Hearthstone od pewnego czasu dostaje regularnie duże, singleplayerowe rozszerzenia po premierze nowych, pakietowych dodatków. Najnowszy dodatek, zatytułowany Wybawcy Uldum, nie był pod tym względem wyjątkiem. Jak zatem prezentuje się nowa przygoda przygotowana przez Blizzarda?

Kolejny raz… To samo

Moim głównym zarzutem – jak na ten moment, po ograniu dwóch skrzydeł, jakie w tym momencie są dostępne dla graczy, jest powtarzający się od kilku dodatków motyw przygody, który… Nie jest już świeży. Jak w przypadku poprzednich kilku rozszerzeń, naszym celem jest pokonanie 8 coraz to silniejszych bossów. Jedynym realnym „twistem” w przypadku grobowców jest ostatni boss, który ma więcej życia, którego wartość zapisuje się po śmierci gracza. Oprócz tego walka podzielona została na 3 coraz to trudniejsze fazy, co wymusza na walczącym pewną zmianę taktyki podczas bitwy na karty.

Niestety, poza tym niuansem i dodatkowym wyborem jednej, silnej karty odkrywcy na początku gry mało jest tu nowości. Jasne, nasza talia od teraz jest dwuklasowa, co także można potraktować jako urozmaicenie, ale poza tym i dodatkowymi bonusowymi efektami otrzymywanymi pomiędzy starciami – nie ma tu nic nowego.

Kiedy po raz pierwszy w grze został zaprezentowany Dungeon Run, został on bardzo ciepło przyjęty. Wreszcie coś nowego w Hearthstone! Mamy wrzesień 2019 i taką konwencję widzieliśmy już jednak zbyt wiele razy, aby Grobowce Grozy można było uznać za coś nowego.

Jest jeszcze kwestia ekonomii gry…

Jeśli kupujecie nową przygodę za wirtualną walutę – czyli obecne w grze złoto – kupicie za 2800 (2100, jeśli pierwsze skrzydło odbierzecie za darmo w pierwszym tygodniu gry). W zamian za to otrzymacie złoty pakiet klasyczny, oraz 15 pakietów z najnowszego rozszerzenia. Kupno całego pakietu za prawdziwe pieniądze opłaca się nieco bardziej – po pierwsze, cena jest lepiej dostosowana do nagrody, jaką otrzymujemy za ukończenie wszystkich rozdziałów. Za grową walutę lepiej jest po prostu kupić 21 (lub nawet 28, jeśli nie odbierzecie darmowego skrzydła) pakietów. Nie muszę też wspominać, że po takim czasie od premiery dodatku wielu graczy ma już najważniejsze karty z obecnego rozszerzenia. W takim przypadku w ogóle mogą nie być zainteresowani Grobowcami.

Podsumowując – przydałoby się więcej nowości.

Nie obraziłbym się także jakby przygody zaczęły dostawać ekskluzywne karty tak jak kilka lat temu. Poprzednie rozszerzenie singleplayerowe próbowało co prawda wprowadzić nową kartę do gry, jednakże Zayl, pomimo bycia ulepszonym Świstomigiem, okazał się niewypałem. Nie jest to przygoda tragiczna – pokonywanie bossów dalej bawi, a nowy zestaw kart, jakie możemy dodać do talii podczas gry urozmaicił nieco gameplay. Jednakże, po ograniu poprzednich przygód w tym stylu, możecie poczuć się znużeni Grobowcami Grozy.