Until Dawn – to ten tytuł sprawił, iż na Hidden Agendę (w polskim tłumaczeniu “Ukryty Plan”) czekałem z wielką niecierpliwością. Oba te tytuły łączy producent – Supermassive Games. Moje oczekiwania były naprawdę spore, ponieważ, według zapowiedzi, klimat gry miał być naprawdę ciekawy, a sama gra obsługiwana byłaby poprzez PlayLink.

Czym jest PlayLink? To usługa, która pozwala wykorzystywać smartfony jako kontrolery w grze. Dzięki czemu, podczas spotkań z przyjaciółmi nie musimy posiadać wielu kontrolerów – wystarczy, że każdy z nich będzie posiadał swojego smartfona. To naprawdę ciekawa opcja, zwłaszcza że Hidden Agenda umożliwia grę 6 osób jednocześnie.

Fabuła opowiada historię Wnykarza – osoby, która z zimną krwią zabija upatrzone wcześniej ofiary. Gra rozpoczyna się w momencie schwytania podejrzanego. Kolejna sekwencja ma miejsce 5 lat później i rozpoczyna się od tłumaczeń skazanego. Twierdzi on, iż nie jest Wnykarzem, a jego wersję uwiarygodniają kolejne morderstwa. Główna bohaterka, Becky Marney, musi zmierzyć się z intrygą i odkryć czy skazany na karę śmierci Jonathan Finn nie nagina faktów na swoją korzyść.

Oceniając Hidden Agendę nie jestem w stanie odejść od porównań do Until Dawn. W najnowszej produkcji od Supermassive Games zdecydowanie widać kunszt twórców, lecz mimo to nieco brakuje mi skupienia się na detalach graficznych w takim stopniu, jak w starszej grze. Samo sterowanie postaciami, z racji specyficznego systemu PlayLink, nie istnieje. Gra została zaprojektowana jako interaktywny film, w którym mamy jedynie wpływ na decyzję postaci oraz wykonywanie QTE i poszukiwanie poszlak. Jest to zdecydowanie przemyślany wybór, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę możliwą ilość graczy.

Co najważniejsze, Hidden Agenda potrafi wciągnąć graczy w swój świat. Grając w dwie osoby dość mocno dyskutowaliśmy nad preferowanymi rozwiązaniami danej sytuacji oraz zastanawialiśmy się, jak dalej potoczy się akcja. W takim podejściu do gry zdecydowanie pomagały charakterne postacie – każda z nich posiadała własne poglądy i nie bała się ich manifestować. Dzięki temu utożsamianie się z nimi i ich przemyśleniami nie sprawiało żadnego problemu i pozwalało na zrozumienie ich motywacji i podejścia do śledztwa.

Będąc szczerym muszę przyznać, że po Hidden Agendzie spodziewałem się czegoś więcej. Liczyłem na totalnie gęsty klimat gry, w którym noże będą wisieć w powietrzu. Miałem też nadzieję na dłuższą rozgrywkę, gdyż obecna zajmuje około 2 godzin. Sam wątek z powodzeniem mógłby zostać przedłużony – pomiędzy odkryciem rozwiązania sprawy, a zakończeniem gry warto byłoby dobudować nowe wątki. Nie oznacza to jednak, iż gra jest zła – jest wręcz przeciwnie, po prostu osobiście spodziewałem się nieco bardziej rozbudowanych wątków. Hidden Agenda to jednak dobry tytuł, który z pewnością warto wypróbować. Historia jest naprawdę ciekawa, a czas spędzony podczas rozwiązywania zagadki mija naprawdę szybko. Osobiście liczę, iż na tytuły podobnego typu nie będziemy musieli czekać zbyt długo i już wkrótce otrzymamy nowe propozycje. Tymczasem, z pewnością wrócę wkrótce do Ukrytego Planu, aby wypróbować alternatywne ścieżki zakończenia gry.