Usiądź no panocku i posłuchaj co mam Ci do powiedzenia. I piwa łyknij, co by wzmocnić organizm po podróży. A dziwy takie widziałem, że bez trunku i tak nie będziesz chciał uwierzyć. Walczyłem bowiem z wielkimi wielorybami, trytonami i krakenami. Ha, widzę niedowierzanie w twoich oczach! Zatem słuchaj, bo powtarzać się nie zamierzam.

Here Be Dragons to turowa gra logiczno – strategiczna.

Wcielimy się w kapitana okrętu, który wspólnie z gubernatorskim Alchemikiem, wyruszy na morza i oceany, aby oczyścić je z wszelkiego plugastwa. A jest tego całkiem sporo, od zwykłych rybaków, poprzez wieloryby, po trytony i inne legendarne istoty. W trakcie naszej ciężkiej pracy natkniemy się też na niejakiego Krzysztofa Kolumba, który wymarzył sobie piracką karierę. Absurd goni absurd i jest to zdecydowanie mocna strona tytułu.

No dobra, ale to nie fabułą żyje Here Be Dragons, a potyczkami.

Te rozgrywają się turowo i mamy tutaj masę mechanik oraz czynników wpływających na nie. Nasze statki wyposażono oczywiście w działa, ale zanim dojdzie do wymiany ognia, musimy wykonać szereg czynności. Zaczynamy od wymuszenia na cherubinie, aby wypluł kości. Następnie przydzielamy kostki do naszych okrętów — po co zapytacie? Kostki pozwalają na używanie specjalnych umiejętności okrętów — takich jak naprawa czy ostrzał wielu celów. Dodatkowo zamontowanie kostki z 1 lub 6 oczkami pozwoli nam, kolejno, uleczyć jednostkę i wzmocnić jej atak na turę. Do tego równania trzeba dorzucić inicjatywę, którą otrzymuje strona z mniejszą sumą na oczkach kości.

Wydaje się sensownym, że czasem nie wybierzemy kości, aby móc utrzymać inicjatywę. Trzeba jednak pamiętać, że zostawienie kości na stole gry kosztuje nasze jednostki po punkcie zdrowia. W ogólnym zarysie wydaje się to wszystko proste, jednak biorąc pod uwagę mnogość przeciwników, umiejętności etc. to wychodzi nam z tego kawał solidnej strategii.

Grafika to kolejna bardzo mocna strona produkcji.

Mimo iż nie zachwyca, we współczesnym tego słowa znaczeniu, to pokazuje, że pomysł i styl mogą wiele. Gra stylizowana jest na średniowieczne mapy. Wszystkie jednostki, statystyki etc. wyglądają jak naszkicowane i sprawiają, że tytuł mocno wyróżnia się i wpada w oko. Postacie i monstra narysowane są w kreskówkowym stylu, mocno karykaturalnym, kojarzącym się z Timem Burtonem. Nie mogę nic zarzucić także oprawie audio – stonowana, nie narzuca się i nie przyćmiewa rozgrywki. Dobre wrażenie robią strzały z armat czy odgłosy mew w porcie, budując klimat rozgrywki.

Here Be Dragons to tytuł bardzo dobry.

Da wycisk naszym szarym komórkom i nacieszy oczy niecodzienną grafiką. Jeśli nie lubicie myśleć i powtarzać plansz po kilka razy, to raczej obejdźcie tytuł szerokim łukiem. Jeśli kręcą was klimaty morskie, a dzień zaczynacie od partyjki szachów, to z pewnością się tutaj odnajdziecie.

Recenzja Here Be Dragons - 1000 mil morskich bitew
Plusy
  • Humor
  • Walka
  • Grafika
Minusy
  • Bywa nużąca
8.5Ocena