„Me imię Legion, bo jest nas wielu”
Św. Marek

Długo zastanawiałem się jak rozpocząć omówienie bety najnowszego dodatku do World of Warcraft: Legion. Z jednej strony o samym WoW’ie jak i o nadchodzącym dodatku powiedziano wiele, niemalże wszystko. Zapewne najprościej byłoby machnąć prosty, krótki tekst w którym to, od myślników, można by omówić nadchodzące zmiany. Tutaj rodzi się za to pytanie – czy jest to dobry pomysł? 

Osobiście uważam, że wiele można powiedzieć na temat samej gry jak i zmian jakie w niej zaszyły. To jednak temat na osobną historię, więc postanowiłem skupić się tutaj tylko i wyłącznie na tym, co najnowszy dodatek studia z Irvine będzie wnosić do gry, która jest z nami od dwunastu lat. Poza samym wymienieniem jakiejś funkcji, pokuszę się też o komentarz – ostatecznie po to są zapowiedzi i recenzje. 

Płonący Legion Kontratakuje!
Fabuła najnowszego dodatku będzie skupiać się wokół ponownej inwazji Płonącego Legionu na świat Azeroth. Temat jest jakby powtórką z rozrywki i był już poruszony w Warcraft III oraz dodatku the Frozen Throne. Wydarzenia, których tam byliśmy świadkami i mogliśmy je przeżyć, były znaczące dla wyjściowej sytuacji geopolitycznej jak i fabularnej WoW’a. O ile sam pomysł wprowadzenia Legionu i zmierzenia się z nim tym razem nie jako dowódca, a jeden z wielu żołnierzy Hordy lub Przymierza jest kuszący to jednak obawiam się, że dodatek straci na wymowie w swoim wątku przewodnim. Dlaczego? Ostatnia misja WC3 opierała się na odpieraniu ataku hord demonów oraz nieumarłych. Wszystkie rasy zjednoczone w tym celu, tylko po to, by uratować świat.  W WoW’ie jest ten mankament, że między Hordą, a Przymierzem musiałby powstać ponowny sojusz – tak byśmy mogli kolejny raz zetrzeć się z potęgą Płonącego Legionu. Niestety, Blizzard nie podziela tego zdania i uważa, że tylko jedna frakcja wystarczy i w zasadzie obie frakcje mogą się tłuc ze sobą radośnie. 

Zgadzam się z tym, że PvP jest bardzo ważnym elementem, tak samo jak PvE, jednak odczucie będzie takie jak przy mordowaniu Deathwinga. Aspektu śmierci, który zniszczył cały świat jaki był znany, a ukarała go za to grupa dziesięciu graczy. Rozumiecie o co chodzi? Nagle okazuje się, że gracze są super-mega dopasieni i idą w dziesięciu ukarać aspekt śmierci. 40 osobowy raid? Owszem! 10 graczy? To ten aspekt powinien polec w jakiejkolwiek stolicy! Tyle jeśli idzie o odczucie.

Legendarna broń na wyciągnięcie ręki
Blizzard od Kataklizmu uparł się, że każdy gracz może przejść linię fabularną danego dodatku i zyskać legendarny oręż do walki z przeciwnikami. O ile sama idea legendarnego ubrania się z zadań jest świetnym pomysłem, o tyle już wykonanie jakie obecnie obserwujemy jest, w moim odczuciu, bezsensowne. Dlaczego? Otóż każdy gracz do tej pory otrzymał już jakiś oręż, pelerynę oraz pierścień. Były to nieznane legendarne przedmioty (niezły paradoks, prawda? Sama legenda przedmiotów została stworzona na szybko i na kolanie).
Teraz idziemy o krok dalej- nagle dostajemy Legendarną broń, przez duże „L”. Wniosek? Inwazję Płonącego Legionu powstrzyma dziesięć tysięcy Ashbriongerów/Doomhammerów/wstaw nazwę broni! Problem numer jeden to ilość tych unikatowych i legendarnych przecież przedmiotów, a drugi problem, którego nikt nie dostrzega jeszcze teraz jest inny. Jeżeli Blizzard będzie chciał wypuścić kolejny dodatek do WoW’a, a gracze nie będą podekscytowani nowymi zabawkami to nagle się okaże, że szybko w kolejnym dodatku ta broń zostanie wymieniona na inną. Potężniejsza broń niż największe Legendarne przedmioty. Czujecie to? Temat oręża zostanie szerzej omówiony poniżej.

