Odkrywasz całkiem ciekawą produkcję niezależną i zaczynasz w nią grać. Fabuła, której rozwinięcia jesteś ciągle ciekaw. Przyjemny i łatwy do opanowania system sterowania. Starcia polegające na taktyce i dobrym planowaniu. Już wydaje Ci się, że to będzie bardzo dobra gra i spędzisz przy niej mnóstwo miłych chwil i wtedy dzieje się to – „The software was closed because an error occured”. Zacznijmy jednak od początku.

Broken Lines to taktyczna gra akcji stworzona przy wsparciu finansowym Unii Europjskiej.

Historia opowiada o żołnierzach aliantów z okresu II wojny światowej zestrzelonych nagle nad neutralnym terytorium w trakcie lotu na misję bojową. Sytuacja z każdą chwilą robi się coraz dziwniejsza, gdy bohaterowie, poszukując kompanów ocalałych z katastrofy, napotykają na żołnierzy w maskach gazowych mówiących w nieznanym nikomu języku. Przeciwnicy natychmiast otwierają ogień, nie próbując nawet negocjować. Odnajdujemy kolejnych ocalałych kompanów a wraz z nimi tajemnicze beczki z trucizną i mordowaną masowo ludność cywilną.

Tak przedstawia się zaledwie początek gry, a już budzi naszą ciekawość i chęć poznania historii.

Im dalej tym cała historia ciekawie się rozwija i porusza ważne tematy. Fabuła to zdecydowanie jedna z mocniejszych stron tej produkcji. Czego niestety nie mogę powiedzieć o samych dialogach. Wymiana zdań pomiędzy naszymi żołnierzami od początku wzbudziła we mnie zażenowanie. Dialogi są tak infantylne i słabo napisane, że zacząłem je szybko pomijać, żeby nie psuć sobie tej ciekawej fabuły. Co prawda ich poziom nieco się podnosi w dalszej części gry, ale ciągle nie jest to nic dobrego.

Mechanika rozgrywki również jest bardzo przyjemna.

W głównym widoku taktycznym dowodzimy naszym 4-5-osobowym oddziałem wojaków płci mieszanej. Planujemy kolejne akcje każdego żołdaka jak przemieszczanie, używanie zdolności specjalnych czy otwieranie skrzyń/bram. Następnie po zatwierdzeniu wykonywana jest 8-sekundowa tura w czasie rzeczywistym, gdy nasz plan wcielany jest w życie. Strzelanie do wrogów następuje automatycznie po ich dostrzeżeniu, przy czym otrzymujemy informację w fazie planowania, jaka będzie procentowa szansa na trafienie wroga z danego miejsca. Nasi żołnierze mogą chować się za osłonami oraz używać kamuflażu w postaci wysokich traw/krzaków co zmniejsza szansę na ich trafienie. To samo tyczy się oczywiście wrogów. Wygra ten, kto będzie miał większą szansę na trafienie i oczywiście nieco szczęścia podczas strzelania.

Jako że mamy do czynienia z grą taktyczną to oczywiście wszelkie manewry flankowania czy przygwożdżenia wroga ogniem mają tutaj zastosowanie.

Każdą postać, oprócz współczynnika punktów zdrowia opisuje również drugi współczynnik – opanowanie. Spada on w przypadku skoncentrowania na postaci ostrzału, w przypadku odniesienia ran lub na przykład po otrzymaniu trafienia granatem błyskowo-hukowym. Gdy opanowanie spadnie do zera, postać opuszcza zajmowaną pozycję i biegnie w losowym kierunku, będąc łatwym celem dla przeciwników. Ta mechanika dotyczy oczywiście zarówno naszych wojaków, jak i wrogów.

Do walki udostępniono wiele rodzajów broni palnej, jak i przedmiotów miotanych.

Nie zabrakło tu takich klasyków z okresu drugiej wojny światowej jak karabin M1 Garand, Lee-enfield czy pistolet maszynowy MP-40. Dostępny jest również szeroki wachlarz granatówv-vzaczepne, obronne, błyskowo-hukowe, dymne. Każda broń palna opisana jest imponującą liczbą statystyk, łącznie z wykresem skuteczności na różne odległości. Widać, że twórcy to pasjonaci uzbrojenia i wykonali kawał solidnej roboty.

Gdy nasi specjaliści odniosą obrażenia podczas misji, możemy ich leczyć za pomocą bandaży, adrenaliny oraz działających na większy obszar apteczek. Każdy z tych przedmiotów występuje w ograniczonej ilości i musimy dobrze nimi zarządzać, decydując czy to już odpowiedni moment na użycie. Jeśli żaden z naszych żołnierzy nie krwawi lub nie jest zatruty, może warto spróbować przetrwać kolejne starcie.

