Gdy tylko Koch Media ogłosiło wydanie odnowionego zestawu dwóch pierwszych gier z serii Metro na Nintendo Switch, to wiedziałem, że będę musiał zanurzyć się w ten świat. Jestem ogromnym fanem uniwersum wykreowanego przez Dimitrija Głuchowskiego, więc książki jego autorstwa oraz wiele pobocznych opowieści łykałem błyskawicznie. Jest w tym coś niezwykle urzekającego i wciągającego. Ta wszechobecna atmosfera zaszczucia.

Niestety z grami było mi mniej po drodze. Zawsze było jakieś „ale”… A to nie miałem czasu, a to pojawiała się inna gra, ażeby jeszcze kolejnym razem uznać, że mam już (za) dużą kupkę wstydu. Odkładałem, odkładałem i pewnie odkładałbym nadal, gdyby ktoś nie wpadł na genialny pomysł, aby wydać hity z poprzedniej generacji (swoją drogą, ciekawie, że niedługo będziemy tak mówić o bieżącej) na hybrydową konsolę od Nintendo. Nie wiem, kim jesteś dobrodzieju, ale dziękuję!

Wreszcie mogłem wsiąść do tego Pociągu Hype’u albo bardziej… Metra? I się nie zawiodłem, oj nie zawiodłem! Cieszę się, że w końcu miałem przyjemność obcować z oboma tytułami. Czy jednak każdy powinien spróbować? Wszyscy będą równie zadowoleni? Do tego jeszcze przejdę, zacznijmy jednak od początku!

Proszę wsiadać!

Metro Redux to odnowione, z myślą o ósmej generacji konsol, dwie gry: Metro 2033 i Metro: Last Light. Pierwsza debiutowała pierwotnie w 2010 roku, druga trzy lata później. Wersje „remastered” ukazały się na PC, PlayStation 4 oraz Xbox One w 2014 i tchnęło to drugie życie w oba tytuły, przyciągając nowe rzesze fanów.

Kilka tygodni temu ogłoszono, iż zarówno Metro 2033 Redux, jak i Metro: Last Light Redux trafią na Nintendo Switch. Informacja wyjątkowo dobra i bardzo radosna dla wielu- seria jest przecież genialnym przykładem fabularnych strzelanin i bez wątpienia jedną z tych, które wiele zyskują, gdy dodamy możliwość grania przenośnego.

Warto w tym miejscu nadmienić (co może się okazać szczególnie ważne dla tych, którzy zechcą kupić grę cyfrowo), że płacąc raz, obie części pobieramy osobno. Jest to o tyle pozytywna informacja, że w przypadku braku karty pamięci, nic nie stoi na przeszkodzie, aby przejść pierwszą, odinstalować i w jej miejsce pobrać drugą. Jeśli weźmiemy pod uwagę wagę tytułów- świetne posunięcie ze strony wydawców.

Następna stacja: WOGN

Muszę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że gry dowożą. Zdecydowanie! Czytałem w Internecie całkiem sporo recenzji na temat problemów z produkcją. Pisano o częstym gubieniu się w gąszczu stacji, archaicznym modelu strzelania i tego typu rzeczach. Wydaje mi się jednak, że zapomina się o dość ważnej sprawie… Te gry mają kolejno 10 i 7 lat, a nawet licząc od debiutu odświeżonych, mówimy o ponad 6! To szmat czasu, szczególnie w błyskawicznie rozwijającej się branży gier wideo.

Osobiście podszedłem do produkcji ze świadomością tego stanu rzeczy i Wam też to polecam.

Nie ma sensu budować wyimaginowanych wymagań i oczekiwać „Red Dead Redemption pod ziemią”. To nie to. Jeśli racjonalnie podejdziecie do sprawy, to jestem pewien, że same problemy nie będą stanowiły utrapienia. Jasne, archaizmy mogą boleć, ale moglibyśmy je wytykać w Metro Exodus, a nie tu. Grając w tak, bądź co bądź, leciwe gry, zgadzamy się na pewne ustępstwa.

