Łatwo jest odnaleźć produkcje, których fabuła toczy się gdzieś z dala od naszej planety, w bliższej lub dalszej przyszłości. Niestety w większości gry te dość swobodnie podchodzą do wielu zagadnień, skupiając się głównie na akcji, unikając przy tym odpowiedzi na mnóstwo ważnych pytań. Deliver Us The Moon jest pod tym względem inne. Najważniejsza jest tutaj historia, poczucie osamotnienia i przyjemności wymieszanej ze strachem, wtedy gdy znajdziemy się z dala od Ziemi. Podróż ta nie jednak jest zbyt długa, przejście tytułu zajmuje około 4 godziny. Moim zdaniem jest to idealny czas, gdyż grze tej zdecydowanie bliżej jest do filmowego doznania w klimacie Grawitacji lub Interstellar, niż długiego, wypełnionego zawartością produktu.

Ostatni krok ludzkości

Porównanie do jednego z najlepszych filmów z gatunku science-fiction nie jest przypadkowe. Podobnie jak w produkcji Christophera Nolana zadaniem bohatera w Deliver Us The Moon jest podarowanie ludzkości szansy na lepsze jutro. Ziemia dotknięta zmianami klimatycznymi przestaje być naszym bezpiecznym domem. Szansą jest jednak nowe, niesamowicie wydajne źródło energii płynące do nas wprost z Księżyca. Początkowo wszystko idzie świetnie, aż do pewnego dnia, gdy energia przestaje docierać na błękitną planetę. Nikt nie wie, co się stało, z załogą kosmicznej kolonii nie można nawiązać kontaktu, a Ziemia zaczyna pogrążać się w chaosie. Resztką swoich sił i możliwość agencja kosmiczna wysyła naszego bohatera w pojedynczą podróż, by ustalił, co miało miejsce na powierzchni srebrnego globu.

Odyseja w nieznane

Kolejny tytuł filmowy, który bliski jest tej produkcji to Ad Astra z 2019 roku. Tam również bohater wyrusza w kosmiczną podróż, by odkryć prawdę o tym, co wydarzyło się z dala od naszej planety. Jedyną różnicą jest fakt, że w  Deliver Us The Moon nie mamy do czynienia praktycznie wcale z narracją głównego bohatera i pozostaje on prawie do końca zupełnie anonimowy. Razem z nim dzięki różnym zapiskom i nagraniom dowiadujemy się o tym, jak wyglądało życie w kolonii oraz to, co działo się w ostatnich chwilach jej funkcjonowania, oraz krótko po nich. Jeżeli oczekujecie od tego tytułu sporo akcji, odkrycia ukrytych baz nazistów pod powierzchnią księżyca lub uciekania przed kosmicznymi wampirami to odpuście. Deliver Us The Moon to spokojna podróż, wypełniona melancholią i pustką. Możliwe, że po jej ukończeniu będziecie mieć więcej pytań niż odpowiedzi. Osobiście uwielbiam te produkcje, które zamiast prostych rozwiązań oferują nam możliwość indywidualnego rozpatrzenia pewnych kwestii.

Kosmiczna otchłań

Po tym, co napisałem do tej pory można stwierdzić, że produkcja ta trafiła idealnie w moje gusta. Nie mogę jednak pominąć kilku elementów, które nie są w tym tytule perfekcyjne. Przede wszystkim nie znajdziemy w niej zbyt wielu mechanik, które by nas zaskoczyły. Całość rozgrywki to odnajdywanie odpowiednich części, dźwigni lub haseł, których uruchomienie umożliwi nam przejście dalej. Zagadki logiczne są rzadkie i niezbyt wymagające. Dodatkowo sposób, w jaki porusza się nasza postać, potrafi momentami wzbudzić frustracje, a płynność i czasy ładowania pozostawiają wiele do życzenia. Również fabuła, choć interesującą i mająca ciekawe postacie, pod pewnymi względami jest dość naiwna, co może zirytować bardziej dociekliwych graczy.

Deliver Us The Moon to idealna produkcja na spokojny, odprężający wieczór.

Nie zachwyca ona swą brawurową akcją i rozbudowanymi mechanikami, tworzy za to przyjemny, tajemniczy klimat, któremu warto dać szansę. Dla mnie siła Game Pass częściowa wynika właśnie z obecności takich produkcji, którym być może nie dałbym szansy, gdyby nie ten abonament. Mam nadzieję, że usłyszymy jeszcze w niedalekiej przyszłości o kolejnej produkcji tego debiutującego studia.

Perełki z Game Pass #001 - Deliver Us The Moon
plusy
  • Dojrzała, dobra historia
  • Porządna jakość grafiki
  • Klimat przytłoczenia kosmosem
minusy
  • Problemy z płynnością
8ocena