Nowa odsłona Gran Turismo to coś na co gracze Playstation czekali od premiery PS4. Premiera nowej części tej bestsellerowej części owiana była licznymi kontrowersjami – nowe GT:Sport stanowi bowiem dużą odskocznie od pozostałych tytułów z tej serii. Czy jest to jednak powód do napiętnowania nowej produkcji Polyphony Digital?

Przy pierwszym uruchomieniu – o ile oczywiście ściągnęliśmy dużą łatkę do gry dostępną od pierwszych dni po premierze – GT:Sport wita nas rozległym menu głównym zawierającym – przynajmniej na pierwszy rzut oka – ogrom różnych opcji do wyboru. Gdy jednak zapoznamy się nieco bliżej z zawartością, szybko zauważymy że zawartość dla trybu singleplayerowego została bardzo wykastrowana. Prawdopodobnie pierwszą różnicą jaką zauważą weterani marki będzie brak trybu kariery, który dla wielu graczy stanowił trzon rozgrywki w poprzednich częściach cyklu. Tutaj został on wycięty, a żeby nie było tak pusto, twórcy dodali ponad 60 różnorodnych misji, które zostały bardzo dobrze przygotowane. W tej sekcji gry nie ma miejsca na nudę – zadania jakie stawia przed nami gra są urozmaicone i przez te kilka do kilkunastu godzin jakie zajęło mi ich przejście nie nudziłem się ani trochę. Znajdziemy tutaj próby czasowe, polegające na przejeżdżaniu od checkpointa do checkpointa, niczym w starych grach automatowych pokroju Outrun’a. Oprócz tego są tutaj misje przejeżdżania pachołków, bicia rekordów prędkości, wyprzedzania określonej liczby samochodów na torze i bicia ustalonych rekordów czasowych bez podziału na checkpointy. Nie mogę odmówić faktu, że jest to bardzo przyjemny tryb, niestety, w porównaniu do trybu kariery dostępnego w poprzednich częściach gry wydaje mi się on jedynie przystawką, takim wypełniaczem który umieszczono w grze żeby odbiorcy nie byli źli z powodu braku zawartości singleplayerowej.

Jeśli za kółkiem nie czujemy się pewnie, możemy zacząć od bardzo dobrze przygotowanego samouczka. Posiada on wiele etapów, głównie skoncentrowanych na nauczeniu grającego pokonywania konkretnych typów zakrętów w optymalny sposób i utrzymywania poprawnej linii jazdy. Oprócz tego, gracze mogą zapoznać się w nim z mechaniką pit-stopów, nauczyć się driftu, kontrowania pod- i nadsterowności, optymalnego zarządzania paliwem na trasie… Szczerze mówiąc ta część gry została moim zdaniem najlepiej przygotowana. Dawno nie widziałem tak dokładnego i dobrze tłumaczącego zasady jazdy na torze samouczka. Trochę rozbawiła mnie część ucząca zasad fair-play, której ukończenie jest wymagane, aby rozpocząć zabawę w trybie multiplayer… Ale kto wie – być może to działa, chociaż grając po sieci nie zauważyłem zbytnich różnic pomiędzy Gran Turismo a innymi grami wyścigowymi stawiającymi na realizm. A gdyby tak CS albo LOL przed rozpoczęciem gry wymagał od swojej społeczności ukończenia kursu etykiety…

Poziom trudności tych elementów został dobrze wyważony. Aby ukończyć samouczek nie wystarczy tylko przejechać z punktu A do B, gra faktycznie wymaga od gracza precyzji i trzymania optymalnej linii jazdy po torze. Etapy misji zostały natomiast przygotowane tak, aby ich pokonanie na najniższym poziomie, aby otrzymać brąz, było dostępne dla każdego. Na złoto trzeba się natomiast sporo napocić i nauczyć dokładnie zachowania auta na wybranym na potrzeby zadania torze. Zachowanie przeciwników podczas tych sekwencji również nie ułatwia osiągnięcia najlepszych rezultatów, zawsze trzymają się oni bowiem optymalnego toru jazdy i aby ich wyprzedzić należy znać trasę na tyle dobrze, aby wiedzieć kiedy mocniej nacisnąć pedał gazu na prostej. Dodatkowo niektóre sekwencje mają nałożone specjalne warunki wymagane do ich ukończenia – czasami nie możemy uderzyć w auto przeciwnika, przez co wyprzedzanie staje się jeszcze trudniejsze, innym razem gracz karany będzie za uderzenie w bandę czy nawet samo wypadnięcie z toru.

Gdy już ukończymy te 2 tryby zabawy, samotnemu graczowi nie pozostaje wiele zawartości do odkrycia. Poza misjami możemy poćwiczyć zachowanie na zakrętach na każdym z kilkudziesięciu torów. Nie jest ich wiele, ale przynajmniej są dość różnorodne. Największą perłą kolekcji jest oczywiście niemiecki Nürburgring, który, podobnie jak pozostałe odcinki został bardzo szczegółowo odwzorowany.