Pomiędzy misjami w widoku taktycznym gra przenosi nas do ekranu obozowiska.

Z każdą kolejną wykonaną misją pojawiają się w nim nowe możliwości. Tu dochodzi nam element zarządzania zasobami, wyposażeniem oraz morale naszych operatorów. Dwa główne surowce to zapasy oraz złom. Jest to bezpośrednio powiązane z wyborem kolejnej misji do wykonania.

Mapa globalna przedstawia nam ścieżkę, którą wędruje nasz oddział w celu wydostania się z terenu, na jakim się rozbili. W każdym nowym dniu mamy do wyboru jedną z dwóch misji. Może to być na przykład przeszukanie magazynów wroga, co daje zwiększoną szansę na pozyskanie zapasów, zużywanych codziennie na utrzymanie oddziału. Z drugiej strony możemy wybrać misję rozpoznania tajemniczej instalacji wroga. Otrzymamy po jej wykonaniu mniej zapasów, ale więcej złomu używanego do wymiany handlowej z miejscowymi cywilami, zakupu ulepszeń i nowej broni.

W obozie toczy się również cała otoczka socjalna naszego oddziału.

Możemy prześledzić dialogi pomiędzy żołnierzami wpływające na ich wzajemne relacje. Dostępne są również spotkania losowe, podczas których na przykład decydujemy czy zabrać cywilowi podejrzanie wyglądające skrzynki i pozbawić go zapasów, czy narazić się na niebezpieczeństwo lub niedostatek zaopatrzenia.

Rozbudowane mechaniki, ciekawa rozgrywka. Wszystko wygląda świetnie, gdyby nie…poziom techniczny. Niestety od pierwszego uruchomienia rzuca się w oczy, że to produkcja niskobudżetowa. Produkcja posiada lokalizację w języku polskim, ale niestety tekst tu i ówdzie nie mieści się w przewidzianych ramkach. Przerywniki filmowe występują w postaci komiksowych dymków przy portretach postaci, a jedyne co mówi wtedy postać to niezrozumiałe chrząknięcia. Jedynie kobiecy głos narratorki wypowiada po 2-3 zdania przed misją lub po przetrwaniu kolejnego dnia.

Powyższe jeszcze jestem w stanie zrozumieć z powodu małego budżetu i nie przeszkadza to w samej rozgrywce.

Niestety jednak gra okrutnie się wiesza. Na początku występowało to jedynie podczas uśpienia konsoli w trakcie misji taktycznej. Po wybudzeniu konsoli albo gra nie reagowała kompletnie na przyciski i była zamrożona, albo od razu pojawiał się komunikat systemu o zatrzymaniu aplikacji. No niestety, ale usypianie konsoli przenośnej to moim zdaniem podstawowa funkcja wynikająca z tego, że często gramy krótkimi sesjami. Jeśli gra nie wspiera podstawowej funkcjonalności systemu, to jest tragicznie.

Pomyślałem jednak, że da się to obejść i nie powstrzyma mnie to przed skończeniem. Nie będę usypiał konsoli podczas misji taktycznych, jedynie w obozie. To rzeczywiście pomaga i gra się nie wiesza… tak często. Wiesza się jednak losowo dalej. Nawet podczas czytania dialogów w obozie. Średnio moja najdłuższa sesja z nią trwa 30-40 min. Potem następuje crash w losowym miejscu, obóz, misja, scenka nieważne. Spędziłem z grą ponad 2 tygodnie. Codziennie sprawdzałem, czy nie pojawiła się aktualizacja – nic. Kontaktowałem się przez Twittera z duńskim studiem Porta Play odpowiedzialny za tę produkcję – brak odzewu. Według wcześniejszych zapewnień gra miała mieć premierę w sklepie Nintendo w okolicach 2-3 Marca. Dziś w dalszym ciągu nie jest dostępna.

Broken Lines to jeden z tych niechlubnych przypadków, gdy mamy do czynienia z naprawdę niezłą grą, ale niestety poziom techniczny portu przekreśla wszystko.

Gotów byłbym zarekomendować ją jako jedną z bardziej rozbudowanych i ciekawych gier taktycznych na Switcha, ale niestety w obecnym stanie technicznym jest niegrywalna. Nie mniej, jeśli w przyszłości coś się zmieni, gra otrzyma aktualizację i przede wszystkim premierę w eshopie w rozsądnej cenie, to fani taktycznych rozgrywek mogą sprawdzić tę produkcję.

Gdy port psuje całą grę - recenzja Broken Lines na Nintendo Switch
plusy
  • fabuła
  • rozbudowane mechaniki
  • przyjemna rozgrywka
minusy
  • notoryczne wieszanie się gry
  • uboga warstwa audiowizualna
  • żenujące dialogi
5Ocena