Jeden z najchętniej nabywanych tytułów, który posiada swoich fanów na całym świecie. Za serią FIFA stoją miliony graczy w różnym wieku. Jednocześnie to druga tegoroczna gra piłkarska, która trafiła w moje ręce, i z racji późniejszej premiery, najnowsza pozycja od EA Sports musiała się więc zmierzyć ze świetnie ocenionym produktem konkurencji.

Jednak już od pierwszych chwil po włączeniu gry widać różnicę pomiędzy tytułami. Sprowadzając je do drużyn piłkarskich jedna jest Barceloną, druga zaś – madryckim Realem. I choć unikanie porównań jest niemożliwe, to obie produkcje z całą pewnością mają oddzielną rację bytu, gdyż trafiają do zdecydowanie innego grona odbiorców.

Stabilna mechanika

W poprzednim roku gra nie wykorzystała do końca silnika Frostbite, co pokazała tegoroczna odsłona gry. Poprawa mechaniki oraz gameplay’u nie jest kolosalna, lecz każda osoba grająca w ubiegłoroczną wersję zauważy zmiany. Pozytywnie na rozgrywkę wpływa system kontroli nad piłką. Zawodnicy zdają się mieć więcej swobody ruchów, dzięki czemu mijanie przeciwników zwodami nie ogranicza się to odtwarzania znanych schematów. W obecnej wersji nawet prosty zwód wykonany w odpowiednim momencie może otworzyć drogę do bramki. Swoje ulepszenia zyskali również zawodnicy, którzy nie są wirtuozami techniki, a typowymi przecinakami. Zastawiają się oni poprawniej, a ich zderzenie z wątłymi piłkarzami może skutkować kontuzją chuderlaków. Wspomniane zmiany przyniosły za sobą również kolejną modyfikację.

Wolniejsza rozgrywka ma na celu zwiększenie wpływu taktyki na przebieg meczu, lecz w mojej opinii taka korelacja nie ma miejsca. Być może padające tu zdania brzmią jak wyświechtane frazesy, lecz postęp jest naprawdę widoczny. Sceptycznych czytelników powinny jednak przekonać dwie innowacje – szybkie zmiany i nowy system dośrodkowań. Szybkie zmiany polegają na ustaleniu przed meczem, który z zawodników ma zastąpić danego gracza na boisku. Jeśli jednak ta opcja nie zostanie zdefiniowana, to gra sama będzie oferować zmienników w trakcie meczu. Zdecydowanie większy wpływ na rozgrywkę ma nowe rozwiązanie dośrodkowań. Wrzutki dawno nie dawały tyle możliwości! Dokręcony rogal czy agresywna wrzutka na krótki słupek? Wybór należy do Ciebie!

Rozgrywka offline

Zeszłoroczna edycja postawiła na innowacyjną zmianę, jaką było wprowadzenie trybu fabularnego. Historia Alexa Huntera była jednak miałka i naiwna. W obecnym roku zdecydowano się na kontynuację przedstawienia wydarzeń młodego zawodnika. Przygoda Huntera w tegorocznej edycji rozpoczyna się od zawirowań transferowych. Jak skończą się  te perturbacje? Nie zdradzę nawet krzty fabuły, lecz wspomnę, iż spotkamy na swojej drodze prawdziwe legendy futbolowego świata, wśród których znajdują się tacy emerytowani zawodnicy jak Thierry Henry oraz Rio Ferdinand. Jedno jest pewne – scenarzyści postarali się zachować spójność historii oraz nadać jej nieco więcej realizmu, dzięki czemu scenki nie nudzą, a sam tryb rozgrywki potrafi pochłonąć na długie godziny.

Wśród trybów offline warto również wspomnieć o trybie menedżerskim, przy przed laty którym spędzałem całą masę godzin. Wyszukiwanie perełek z całego świata i przekształcanie ich w gwiazdy futbolu sprawiało mi niemałą przyjemność, która po czasie przerodziła się w miłość do Football Managera. Po dziś dzień lubię jednak wcielić się w rolę Sir Alexa Fergusona i wziąć się za zarządzanie wybranym przeze mnie klubem. FIFA 18 to czas kosmetycznych zmian dla tego trybu rozgrywki. Wprowadzone zostały pomniejsze zmiany, wśród których najbardziej widoczną okazuje się nowy system negocjacji transferowych. W FIFA 18 spotykamy się z zawodnikiem i jego agentem oraz dyskutujemy o warunkach dołączenia do naszego zespołu. Jest to pewien element realizmu, który jednak nie oczarował mnie na tyle, abym doprowadzał swój zespół na szczyt tabeli.

Internetowe szaleństwo

Od wielu lat kwintesencją serii FIFA jest jednak tryb FUT. To rodzaj internetowej rozgrywki, w której gracze budują swoje składy z, zakupionych lub wylosowanych z paczek, kart. Stworzenie zespołu umożliwia wzięcie udziału w takich rozgrywkach jak puchary i sezony. Tegoroczna edycja przyniosła jednak szereg nowości, wśród których warto wymienić daily i weekly objectives. To rodzaje wyzwań, których spełnienie gwarantuje graczowi otrzymanie nagród. Co najważniejsze, nie jest to zestaw przypisany dla wszystkich graczy, dzięki czemu karty potrzebne do wykonania wyzwania nie osiągają kosmicznych cen na rynku transferowym. Równie ciekawym udogodnieniem wydaje się być squad battles. Jest to rozgrywka, która polega na graniu przeciwko botom. Rozliczane są one w tygodniowym cyklu, po którym gracze otrzymują nagrody, które przypisane są do osiągniętej rangi.

Niezmiernie cieszy mnie również wprowadzenia kart ikon, które, w przeciwności do legend, dostępne są również na PlayStation 4. Nie będę ukrywał, iż od dawna korciło mnie dryblowanie Ronaldinho, rozbijanie ataków Alessandro Nestą i Paolo Maldinim oraz oddawanie spektakularnych strzałów Diego Armando Maradoną i brazylijskim bogiem futbolu, Pele. Udostępnienie dodatkowej zawartości dla wszystkich graczy to krok milowy całej serii.

Choć FIFA 18 nie jest grą wolną od wad (wśród których króluje obecny od lat handicap w trybie FUT oraz ścinające się menu), to z pewnością jest to świetna gra, zwłaszcza w trybach online. Rozbudowane tryby rozrywki oraz wprowadzenie innowacji z pewnością przyciągnie niejednego amatora piłki kopanej. I choć FIFA to gra wydawana co roku, to wciąż będzie walczyć o zainteresowanie fanów. Cieszy mnie również istnienie konkurencji dla tytułu od EA, co będzie napędzać obu producentów do wydania jak najlepszej kopanki. W końcu, jak mawiał wybitny trener Kazimierz Górski, w piłce “chodzi o to, żeby strzelić jedną bramkę więcej od przeciwnika”.

Kopię gry do recenzji dostarczył wydawca – Electronic Arts Polska. Dziękujemy!