A w tym konkretnym przypadku pójść na kompromisy zdecydowanie warto. W zamian dostajemy przecież genialną historię i klimat, którego próżno szukać nawet w tytułach, które debiutowały przez kilka ostatnich lat. Świetna przygoda i genialna zabawa konwencją samego strachu. Zamknięte zakątki mogą być przeszkodą jedynie dla osób cierpiących na klaustrofobię (choć mówiąc o tej produkcji, przemawia to na plus).

Ciemność widzę! Albo nawet nie…

Nie mogę jednak pominąć czegoś, co nieco mnie irytowało. W grze jest ciemno. Serio, nie chodzi tu nawet o budowanie klimatu poprzez operowanie światłem, ale zwyczajne przyciemnienie. Nawet gdy maksymalnie rozjaśni się ekran konsoli (bo samej gry nie można), ciężko jest dojrzeć wszystko w moskiewskich mrokach metra. Szczególnie daje się to we znaki, gdy gramy w wersji przenośnej. Na dużym monitorze jest łatwiej, ale śmiem twierdzić, że to kwestia większego natężenia barw na kilkudziesięciocalowym ekranie.

Bardzo bym chciał, aby wydana została aktualizacja, która pozwoli operować jasnością w grze z poziomu samej produkcji. Jestem przekonany, że znacznie poprawiłoby to komfort samego grania. I wierzę, że tak się stanie, bo projekt zasługuje na wszystko, co najlepsze. Podobnież gracze, którzy po nią sięgną. Bardzo chciałbym, aby była to bramka do uniwersum Głuchowskiego dla wszystkich wielbicieli Nintendo.

Stacja końcowa

Obiecałem, że odpowiem na pytanie, czy każdy powinien sięgnąć po zbiór Metro Redux na konsolę od japońskich gigantów. Tak też zrobię. Sprawa jest prosta: Nie, nie każdy. Po części odpowiedziałem na to pytanie wcześniej. Jeśli oczekujesz, że dostaniesz grę na poziomie największych produkcji z PlayStation 4 i Xbox One, to się zawiedziesz. Po pierwsze, mówimy o konsoli przenośnej, a po drugie, to „zaledwie” odnowienie tego, co otrzymaliśmy przed dekadą.

Idąc za ciosem, jeżeli polujesz na genialną historię, zamkniętą w konwencji przyjemnego FPS’a, a nieco przestarzała mechanika nie jest dla Ciebie wadą, bierz i nie zastanawiaj się za długo. Jasne, możesz sięgnąć po wydanie na duże konsole, ale, kurde, nie możesz odmówić sobie przyjemności z grania w Metro… w metrze! Od zawsze sobie z tego żartowałem i chciałem to zrobić.

Reasumując…

…choć po premierze Wiedźmin 3 ciężko zachwycać się grami z Xbox 360 na Nintendo Switch, to wciąż genialna robota ze strony twórców. I bez wątpienia doskonała okazja, by tak, jak ja, wreszcie nadrobić to, z czym się tak długo zwlekało. Dzięki możliwości zabierania konsoli wszędzie miałem szansę grania, gdy tylko znalazłem chwilę wolnego czasu– w pociągu, pomiędzy zajęciami, czekając na drugą połówkę i tak dalej.

Metro Redux to kolejny dowód na to, że starsze gry mogą zyskać nowe życie i zupełnie nowy odbiór, gdy tylko wyda się je na hybrydowe urządzenie. Polecam z całego serca i, gdy jeszcze się zastanawiacie nad zakupem, ja lecę czyścić moskiewskie tunele! Uvidimsya pozzhe, tovarishch.

W metrze z Metrem. Metro Redux - recenzja na Nintendo Switch
plusy
  • Przygoda wciąż robi ogromne wrażenie
  • Możliwość grania w Metro w metrze
  • Dwie spore gry w jednym zestawie
minusy
  • Problemy z jasnością obrazu
  • Archaizmy mogą niektórych zniechęcić
8ocena