Zbierając się do tej recenzji, długo biłem się z myślami co w niej napisać. Jest to produkt który jest ciekawy, daje trochę interesujących możliwości, jednak na dłuższą metę po prostu nudzi, a i jego wykonanie pozostawia wiele do życzenia.

Zacznijmy jednak od tego, czym jest ChemiON?

To nic innego jak LEDowe okulary pozwalające na wyświetlanie na nich różnych treści – czy to napisów czy animacji. Ba! Można im nawet pozwolić tańczyć do muzyki jako equalizer, a to wszystko za jedyne… 69$.

Okulary przychodzą do nas w eleganckim, białym, minimalistycznym pudełku. Równie minimalistyczna jest jego zawartość. W pudełku znajdziemy: okulary, instrukcję, woreczek do przechowywania oraz gumkę, która w teorii ma uchronić okulary przed zgubieniem oraz baterie AAA, potrzebne do ich uruchomienia.

No ale jak to działa?

Okulary po włączeniu, mają kilka predefiniowanych animacji, a jeśli to będzie dla nas za mało, z App Store lub sklepu Google Play możemy pobrać aplikację do zarządzania okularami, która po połączeniu przez Bluetooth 4.0, pozwoli nam na większa modyfikację tego, co aktualnie wyświetlają. Brzmi spoko? Otóż nie – producent nigdzie nie informuje o tym, że pewne urządzenia po prostu nie będą z nim współpracować.

W naszej redakcji tylko 2 na 4 telefony działały poprawnie na linii połączenia aplikacji i okularów. Były to iPhone 6s oraz Sony Xperia XA. Jak widać są to urządzenia z wyższej i średniej półki cenowej. A budżetowy Lenovo Vibe C2? Aplikacja w ogóle nie widziała okularów, mimo mailowych zapewnień miłego pana z marketingu Chemion, że przecież wszystko powinno być w porządku. Huawei Y6 II? Zapomnijcie. Androidowa aplikacja zobaczyła gadżet, jednakże z każdą próbą parowania okularów raczyła mnie napisem, że coś poszło nie tak. I nawet wcześniej miły pan z pomocy technicznej przestał odpisywać na moje maile.

Także, jeśli planujecie ich zakup, przemyślcie też nabycie któregoś z topowych telefonów.

Ale to tylko początek ich wad. A największą jest ich wykonanie. Plastik z którego są zrobione, wręcz trzeszczy w rękach i to nie tylko przy ich rozkładaniu – całość brzmi i wygląda jakby za chwilę miała się rozlecieć. Dodatkowo okulary są źle wyważone poprzez umieszczenie baterii na końcach zauszników przez to są dużo cięższe i, pomimo regulowanego mostka na nosie, ciążą jednocześnie uciskając na brwi i stają się okrutnie niewygodne.

Skoro poruszyliśmy temat wygody…

Jeśli tak jak ja używacie okularów korekcyjnych, to albo będzie nosić dwie pary na raz, co jest równie przyjemne jak jazda na rowerze bez siodełka, albo  musicie pogodzić się z faktem, że będziecie jednak poruszać się ze swoją wadą wzroku. Kolejnym problemem jest noszenie ich w nocy albo stosunkowo ciemnych pomieszczeniach. Przez okulary widać jedynie kilka metrów przed nami – gdzie bez nich jesteśmy w stanie ogarnąć wzrokiem cały lokal.

Następna kwestia – baterie. Mam bardzo mieszane uczucia, co do tego rozwiązania… W teorii dwa paluszki są bardzo klasyczne ale z drugiej strony,  w czasach kiedy praktycznie wszystko ma wbudowane akumulatory, nie wiem czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby jednak ładowanie ich przez USB, tym bardziej że częściej mam przy sobie powerbanka niż zestaw baterii.

Pomijając to wszystko, te okulary są nawet fajnym gadżetem, który może być dodatkiem do stroju na imprezie lub też generatorem atencji, lecz chyba nie do końca wartym swojej ceny, która nie jest dostosowana do polskich zarobków. Jeśli jednak nie jesteście super wymagający, lubicie gadżety i macie nadwyżkę budżetu, spokojnie mogę wam polecić taką zabawkę. W przeciwnym wypadku – szkoda nerwów, i pieniędzy.

O Autorze

Z zawodu tester oprogramowania. Prywatnie fan londyńskiej Chelsea. Dodatkowo fascynuje mnie terrarystyka oraz sporty walki. Gram od czasu do czasu - głównie z powodu wybrednego gustu (i braku czasu)