Poza trenowaniem naszych umiejętności na wybranych odcinkach możemy także skorzystać z trybu szybkiego wyścigu. Jak sama nazwa wskazuje, wybieramy tylko tor, porę dnia i samochód, po czym przechodzimy do rywalizacji ze sztuczną inteligencją, driftu lub bicia rekordów czasowych. Z tego trybu możemy także korzystać grając ze znajomym na podzielonym ekranie, oraz grając w trybie VR. Na rozrywkach w trybie singleplayer nie da się jednak spędzić zbyt dużo czasu, w przeciwieństwie do poprzednich odsłon serii.

Twórcy gry stawiają sprawę jasno – nowa odsłona Gran Turismo jest nastawiona na zabawę w trybie multiplayer. Jak jej to jednak wychodzi?

Gdy już graczowi uda się przebrnąć przez wspomnianą wyżej lekcję kulturalnego zachowania na torze, zasiada on za kółkiem i zaczyna swoją przygodę z innymi graczami. Twórcy zastosowali jednak kilka prostych sztuczek, aby nawet tych bardziej opornych kierowców którzy za nic mają wyścigowy savoir-vivre naprostować. Kolizje na torze to prawdziwa rzadkość, ponieważ przy większych prędkościach w trybie multiplayer, te zostają wyłączone. Szczerze powiedziawszy nie jestem fanem tego rozwiązania – dużo lepiej sprawdza się moim zdaniem rozwiązanie z konkurencyjnej Forzy, w której auta mogą się przenikać dopiero po zderzeniu, aby zapobiec większym karambolom na trasie. Dodatkowo w grze zaimplementowano system podliczający nam punkty za czystą jazdę, który w teorii powinien parować ze sobą graczy zgodnie z ich stylem jazdy. Fani obijania się o bandy i samochody przeciwników są zatem odseparowani od pozostałej części graczy. Rozgrywka multiplayerowa podzielona została na dwa etapy. Kwalifikacje rozgrywane są z jakiegoś powodu samotnie i dopiero po porównaniu wyników gracze zostają dołączeni do właściwej rozgrywki.

Niestety, znowu muszę ponarzekać na małą ilość zawartości. Brakuje w tym trybie czegoś co przyciągnie graczy na długie godziny i nie mówię tu bynajmniej o możliwości odblokowania wszystkich samochodów, kasków czy kombinezonów kierowcy. System społeczności wypada blado nie tylko w porównaniu do konkurencji, ale także zapomnianego już nieco Driveclubu.

Model jazdy zaimplementowany do gry spodobał mi się natomiast nieco bardziej niż konkurencyjne rozwiązania, chociaż nie jest on bez wad. Przede wszystkim Gran Turismo Sport nie jest moim zdaniem tytułem w który – szczególnie jeśli rozważamy rozgrywkę po sieci – warto grać na padzie. Podczas prowadzenia pojazdu zdecydowanie da się wyczuć, że gra została pisana z myślą o użytkownikach wyposażonych w kierownicę. W tej grze opanowanie samochodu nie jest takie łatwe i przystępne jak w popularnych seriach wyścigowych nastawionych na bardziej arcadowy model jazdy, jednakże jest to gra bardziej przystępna dla niedzielnych kierowców niż Project Cars czy Assetto Corsa. Pomimo dobrego moim zdaniem zbalansowania rozgrywki pomiędzy symulacją i swobodną jazdą, nie jest to system idealny. Podczas prowadzenia samochodu po asfalcie miałem wrażenie że auto zostało do niego przyklejone, skręcanie jest wyjątkowo toporne, szczególnie w samochodach o małej mocy silnika. Jeśli do tego wsiądziemy do jakiegoś przednionapędowego samochodu skręcanie na asfaltowych serpentynach stanie się nieznośne, a z natury zwrotne hatchbacki będą przypominać muchy w smole. Jazda po szutrze stoi natomiast po drugiej stronie skali, jakkolwiek sterowanie samochodem po nawierzchni asfaltowej pomimo swojej toporności jest całkiem przyjemne, szczególnie w szybszych klasach pojazdów, tak po wybraniu jakiejś trasy terenowej czułem się, jakbym zamiast po błocie jeździł po zmarzlinie. Bez opon zimowych. Nie ważne czy wybrałem auto z napędem na przednią, tylną, czy może na obie osi, każde z nich, nawet samochody rajdowe zachowywały się jak mydelniczki.

System kolizji pozostawia wiele do życzenia, nie tylko w trybie multiplayer. W trybie dla pojedynczego gracza oczywiście możemy zderzyć się z innymi samochodami, system zniszczeń pojazdu jest jednakże bardzo ubogi. Szczerze powiedziawszy, przez połowę gry nie wiedziałem nawet że nasz pojazd może się odkształcić w jakikolwiek sposób. O istnieniu jakiegokolwiek systemu zniszczeń dowiedziałem się dopiero kiedy sprawdzałem SMSa nie patrząc na drogę i w wyniku tego zaniedbania z pełnym impetem uderzyłem w tył kierowcy przede mną. Przyznaję, byłem wtedy nawet zdziwiony, że na tyle tegoż samochodu pojawiło się jakiekolwiek wgniecenie – uderzając bowiem z niższą prędkością w dowolną przeszkodę nie sposób jest nawet zarysować swojego pojazdu.

