Podbój kosmosu od dawna był marzeniem gatunku ludzkiego.

Wydostać się z Ziemi, dotrzeć na obce planety, zobaczyć dalekie gwiazdy. Do tej pory dane było nam znaleźć się tylko na Księżycu – marzenie o lądowaniu na Marsie, czy dokładniejszym zbadaniu Wenus jest wciąż do zrealizowania.

Tak wygląda to w „prawdziwości”

W świecie wirtualnym oba ta marzenia można zrealizować! Miałem okazję spojrzeć na produkcję studia Auroch Digital – Mars Horizon.

Mars Horizon to gra, w której będziesz miał okazję poprowadzić jedną z państwowych agencji kosmicznych

Oczywiście, ku kosmosowi – i ostatecznie, lądowaniu na Marsie. Do wyboru są amerykańska NASA, Europejska Agencja Kosmiczna i Rosja. Rosja, bo choć gra zaczyna się w latach 50 XX wieku, to nigdy nie wspomina o Związku Radzieckim. Dziwne i zupełnie nieścisłe, nawet jak na pozycję, która w żadnym elemencie nie aspiruje do poważnej symulacji. To niegrzeczne tak odbierać Sowietom jedno z niewielu ich prawdziwych osiągnięć!

O co więc chodzi?

Eksploracja kosmosu w Mars Horizon to po prostu wypełnianie misji. Wpierw względnie prostych jak wysłanie pierwszego sztucznego satelity na orbitę Ziemi. By to zrobić, trzeba najpierw zbadać odpowiednie technologie. Jedne dają możliwość zbudowania samego nadajnika, inne pozwalają na skonstruowanie członów rakiety. Jeszcze inne umożliwiają rozbudowanie mojej bazy.

Raz wynalezione technologie należy wykorzystać. Złożyć rakietę, wybierając najlepsze części, dopasowane do danego zadania. Do tego ładunek i, oddzielnie, kosmonautów (lub astronautów, jeżeli akurat grasz Amerykanami).

Pozostaje teraz liczyć na łut szczęścia

Pierwsze dostępne pojazdy kosmiczne są niezwykle awaryjne, często wybuchają, niwecząc wszystkie wysiłki. A nawet kiedy już zostaną wystrzelone w przestrzeń, to wcale nie ma pewności, że misja się powiedzie.

Wykonywanie misji to bardzo ciekawy elementy gry. Zadanie może składać się z jednego albo kilku etapów. Każdy taki etap to zabawa w balansowanie. Mamy do dyspozycji listę badań możliwych do przeprowadzenia. Te dostarczają odpowiednie współczynniki. Celem zadania jest zgromadzenie określonej ich ilości. Brzmi nietrudno, ale niektóre z eksperymentów będą do ukończenia wymagały współczynników, które później potrzebne będą do zaliczenia misji. Nie można więc ich zużyć w całości! Równowaga to klucz do sukcesu. A im dalej, ta jest trudniejsza do osiągnięcia.

Element budowania bazy jest równie ciekawym urozmaiceniem

Każde ulepszenie kosmodromu to nowy budynek, który wpływa na swoich sąsiadów. Zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Centrum badawcze dobrze jest postawić obok centrum dowodzenia, ale już niekoniecznie w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca startu rakiet. Hałas będzie przecież przeszkadzał pracującym w nim naukowcom. Obiekty można swobodnie przesuwać na mapie. Warto, bo właściwie rozmieszczenie gwarantuje przydatne bonusy.

Wszystko to dzieje się w turach

Jeden miesiąc to jedna tura. Budowa rakiety to kilka rund, wystrzelić ją byłoby dobrze w optymalnym okienku. Na to trzeba czasem czekać 30 czy nawet 90 dni. Szkolenie załogi to niezły sposób na wykorzystanie tego czasu. Ostatecznie okazać się może, że start i tak trzeba będzie przełożyć. Odpalanie rakiet w niesprzyjających warunkach to szaleństwo!

Włączyłem Mars Horizon na chwilę i powiem wam szczerze, w pierwszych minutach naprawdę się męczyłem

Interfejs, choć prosty, był dla mnie zagmatwany i bardzo niejasny. Nie wiedziałem za co się zabrać, gdzie szukać celów misji, w jaki sposób zaprojektować rakietę. Grze przydałby się sensowny samouczek – i pewnie w finalnej wersji taki dostaniemy. Boję się, że wielu mogłoby się od Mars Horizon na tym początkowym etapie odbić.

To byłaby naprawdę szkoda

Duża szkoda, bo już ta wersja beta dostarczyła mi kilku godzin wciągającej rozgrywki. Ciekaw jestem jak wyglądać będzie wersja ostateczna. Szczególnie ta konsolowa, bo interfejs Mars Horizon jest wybitnie wręcz dopasowany do bycia obsługiwanym tandemem myszki z klawiaturą. Na pewno sprawdzę!