Garnizon, więcej garnizonów!
Warlords of Dreanor przyzwyczaił nas do garnizonów. Na papierze wyglądało to świetnie! Dostawaliśmy do rąk miejsce, bazę operacji w nieznanym świecie, gdzie byliśmy dowódcami tychże garnizonów! Brzmi wspaniale! Wykonanie jednak siadło. Tutaj ponownie mamy garnizony, ale przemycone w trochę inny sposób. Na czym polega ten inny sposób? Dostajemy Zakony dla naszych klas, a do tego Przydupasów, których będziemy słać na misje. Wiadomo, że wszystko to kwestia wykonania, ale szkoda by było, gdyby taki materiał siadł między innymi przez to, czego gracze nie chcą.

Nowa klasa
Zapewne to od tego powinienem zacząć, ale jednak wyszło trochę inaczej i rozpocząłem temat od minusów. Do rąk graczy zostanie oddana nowa klasa, o którą gracze prosili od momentu dodatku The Burning Crusade – oto przed nami i w nasze ręce zostaje oddany Łowca Demonów. 

Łowcą Demonów może pozostać tylko elf – Nocny lub Krwawy. Możemy odetchnąć z ulgą i nie zobaczymy gnomich Łowców. Na szczęście! Poza samym faktem posiadania dodatku, będziemy musieli posiadać także jakąś postać wypoziomowaną do 100 levelu. Z możliwościa zakupu oraz darmowym boostem jest to dość niskie wymaganie które w zasadzie każdy, kto pre-orderował i nie grał wcześniej może bez najmniejszego problemu spełnić z marszu. Nawet teraz, czytając ten wpis. Czy jest to słuszne rozwiązanie? Z jednej strony tak – z drugiej strony nie.

Nie czarujmy się, WoW stracił sporo na popularności. To, dlaczego tak się stało omówimy kiedy indziej- w każdym razie, najpewniej to doświadczeni gracze będą się przesiadać ze swoich dotychczasowych postaci na Łowców Demonów. Samą klasę prestiżową omówię niżej, gdyż jest warta szerszego opisania niż tylko krótki komentarz.

Szafa gra!
Warto dodać, że od tej pory transmogifikacje będą tylko przyjemnością, a nam zwolni się miejsce w bankach, gdzie mamy zachomikowane przedmioty do transmogifikacji. W nasze ręce zostanie oddana szafa i to w niej będziemy mieć dostęp do różnych pancerzy. Co trzeba będzie zrobić, by odblokować dany typ transmogifikacji? Podnieść go, przynajmniej raz i… to wystarczy! Będziemy mogli się bawić.

Nowy system talentów
Ponownie czeka nas (r)ewolucja i w tej materii. Po pierwsze kończy się era bezsensownych wyborów. Czuć, że te talenty, które są w Legionie mają sens i są przemyślane. Pamiętacie talenty większości klas np. na poziomie 15-nastym? W większości przypadków można było kliknąć „byle co” bo to nie miało większego znaczenia co to będzie. Teraz od tego, na szczęście, odchodzimy.

Zmiany w poszczególnych klasach
Można pokusić się o szersze omówienie tematu, jednak nie jestem pewien czy chcę o nim szerzej dyskutować – z prostej przyczyny. Gra jest w fazie Bety i wiele może się jeszcze tutaj pozmieniać. Nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że nie ma ostatecznych decyzji, ale wiele z umiejętności zostało już usuniętych lub przemodelowanych i działają one w inny sposób (W porównaniu np. z Alfą). Mogę obiecać powrót do tematu, gdy będziemy bliżej premiery gry i nie będzie można się spodziewać znaczących zmian. 

Wiatr we włosach, duża prędkość, muchy w zębach
Jednym słowem – latanie. Przywykliśmy do tego, iż wszędzie możemy udać się na latającym wierzchowcu. Smok, gryf, to co mamy w na liście, a lata. Jak sprawa ma się z Legionem? Wszystko wskazuje na to, że i tutaj wrócimy do modelu znanego z WoD. Będziemy mogli latać dopiero po zdobyciu odpowiedniego osiągnięcia. 

Ciężkie czasy nastały
Blizzard często słyszy „Gra jest za łatwa, zbyt casualowa!”. Ciężko się z tym nie zgodzić. W nadchodzącym dodatku ma być ciężej. Wszystko sprowadza się do tego, że zakończy się radosne zbieranie grupy mobów i wykańczaniu ich hurtowo – ale ponownie. Pożyjemy – zobaczymy. Oczywiście nie zmienia to faktu, że dobrze by było, by jednak gra stanowiła jakieś wyzwanie, a nie była przechodzona z marszu.

