Jesteś na obcej planecie. Niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku. Wszystko co się rusza chce cię zabić. Jesteś uzbrojony tylko w Mecha-zbroję, która wygląda jak dziwny robot. Twoje zadanie jest proste — przetrwaj i wróć do domu. Na twoje nieszczęście nie będzie to proste.

Surowe warunki

W grze wcielamy się w panią kapitan Ashley S. Novak — jedną z tzw. Riftbreakerów — elitarnych żołnierzy. Łączą oni w sobie cechy naukowca i komandosa. Lądujemy na obcej, tajemniczej i niebezpiecznej planecie. Naszymi głównymi zadaniami będzie przetrwanie, powrót na Ziemię oraz dalsza kolonizacja globu.

Pozaziemskie świdrowanie

Nasz robot wyposażony jest w wiele przydatnych gadżetów. Różne bronie, narzędzia do wydobycia materiałów, czy przydatny podczas walki zryw. Oprócz tego, z czasem możemy odblokować wiele innych przydatnych ulepszeń oraz bajerów.

Większość czasu w grze spędzimy na dwóch czynnościach — zbieraniu materiałów oraz walce. Wszystko to możemy z czasem zautomatyzować. Potrzebna do tego jest baza, którą zbudujemy już na początku rozgrywki. Pozwala na budowę wielu przydatnych budynków, jak i umocnień. Staje się ona również celem ataku wszystkich stworów obecnych na planecie. Atakują one co jakiś czas, ogromnymi falami, które nie są łatwe do powstrzymania. Aby ułatwić sobie obronę bazy możemy zbudować mury, czy automatyczne działka.

Graficzny raj

The Riftbreaker to trzeci tytuł Exor Studios. Widać, że mają oni już doświadczenie w robieniu gier, co jest zauważalne w wizualnych aspektach tytułu. Gra jest naprawdę piękna. Świat prezentuje się naprawdę żywo i na każdym kroku znajdziemy coś ciekawego. Rudy metali, bagna, czy leża pozaziemskich istot to jedynie część czego gra miała w alfie do zaoferowania. Godny podziwu jest również fakt, że praktycznie wszystko na naszej drodze możemy zniszczyć i zebrać z tego materiały.

Jak gdyby tego było mało, ogień w grze zachowuje się tak, jak powinien. Rośliny — drzewa, krzaki i trawa, palą się bardzo ładnie, a na dodatek płomień z czasem się rozprzestrzenia, aż nie pochłonie wszystkiego. Oczywiście nie jest to wszystko, co tytuł ma do zaoferowania. Potwory napotykane na naszej drodze, pomimo ich niewielkiej różnorodności, wyglądają naprawdę odrażająco. Zdecydowanie jest co oglądać.

Wiele do odkrycia

Konkludując, The Riftbreaker to tytuł, który może cię pozytywnie zaskoczyć, jeżeli da się mu szansę. Jak na alfę jest on bardzo rozbudowany. Zawartość, która ma zostać udostępniona na premierę, da nam rozgrywki na wiele przyjemnych godzin. Gra ma mieć premierę jeszcze w tym roku. Oczywiście wszystko może się jeszcze zmienić, dlatego polecam obserwować tytuł na steamie. Uważam, że jeśli nic się nie zmieni (na gorsze oczywiście), to będzie to obowiązkowy tytuł  dla fanów gier typu tower defense oraz hack’n’slash.