Po bliskim spotkaniu z bandą również czeka nas interakcja niekoniecznie pokrywająca się z tym, co stać się może z samochodem wyścigowym po takim samym uderzeniu w prawdziwym świecie. Nie chodzi mi tutaj tylko o brak uszkodzeń wizualnych, o tym już pisałem. Problem tkwi w tym, że samochody odbijają się od band jak kauczukowe piłeczki. Wygląda to bardzo zabawnie za pierwszym razem, później już tylko irytuje.

Każdy z torów po jakim przyjdzie nam się ścigać posiada kilka predefiniowanych ustawień pory dnia. Nie da się ich w żaden sposób zmienić, a wyścigi nie obsługują zmiennych warunków pogodowych. Właściwie wyścigi nie obsługują żadnych warunków pogodowych poza słońcem, w grze nie spotkamy ani opadów deszczu, ani śniegu, ani nawet mgły. Jest to kolejny krok wstecz, jaki wykonała ta odsłona w stosunku do swoich poprzedników, w których mogliśmy wybrać pomiędzy całą gammą przeróżnych warunków pogodowych. Z drugiej strony, gdyby samochody podczas deszczu zaczęły się ślizgać po asfalcie tak, jak już to robią na nawierzchni szutrowej, to wcale nie żałuję, że nie przyszło mi pojeździć po mokrej nawierzchni.

Ale w grze wyścigowej nie liczy się tylko to jak i po czym się jeździ. Równorzędne znaczenie ma także pula pojazdów w jakich zasiąść może wirtualny kierowca. Ten aspekt gry – jakże by inaczej – został mocno zredukowany względem głównej serii. Co prawda wybór pojazdów wciąż jest dosyć szeroki – w grze mamy możliwość pokierowania ponad 150 samochodami różnej klasy. Gran Turismo Sport zostało jednak pozbawione… 100 lat historii motoryzacji. Wszystkie samochody dostępne w grze są względnie nowymi rocznikami, jeśli zatem jesteście fanami klasycznej motoryzacji – nie znajdziecie tutaj nic dla siebie. Bardzo podoba mi się natomiast szeroka gamma pojazdów prototypowych, którymi nie przyszło mi pojeździć w żadnym konkurencyjnym tytule. Warto jest także zaznaczyć, że twórcy gry obiecali dodać więcej samochodów w przyszłości, w ramach darmowych aktualizacji. Jednakże, raczej nie ma raczej co liczyć na znaczące poszerzenie puli dostępnych samochodów i zwiększenie ich różnorodności na tyle, aby nowa odsłona nie odstawała na tle starych.

Oczywiście wszystkie samochody dostępne w grze zostały starannie odwzorowane i posiadają odpowiednie licencje. Znajdziemy tu także pojazdy ze stajni Porsche – nareszcie, po wielu latach nieistnienia tej marki w grach nienależących do serii Need for Speed można nimi pośmigać w każdym większym tytule. Miłym dodatkiem są także materiały bonusowe przedstawiające nam historię poszczególnych marek.

Od strony audio produkcja prezentuje się naprawdę zacnie. Samochody brzmią realistycznie, chodź trochę zawiodłem się na cichym i niewyraźnym dźwięku podczas wyścigu w tunelu. Prawdziwym zaskoczeniem okazały się dla mnie dźwięki z kokpitu – zostały fenomenalnie nagrane. Wybierając kamerę z wnętrza samochodu usłyszymy wszystkie nierówności na jakie najeżdżają nasze opony, oraz wsłuchamy się w realistyczną pracę wszystkich podzespołów pojazdu. Ścieżka dźwiękowa Gran Turismo Sport to prawdziwy miszmasz. Znajdziemy w niej utwory z każdego popularnego gatunku muzyki. Jednakże, pomimo tak różnorodnej gammy utworów, całość jest wyjątkowo spójna i wpada w ucho, a wiele kawałków szybko zapada w pamięć.

Wizualnie gra prezentuje się bardzo realistycznie. Nasycenie kolorów nie zostało przesadzone aby sztucznie uzyskać efekt „wow”, gameplay wygląda fotorealistycznie, szczególnie za dnia. Samochody zostały bardzo dokładnie odwzorowane. Gameplay jest płynny, nie ma spadków klatek nawet na najstarszej wersji PS4 na której ogrywałem tytuł. Wnętrze samochodów również wygląda bardzo dobrze – w końcu na konsoli zobaczyć można dobrze wykonane lusterka, w których obraz nie jest tragicznie rozmazany.

Podsumowując – Gran Turismo Sport to tytuł zdecydowanie odstający od pozostałych części serii. Choć jego poszczególne elementy zostały wykonane bardzo dobrze, całość traci na ubogiej zawartości. Jest to tytuł udany, choć moim zdaniem nie warty pełnej ceny. Gdy gra trochę stanieje i otrzyma dodatkową zawartość w obiecanych przez twórców aktualizacjach można rozważyć jej zakup.