Dogonię Cię… trochę później!
W Mist of Pandaria wprowadzono system catch-up. Jeżeli z jakiegoś powodu zrobiliśmy sobie np. roczną przerwę od WoW’a nic nie stoi na przeszkodzie, by udać się do specjalnej strefy, gdzie bardzo szybko dogonimy graczy, którzy przez ostatni czas naszej absencji grali regularnie. Tutaj dochodzimy do pewnego mankamentu. Jaki jest sens grać przez cały okres dodatku, kiedy wystarczy wbić się na serwery, gdy zostanie zapowiedziany kolejny? Wtedy hurtem i bardzo szybko nadrobimy straty. Dla przykładu – w obecnym dodatku, nie widzieliśmy żadnej nowej zawartości… OD ROKU! Co może robić taki gracz, który nie ma nic do roboty? Albo robić alta… albo poczekać na kolejny dodatek i „odsubować”. Trochę to smutne, ale taka jest rzeczywistość.

Świat Rzemiosła Wojennego
Coraz częściej widuje się pytania kierowane do Blizzarda czy zobaczymy kiedyś flagowy produkt w naszym rodzimym języku. Pomijając to, czy ktoś chciałby ujrzeć tytuł w naszym ojczystym języku czy nie – pamiętajmy. Najważniejszy wybór to mieć wybór! Wracając jednak do głównego pytania – na ten moment Blizzard nie zapowiedział lokalizacji WoW’a na nasz, ani jakikolwiek inny język. Czy są szanse na to, że kiedyś zobaczymy spolszczenie? Szanse są zawsze, jednak topnieją z każdym kolejnym dodatkiem. Każdy nowy dodatek to kolejna zawartość gry, która musiałaby być przetłumaczona. Tutaj dochodzimy do tzw. Bussines issues. Gra nas za mało w stosunku do tego, ile wyniosłoby ewentualne tłumaczenia. Słowem: Koszta są nieproporcjonalne do ewentualnych zysków. Może się to zmieni z czasem, kto wie? Prędzej celowałbym jednak w kolejne MMO ze stajni Blizzarda, które byłoby przetłumaczone od startu – no ale póki co żadnego jeszcze nie zapowiedział.

Szukam Alchemika
Kolejną zmianę jakiej możemy się spodziewać, dotknie naszych profesji. Gracze narzekali na to, iż na ten moment profesje nie mają znaczenia i równie dobrze ten, niegdyś bardzo ważny element, można spokojnie pominąć i się nim nie przejmować. Niebawem nastąpi sesja Questions&Answers z twórcami gry, z czego postaram się zdać relację, a dotyczyć będzie właśnie profesji. 

Szersza perspektywa
Zapewne czytelnik lub czytelniczka (są w śród nas czytelniczki, które lubują się w WoWie? Dajcie znać w komentarzach, i udowodnijcie, że nie każda Krwawa Elfka to facet!) mogli zauważyć, iż nie mam tutaj poruszonego wątku PvP ani wątku PvE. W zamierzeniu to omówienie miało tutaj powstać, jednak po dłuższym przemyśleniu uznałem, iż lepiej rozbić te dwie sprawy i omówić dokładniej w osobnym artykule. Taki artykuł oczywiście powstanie i to niebawem. Teraz jednak powróćmy do omówienia legendarnej broni oraz nowej klasy prestiżowej.

Nasz łowca lub łowczyni Demonów wystartuje na 98 poziomie doświadczenia. Samo wprowadzenie odbędzie się na znanych już nam zasadach. Najpierw będzie wprowadzenie poprzez osobną linię fabularną jak przy Rycerzu Śmierci, gdzie poznamy nasze nowe umiejętności oraz zostaniemy płynnie wprowadzeni do świata gry. Gdy będziemy kończyć wstęp, dojdziemy do setnego poziomu i spotkamy się razem z innymi graczami w nowym starym, głównym mieście – w Dalaranie. 

Sama gra nową klasą jest niezwykle przyjemna. Czuć, że została zaprojektowana w sposób przemyślany i nie jest jakąś hybrydą poskładaną naprędce, tylko po to, by fani dostali to o co od dawna prosili. Czym się wyróżnia zatem na tle istniejących już klas? Kim może być? W zamierzeniu DH ma być postacią która będzie mogła być tankiem, melee dps’em oraz ranged dpsem. Dokładnie tak. Chociaż początkowo może się to kłócić z naszymi wyobrażeniami odnośnie łowców, o tyle w praktyce gra się całkiem przyjemnie. Dziwi mnie trochę decyzja odnośnie pancerzy, z których będą korzystać nasi nowi sojusznicy lub też protagoniści. Wedle Warcrafta III korzystali oni z clothów, wszelkiej maści ubrań. Tutaj zaś korzystają ze skórzni. Czy to dobrze czy źle? I tak i nie. Skórzni będą chętne brane przez łotrzyków jak i druidów, a do tego dojdzie im trzecia klasa. Z drugiej strony tzw. szmaciarzy już trochę jest, bo aż trzy klasy. Gdyby doszła czwarta to zapewne wszyscy wkurzaliby się o to, że „znowu padły mi clothy ze zręcznością”.

