Któż za młodzika nie marzył o karierze gangstera. Komu granie w Policjantów i Złodziei kojarzy się ze słowami „Ja nie chcę być znowu policją”? Papierowe RPG i ich klasy łotrzyków, czy wreszcie sukcesy produkcji Grand Theft Auto. Wszystko to mówi, że zakazany owoc, ciemna strona mocy, czy jak tego nie nazwać… przyciąga ludzką wyobraźnię.

PlayWay S.A. postanowił wykorzystać motyw i niszę na rynku, wypuszczając swój mniej hollywoodzki, a bardziej przyziemny symulator złodzieja. I wiedział on, że było to dobre. Niestety w euforii ciepło przyjętego, pecetowego tytułu, postanowili rozszerzyć horyzonty na konsole. W tym wypadku Xboxa One.

Thief Simulator wywołuje u mnie wątpliwości na każdym polu.

Przede wszystkim, wykorzystanie silnika Unity do gry z połowicznie otwartym światem bez jakiejkolwiek optymalizacji pod tym kątem nie sprawia wrażenia profesjonalizmu. W zasadzie badając ten tytuł można odnieść wrażenie, że budując w Unity konsolowy projekt, ktoś postanowił ustawić grafikę na „niskie” i obniżać zasięg pola widzenia tak mocno, aż gra będzie działać powyżej 20 klatek na sekundę. Prawdopodobnie jest bliżej 30 w rzeczywistości, ale właśnie takie wrażenie sprawia.

Kolejnym atutem tytułu jest stosunkowo niska jakość tekstur.

Żeby jednak nie męczyć tylko tematu oprawy, to należy również wspomnieć o samej rozgrywce. Autorzy starali się zmieścić sterowanie z PC na kontrolerze i można powiedzieć, że prawie im wyszło. Prawie, ponieważ są miejsca gdzie klawisze potrafią się dublować, jak używanie aukcji na komputerze, gdzie prawa gałka przełącza przedmioty, ale jest jednocześnie odpowiedzialna jest za obracanie ich podglądu. A gdyby kogoś interesowała alternatywa, to wejście w menu credits na ekranie głównym sprawia, że gra przestaje rozumieć jakikolwiek klawisz z kontrolera i jedyna opcja to zamknąć ją całkowicie i uruchomić na nowo.

Całość obrazu rozpaczy dopełnia fakt dziwnych pomniejszych i większych błędów, które uprzykrzają lub uniemożliwiają dalszą rozgrywkę.

Ot, chociażby gra potrafi przy autozapisie zapamiętać, że sprzedałeś Unikatowy Fabularny Przedmiot, a po wczytaniu ponownym traktuje stan jakbyś jeszcze go posiadał i każe sprzedać jako krok fabularny. Tak, dobrze rozumiecie, że blokuje to całkowicie możliwość postępu dalej.

Czasami światło potrafi przenikać przez drzwi i ściany w dziwny sposób… Ech. Ogólnie rzecz biorąc jest to całkowicie zmarnowany potencjał. Być może jest to dobry produkt w jakiejkolwiek innej wersji, ale Xbox nie ma nawet tego atutu w porównaniu z wersją na Nintendo Switcha, że jest przenośny. A gdyby ktoś nie wierzył, że jest tak źle… to jeden z obrazków zdobiących tę recenzję jest właśnie z wersji na Nintendo. Thief Simulator na Xbox One – PlayWay, robicie to źle.

To ostatnie to Turok. Taka zmyłka.

Thief Simulator - rzut okiem na konsolowy port (Xbox One). PlayWay, robicie to źle.
Plusy
  • Nie zawiesza konsoli
Minusy
  • Jest wydana na konsoli w obecnej formie
1.5ocena