Gry na licencji nie cieszą się dobrą sławą. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest zachłanność twórców, próbujących często na siłę wydać nijaką grę na licencji jakiejś popularnej marki. I taki skok na kasę często — niestety — kończy się dla nich dobrze, ponieważ nieświadomi fani serii często dają się skusić swoimi ulubionymi motywami na okładce. Diesel Brothers nie wygląda jak takowy skok. Gra ma sporo zawartości i widać, że ekipa odpowiedzialna za jej stworzenie włożyła w nią sporo pracy. Pomimo tego, nie polecę tego tytułu każdemu.

Zacznijmy od warstwy wizualnej która, jak widać, nie zachwyca.

Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że gra na licencji programu rozrywkowego Discovery nie musi się prezentować tak okazale, jak tytuły triple A. Jednakże oprawa jest zwyczajnie brzydka i choć wygląda umiarkowanie lepiej od większości gier „symulacyjnych” na rynku, wciąż wiele jej brakuje. Tekstury są mało szczegółowe, a modele pojazdów wyglądają jak plastikowe zabawki.

Udźwiękowienie również nie zachwyca. Tego można się jednak było spodziewać, mówimy w końcu o grze na podstawie pseudodokumentalnego serialu o mechanikach samochodowych. Jednakże oprawa nie gra zbytnio w tym gatunku roli – czy gameplay jest zatem wystarczająco dobry, aby polecić Diesel Brothers fanom serialu… I nie tylko nim?

Wszystko zależy od tego, jak bardzo lubicie wykonywać dość powtarzalne zadania polegające na wykonywaniu prostych czynności, sprowadzających się głównie do wskazywania myszką odpowiednich elementów i przytrzymywaniu LPM. Brzmi niezbyt zachęcająco, prawda? Tylko że ciężko jest mi spierać się z zasadnością takiego modelu rozgrywki, jest to bowiem standard we wszelakich symulatorach mechanika, budowlańca, lub złotej rączki. Ten model rozgrywki dla wielu graczy może okazać się mało atrakcyjny, jednakże jest on kierowany do jasno określonego odbiorcy i jeśli tylko należycie do tej – nieco wąskiej – grupy, która lubuje się w takiej zabawie… Być może spędzicie w tym tytule z przyjemnością kilka, jeśli nie kilkanaście godzin.

Wróćmy do najważniejszej części produkcji, czyli zabawy w wirtualnego mechanika pickupów.

Ten model rozgrywki dobrze znają fani Car Mechanik Simulator, choć w Diesel Brothers został on nieco urozmaicony. W ramach – z początku dość różnorodnych – zadań naszym głównym celem będzie doprowadzenie ciężarówki do stanu, w jakim była po wyjeździe z salonu. A nawet lepszego! I tutaj objawia się pierwszy aspekt gry, który mocno może podzielić graczy. Nie ma bowiem co ukrywać – ten model rozgrywki nie każdemu przypadnie do gustu.

W Diesel Brothers do wykonania mamy mnóstwo czynności takich jak piaskowanie, lakierowanie, czy montaż elementów, które zajmują bardzo dużo czasu.

Rozgrywka podczas tych sekwencji potrafi być bardzo monotonna, szczególnie podczas malowania elementów, które trwa ładnych kilka minut. Podczas tych zajęć jedyne co robimy, to wskazujemy myszką niepomalowane fragmenty umieszczonej na stelażu części. Jak w życiu – zakrzykniecie.

To fakt, jednakże czynność ta po czasie staje się bardzo monotonna. Farba nie pokrywa malowanych części od razu. W zależności od odległości, w jakiej stoimy od malowanego elementu, może ona także pokrywać inny obszar. Niby jest to realistyczne, ale nie da się ukryć, że przez to nieco nudne. Tej wąskiej grupie użytkowników, posiadających żywą zajawkę samochodowymi naprawami, na pewno będzie się to podobać. Innym… Niekoniecznie. Dużo przyjemniej jeździło mi się zbudowanymi już ciężarówkami, pomimo tego, że modelu jazdy nie nazwałbym dobrym. Była to natomiast przyjemna odskocznia od przytrzymywania LPM podczas odkręcania setnej śrubki.

Poza typowo warsztatową częścią, gra niestety cierpi na sporo niedociągnięć natury technicznej.

Zniósłbym jeszcze drobne błędy kolizji przedmiotów – w końcu jest to coś, z czym nie radzą sobie nawet tytuły AAA. Jednak produkcja nie ustrzegła się błędów, które zamiast bawić, denerwują graczy. Podczas malowania niektórych części nie pokrywały się one farbą w pewnych miejscach, dopiero jak najechałem myszką na zupełnie inny obszar, niemalże cały element został zamalowany.

Tytuł wydaje się tracić w porównaniu do wspomnianego wcześniej Car Mechanic Simulatora na jeszcze jednej płaszczyźnie – różnorodności. Nie będę ukrywać – zresztą nie zatajam tej informacji od początku recenzji – ani nie interesuje mnie serial, na podstawie którego stworzono tę grę, ani same pickupy. A stanowią one całą bazę dostępnych w grze pojazdów, przez co, gdybym miał wybierać pomiędzy Car Mechanic Simulator – wybrałbym to drugie.

Jest jednak jeden aspekt, dla którego naprawdę szczerze mogę polecić ten tytuł – multiplayer.

Możliwość zaproszenia do wspólnej gry znajomych zawsze jest dużym plusem. Nawet przy średniakach, ze zgraną ekipą można się dobrze bawić, a swoją leniwą i rekreacyjną naturą Diesel Brothers potrafi zapewnić sporo frajdy.

Diesel Brothers: Truck Building Simulator nie jest grą którą mógłbym polecić szerokiemu gronu odbiorców.

Produkcja ma sporo niedociągnięć, fizyka lubi płatać figle, a gameplay po kilku godzinach staje się powtarzalny. Jeśli jednak jesteście fanami serialu, podobał wam się Car Mechanic Simulator, lub chcecie spędzić nieco czasu budując pickupy z przyjacielem – ten tytuł może przypaść wam do gustu.

Diesel Brothers: Truck Building Simulator - recenzja
plusy
  • Przyjemny multiplayer
  • Spokojny, rekreacyjny gameplay
minusy
  • Spora ilość bugów
  • Powtarzalność
6ocena