Warto wspomnieć, że DH dysponuje swoją własną pulą „many” i jest nią nienawiść. Istotną informacją jest także to, że jest to pierwsza postać, która może szybować! Najpierw trzeba dwa razy podskoczyć – jak w dawnych platformówkach wykonać podwójny skok i po trzecim wciśnięci klawiszu odpowiedzialnego za skok i jego przytrzymaniu nasz DH niczym Illidan rozwinie skrzydła i dzięki temu będziemy mogli swobodnie opadać. 

Zapewne kolejnym pytaniem będzie „No dobra, ale gdzie ja go stworzę?”. Spokojnie, teraz będziemy mieli jeden dodatkowy slot, dzięki czemu posiadając już „zapchane sloty” altami będziemy mieć możliwość stworzenia jeszcze jednej postaci i lepiej wybrać DH w takim wypadku.
Na ten moment jest niezwykle pozytywnie, chociaż można się przyczepić do lasera z oczu.

Legendarna broń
Tutaj Blizzard zaszalał. Każda klasa i każda specjalizacja w ramach klasy otrzyma osobną legendarną broń! Dla przykładu zupełnie inną broń otrzyma mag parający się specjalizacją lodu, a zupełnie inną mag ognisty czy sztuki tajemnej. Warto nadmienić, iż naszą broń będzie można zmieniać wizualnie, a motywów jest całkiem sporo!

Sama zas mechanika, bo to jest jednak istotniejsze, wygląda bardzo ciekawie i jest nowością w WoWie. Co dokładniej nas czeka? Dokładniej czeka na nas drzewko rozwoju broni! Będzie podobne do widoku ze Skyrima i tamtejszych umiejętności- to znaczy oręż wygląda na zasadzie „połącz kropki” i w miejscu kropek znajdują się konkretne umiejętności do wykupienia. Same umiejętności będziemy musieli wykupić za artifact Power, który otrzymujemy za wykonywanie zadań. Ciekawostką jest to, że ten sposób wzmacniana będzie kosztowny – i chociaż pierwsze usprawnienia będą tanie jak barszcz i będziemy mogli błyskawicznie zakupić ich kilka, to już te najpotężniejsze i najpotrzebniejsze będą kosztować nas sporo. Blizzard zapowiada jednak, że aktywność będzie nagradzana i jeśli będziemy sumiennie wbijać kolejne zadania to tym szybciej dojdziemy do niezbędnej ilości punktów. 

Przejdźmy jednak krok dalej i zadajmy ważne pytanie:”Jak wpłynie to na naszą rozgrywkę, co zmieni nasz oręż i jak go zdobyć”? Tutaj należą się brawa dla Blizzarda. Każda specjalizacja ma zadania do wykonania i nagrodą za ich wykonanie będzie właśnie dostęp do tego potężnego oręża. Oczywiście nadal dyskusyjny jest motyw 10 tysięcy ashbringerów, ale przynajmniej można poczuć jakąś epickość podczas zdobywania broni.

Sam oręż będzie zmieniał swoje właściwości, dodając nam masę bonusów czy to do obrażeń czy do życia. W końcowym rozrachunku dojdziemy do momentu, gdy sam oręż zapewni nam 50% Boost „do wszystkiego”. Tutaj jednak rodzi się pewien mankament – dość istotny. W końcu wszyscy będą posiadali broń na wypasie i może dojść do pewnego podziału na graczy „Nie masz wymasowanej całej broni? A to /kick”.  

Tak oto prezentuje się nowy dodatek. Jak wspomniałem na wstępie, do szczegółowego omówienia PvE i PvP wrócimy w późniejszej dacie. Tak samo też innym razem omówimy zmiany w umiejętnościach i po sesji Q&A profesje! W komentarzach zaś zaznaczcie którą klasę chcielibyście mieć omówioną ze szczegółami 🙂

  • Enchantress

    Jako gracz płci „pięknej”, melduję się na rozkaz! 😉