Czuję, że twórcy Blitzkrieg 3 chcieli skierować tytuł do graczy casualowych. Ilość uproszczeń, jaką udało im się zrobić jest dla mnie zdumiewająca. Spłaszczono chyba wszystko co się dało. Nie będzie skomplikowanych manewrów pojazdami, żadnych specjalnych akcji piechurów też nie uświadczymy. Przez te zabiegi, gra stała się bardzo podobna do serii Red Alert. Naprodukować jak najwięcej jednostek i kliknąć na celu. Przyznam się, że piszę w dosyć mocnym uproszczeniu – ale tak to wygląda w porównaniu do poprzednich części, czy też jeśli postawimy tę grę w zestawieniu z Company of Heroes.

Zmiany powstały z powodu przeniesienia całej rozgrywki gdzie indziej. Bez obawy, czasy i historia zostaje prawie niezmieniona. Zmienił się nasz główny cel. Teraz nasze walki będą odbywały się z realnym przeciwnikiem – drugim żywym człowiekiem. A przynajmniej tak twórcy zapowiadają, Nie wierzę, że wszystkie walki będą tak wyglądać – pewnie przy braku graczy online spotkamy się z starym, dobrym, znanym komputerowym AI.

Blitzkrieg 3

Przy każdej rozgrywce, dostajemy pewną liczbę wojsk dzięki którym możemy atakować na wrogą bazę (czy też jakieś ziemie przez nich zajęte). Wydaje mi się, że dostajemy podobną lub identyczną liczbę jednostek – a przynajmniej według ich siły strzeleckiej. Kiedy atakowałem, nie miałem najmniejszego problemu by przebić się przez umocnienia przeciwnika. Kiedy on w terenie zabudowanym musi zabezpieczyć wiele uliczek i mostów, ja mogę całą chmarą moich ludzi przebić się przez jeden punkt. Zanim wróg zdąży zaatakować, zabijałem mu połowę jego sił, sam tracąc co najwyżej parę procent. Potem już była tylko rzeź i szukanie niedobitków. Jeśli chcecie się napawać wygraną raz po raz polecam atakować jeden punkt wszystkimi swoimi siłami.

Gorzej jest jak nas wylosuje do obrony. Może, ale to może udało mi się wygrać dwie-trzy walki defensywne. Głównie przez małe zrozumienie rozgrywki przeciwników. Jest naprawdę dużo punktów, na których trzeba zbudować umocnienia i obsadzić ludzi, by uniemożliwić przejście wrogowi. Przez to zostają naprawdę małe ilości wojsk, którymi możemy swobodnie rozkazywać. Większość graczy zaznaczy parę jednostek i zaatakuje pierwszy lepszy bunkier – rozwalając go bez problemu. Co najważniejsze, często bez strat w swoich szeregach. I tak oto wygraną mają w kieszeni. Zanim zaznaczysz swoich ludzi i ich zbierzesz w kupkę, wróg zdąży przejść połowę mapy i nawet nie dostanie zadyszki.

Mocno dostała po tyłku rozbudowa bazy, czy też sens używania specjalnych umiejętności jednostek. Nawet generałowie i ich ulubieńcy nie dostają magicznych mocy. Występuje tutaj zróżnicowanie i to spore, niestety tylko na papierze. Praktycznie jednostki nie różnią się od siebie niczym – strzelać strzelają, wykonują rozkazy i odnajdują drogę do celu. Przypomina mi to rozgrywkę, która powinna być serwowana graczom na tabletach, a nie przyzwyczajonym do rozbudowanych gier (jak i całej serii Blitzkrieg) ludziom na PC.

Blitzkrieg 3

W takim tytule spodziewałbym się rozbudowanego tutoriala, niestety to co dostajemy na początku gry, nie wyczerpuje zagadnienia nawet w pięciu procentach. Rzucani jesteśmy na głęboką wodę, a samouczek nas nie rozpieszcza. Pokazuje on tylko kilka podstawowych funkcji gry, czy też interfejsu. Nagle podpowiedzi znikają i radź sobie graczu sam. Kilka pierwszych godzin zajęło mi opanowanie tych przeklętych guziczków i masy rozkazów. Nie zostały wyjaśnione nawet cele gry/misji przez co wszystko co robiłem, opierało się na schemacie średnio-ślepego klikania i sprawdzania co się stanie za chwilę.

Myślicie, że to takie proste i przesadnie narzekam? Pewnie i by było, gdyby nie masa przeze mnie doświadczonych bugów. Nie wspominam tutaj o blokujących się jednostkach, czy nie działaniu jakiś funkcji w grze. To normalka, można się w kilka godzin przyzwyczaić. Czasami zaliczanie celów nie działa. To chyba najgorsze co mnie spotkało tutaj, nie jeden raz czy dwa. Pokonałem swojego przeciwnika, zmiotłem go w pył i drobny mak. Zostały tylko szczątki jego poległych wojsk. No i przegrałem – bo musiałem wyjść z walki. Gra potrafi nie zaliczyć zwycięstwa, nie wiadomo dlaczego. Strasznie demotywujące i zniechęcające do dalszej rozgrywki.

W grze występuje nawet kampania dla pojedynczego gracza. Opiszę ją krótko – zbierz wszystkie jednostki i klikaj prawym przyciskiem myszy na cele. Ta-da właśnie wygrałeś wszystkie dostępne misje. Możecie grać jedną z trzech stron konfliktu i uczestniczyć w historycznych bitwach. Tak – to jest slogan, elementów strategicznych nie uświadczycie, nacje nie różnią się między sobą niczym. Od tak, dla zabicia czasu, jeśli dopadną was lagi w multi, które u mnie występowały nagminnie.

Grafika wygląda jakby była klejona przez kilkunastu różnych grafików, z czego tylko dwóch miało jakieś doświadczenie. Miejscami są świetne efekty, pojazdy wyglądają naprawdę nieźle jak na grę strategiczną. Z drugiej strony rozmyte tekstury, stworzone z kilku pikseli i rozciągnięte na budynki. Zdecydowanie nie jest to dopracowana wizualnie produkcja, a już na pewno mapy były zrobione parę lat wcześniej.

Wielu poprawek wymaga interfejs – nie wiem kto wsparcie lotnicze umieścił w zakładce dotyczącej piechurów, ale za dobrze to on się nie czuł. Nie widziałem bardziej nieczytelnego interfejsu od wielu lat. Pewnie w grach typu Excel znajdą się gorsze. Lecz tego nie jestem pewien – pamiętam, że Supreme Ruler 2020 miał lepiej zaprojektowany interfejs i nie gubiłem się w nim tak często.

Blitzkrieg 3

Nie jest to rozbudowa dema, jaką obiecali twórcy. W nie grało się inaczej i wiele elementów oryginalnych serii zostało tam zachowanych. Niestety wybrana droga rozbudowy tej gry i kolejne aktualizacje nie wnoszą poprawy do rozgrywki. Ludzie, którzy wydali na nią 60$ (słownie: sześćdziesiąt dolarów) mogą czuć się oszukani. Sądząc po opiniach w centrum społeczności czy zamieszczanych recenzjach, wielu graczą Blitzkrieg 3 się nie podoba. Moje zdanie? Lepiej wyjdziecie kupując starsze Company of Heroes.

Blitzkrieg 3 obecnie kosztuje $29.99/£22.99/£22.99 – jeśli macie tyle kasy to i tak nie polecam. A przynajmniej skończcie grę przed dwoma godzinami – bez problemu support Steama zwróci wam pieniądzę.

Podobne posty