O produktach Snakebyte, producenta sprzętu i akcesoriów dla graczy mogliście przeczytać u nas już kilkukrotnie. Tym razem firma z Hong Kongu przesłała nam do testów swoje kolejne dziecko – bezprzewodowy kontroler dedykowany konsoli PS4.

Pad dostarczony został w małym, minimalistycznym pudełeczku. Oprócz samego urządzenia znajdziecie w nim kabel USB do jego ładowania, skróconą instrukcję obsługi oraz, co może być początkowo strasznie mylące, instrukcję aktualizacji oprogramowania kontrolera. Ta ostatnia do niczego mi się nie przydała, a wprowadziła tylko dodatkowe zamieszanie. Po kilkunastu nieudanych próbach wykonania aktualizacji, postanowiłem bliżej przyjrzeć się samej stronie www wsparcia technicznego. Okazało się, że pada nie trzeba aktualizować, a instrukcja nie powinna znaleźć się w pudełku z tym modelem. Jest ona przeznaczona do aktualizacji poprzedniej, przewodowej serii urządzeń Game:Pad 4 S.

Na pudełku producent także informuje, że urządzenie posiada 5 letnią gwarancję oraz bez problemu współpracuje z konsolami PS4 Slim oraz Pro. Nie byłbym sobą gdybym nie sprawdził, czy równie dobrze komunikuje się z PC. Okazuje się że tak, a przez Steam jest wykrywany jako standardowy DualShock 4.

Game:Pad 4 S Wireless swoim wyglądem przypomina miks kontrolerów PS4 i XboxOne.

To, co jednak najbardziej zaskakuje po wyciągnięciu go z pudełka, to dziwne i niezrozumiałe dla mnie oznaczenie przycisków – zamiast standardowych symbolów kółka, trójkąta czy krzyżyka, producent zwyczajnie je opisał. Słowami. Takim sposobem podczas gry będziemy wciskać guziki triangle, circle, cross czy square oznaczone kolorowymi ramkami. Panel dotykowy umieszczony na froncie urządzenia jest zdecydowanie mniejszy od tego zastosowanego w kontrolerze DualShock 4. Kolejna rzecz, jaka rzuca się w oczy, to brak wyposażenia gamepada w pasek świetlny. Gracze korzystający na co dzień z Playstation Camera mogą już teraz wykreślić go ze swojej listy życzeń. Rolę kolorowego znacznika, informującego diodą o zalogowanym na konsoli profilu przejmuje w tym wypadku guzik Home.

Wygląd to nie wszystko. Jak więc gamepad sprawdza się podczas gry?

Zacznę od pozytywu. Game:Pad 4 S dobrze leży w dłoniach, jest delikatnie cięższy od pada dostarczanego z konsolą Sony (lekkość DualShocka potrafiła mi przeszkadzać…). Swoim kształtem jest zbliżony do mojego ulubionego kontrolera – tego dostarczanego z konsolą Xbox One. To jedyna pozytywna rzecz, jaką mogę powiedzieć o Game:Pad 4 S, bo niestety czuć, że trzymamy w dłoniach plastikową zabawkę. Producent doskonale się postarał, żebym chociaż przez chwilę nie zapomniał o tym, że trzymam w rękach urządzenie tego nie godne.

Pad trzeszczy i skrzypi, a dźwięk wciskanych przycisków L1 oraz R1 mógłby budzić lepiej, niż nieczyszczony od premiery wentylator pierwszej wersji PS4 uruchomionej w pokoju o trzeciej w nocy.  Na ten sam, głośny problem cierpią również przyciski w obu gałkach analogowych. Dramat. Kolejnym minusem jest zbyt bliskie od analogów umieszczenie gumowych przycisków Share i Options. Aby z nich skorzystać, moje kciuki musiały wykonywać wręcz niesamowite akrobacje. Sam byłem zdziwiony, że ten, jakby nie było najważniejszy palec, potrafię wygiąć pod tak dziwnym kątem.

Coś dobrego chciałbym powiedzieć o wibracjach – Snakebyte chwali się na pudełku zastosowaniem dwóch jednostek wibrujących (czy to nie standard?). Jednak tutaj także bardzo się zawiodłem. Działające silniczki sprawiają wrażenie rozchwianych emocjonalnie, wydając dziwne i głośne dźwięki. Bardzo chciałbym zapomnieć o uczuciu towarzyszącym mi kiedy pierwszy raz poczułem je na swoich dłoniach.

W dniu pisania tego tekstu, kontrolera Game:Pad 4 S Wireless nie znalazłem jeszcze w oficjalnym sklepie Snakebyte na Amazonie.

Jednak patrząc na ceny tych samych, lecz przewodowych urządzeń, wahające się w granicach 30-35 USD, myślę że za bohatera dzisiejszego artykułu przyjdzie nam zapłacić około 160 zł (jeśli się mylę, tekst oczywiście zostanie uzupełniony). Czy warto? Zdecydowanie nie. Wszystkie jego wady, dyskredytują go jako tańszą alternatywę dla oficjalnego kontrolera. Dokładając niewielką sumę pieniędzy kupimy przecież oryginalnego DualShocka 4 od Sony.

Podobne posty