane są na wysokim poziomie. Szkoda tylko, że nie da się ich używać w codziennym graniu, tu niestety nie są już takie idealne.

W zestawie ze słuchawkami dołączany jest mikrofon z diodą na końcu. Testowałem go na Skype i „zbierał” bardzo dobrze. Nawet czasami za dobrze i było słychać pogłos. Stawiam, że to po prostu kwestia poprawnego wyregulowania w opcjach nagrywania i wszystko będzie poprawnie działało. Jest to drugi plus w morzu minusów. Natomiast do sterowania głośnością mamy oddzielny „pilot” na kablu. Jest to jedno pokrętło.  Na tym pilocie znajdziemy również fizyczny przełącznik, który pozwoli nam na włączanie lub wyłączanie mikrofonu.

Odpadają do słuchania muzyki, nie nadają się do filmów, a nie każda gra poprawnie obsłuży dźwięk przestrzenny. Jeśli już obsłuży, to będziemy mieli wrażenie, że kupiliśmy słuchawki z supermarketu za małe pieniądze. Chociaż w sumie nie tak małe, ponieważ za cały zestaw musimy zapłacić około 110 zł w oficjalnym sklepie NTT. Niestety stanowczo za dużo jak na ich możliwości.