Emulacja na Androidzie A.D 2020

Jak dużo systemów może ,,udawać’’ nasz smartfon? Wystarczy wpisać frazę ,,emulator’’ w Google Play, a zostaniemy zalani propozycjami. Od konsol, przez automaty, na mikrokomputerach skończywszy. Choć samo zjawisko istnieje od dawna, to wachlarz urządzeń nieustannie rośnie. Z prymitywnymi ośmiobitowymi urządzeniami radziły sobie już pierwsze komórki obsługujące Javę, czy Symbianowskie Nokie. Pierwsze konsole 3D, jak Nintendo 64 i Playstation można było uruchomić na smartfonach sprzed dekady. Dlatego w tym artykule skupimy się na znacznie wymagających systemach. Wszystkie testy zostały przeprowadzone na telefonie Xiaomi Redmi Note 7 – typowym współczesnym przedstawicielu średniej półki cenowej.

Po zdominowaniu segmentu konsol stacjonarnych, Sony postanowiło zdobyć bastion konsol przenośnych, będący przez ostatnie półtorej dekady terytorium Nintendo.

W 2004 Playstation Portable roku oferował niespotykaną wówczas na handheldach grafikę, nieznacznie tylko ustępując Playstation 2. Co prawda konkurencyjny Nintendo DS pomimo gorszych parametrów sprzedał się znacznie lepiej, ale włodarze Sony nie mieli powodów do narzekań. Około 80 milionów egzemplarzy to wciąż imponujący rezultat. 15 lat po premierze z większością biblioteki PSP, liczącą około 1300 tytułów, poradzi sobie prawie każdy nowy smartfon.

Przejdźmy zatem do samej emulacji.

Jedynym dobrym programem w tym celu będzie PPSSPP autorstwa Henrika Rydgårda. Umożliwia ogranie ponad 90% biblioteki konsolki Sony. W celach testu wypróbowałem dwa tytuły: Tekken 6 i Colin Mcrae Rally 2005. Bijatyka od Namco działa w perfekcyjnie stabilnych 60 klatkach. Zapas mocy spokojnie wystarczał na podbicie rozdzielczości obrazu do ok. 800p i zwiększenia rozdzielczości tekstur. Do okazyjnego odpalenia trybu Arcade w podróży nadaje się w sam raz.

Nie wszystkie tytuły będą jednak działały tak dobrze.

Przy wspomnianym wcześniej Colinie były problemy z wyświetlaniem słońca połączone z ogromnym spadkiem płynności. Tę drugą część problemu całe szczęście rozwiązało wyłączenie symulacji efektu transferu bloków. Poza tym, gra działała również płynnie, choć nie pozwalała na tak daleko idące upiększanie. Ponadto niektóre tytuły mogą sprawiać trudności nawet najwydajniejszym urządzeniom. Tutaj kłania się m.in. seria God of War i Gran Turismo. Czasami dla płynnej rozgrywki trzeba będzie się pobawić ustawieniami.

Sega Dreamcast

Długo by wymieniać powody dla których ,,Makaron’’ okazał się fiaskiem. Głośny napęd, kiepski kontroler, nadszarpnięte zaufanie do producentów po porażce 32x i Saturna, czy w końcu premiera Playstation 2, które pozamiatało konkurencję. Mało jest jednak sprzętów, które wywołują tyle sentymentalnych uczuć co Sega Dreamcast. W ciągu krótkiego życia konsoli wyszła cała masa tytułów, uważanych dziś za klasyki. Nie sposób odmówić jej też wpływu na rozwój gry online na konsolach.

Na hasło ,,Dreamcast’’ wyszukiwarka sklepu Google’a wypluwa dwa wyniki: Reilcast i Redream.

Ten pierwszy jest w pełni darmowy, ale wymaga zgrania BIOS’u z konsoli. Nie wymaga tego z kolei Redream, który dodatkowo oferuje lepszą kompatybilność i wydajność. Haczyk tkwi jednak w płatnym (6 USD) dostępie do zaawansowanych ustawień graficznych. W celach testowych skupimy się na tej drugiej propozycji.

Pierwszy ogrywany tytuł – Crazy Taxi działał wręcz rewelacyjnie, w trybie turbo dobijając do ok. 200 FPS-ów (choć tak po prawdzie lepiej sięgnąć po oficjalny androidowy port).  NBA 2K2 od Visual Concepts również działa w pełnej prędkości, choć zapas mocy jest mniejszy dla ewentualnych graficznych ulepszeń. Posiadacze słabszych urządzeń nie powinni się jednak martwić. Do płynnego grania wystarczy już Raspbery Pi 4.

Nintendo Gamecube

Odpowiedź ,,Wielkiego N’’ na propozycje Sony i Microsoftu starała się pod wieloma względami poprawić błędy poprzednika. Zrezygnowano z drogich i mało pojemnych kartridży na rzecz płyt bazujących na formacie MiniDVD. Sama konsola była przystępniejsza dla programistów. Niestety polityka firmy utrudniająca tworzenie gier producentom niezwiązanym z Nintendo połączone z ,,familijnym’’ wizerunkiem firmy znacznie osłabiło sprzedaż. 22 miliony kopii to mniej nawet od pierwszego Xbox’a, nie wspominając o Playstation 2. Perspektywa odpalenia Metroid Prime, czy Super Smash Bros na telefonie jest jednak niewątpliwie kusząca.

Tutaj sytuacja zaczyna się robić poważna.

Gamecube jest systemem znacznie mocniejszym od PSP czy Dreamcasta, dlatego będzie też wymagać odpowiednio mocniejszych ,,wnętrzności’’. Teoretycznie emulator jest jeden – Dolphin, ale lepiej będzie pobrać nieoficjalną wersję MMJ, którą znajdziecie pod tym adresem (w sieci można znaleźć nowsze wersję, ale ta jest ostatnią udostępnioną na Githubie). Próba odpalenia większości tytułów skończy się pokazem slajdów, dlatego lepiej przejść od razu do ustawień. W ustawieniach głównych należy zaznaczyć Override Emulated CPU Clock Speed i ustawić prędkość emulowanego procesora na ok. 60% (dla urządzeń opartych o Snapdragona 660). Dzięki temu gry nie będą działały w zwolnionym tempie, a ,,jedynie’’ zmniejszy się liczba klatek na sekundę. W ustawieniach graficznych najlepiej zaznaczyć Video Backend na Vulkan, zaś w zakładce Hacks te widoczne na poniższym zdjęciu.

Czy poskutkowało to odpowiednio płynną rozgrywką?

Need for Speed: Underground 2 działa bez zauważalnych spowolnień z liczbą klatek średnio oscylującą w okolicach 22-25, choć w niektórych miejscach potrafi zwolnić powyżej dwudziestu. Zwłaszcza na początku i pod koniec wyścigu, kiedy na ekranie oprócz samochodów widoczna jest animowana widownia. Ogólne wrażenie jest raczej akceptowalne. Hej, tę dekadę temu dałbym się pokroić za schowanie jednego z najlepszych Need for Speedów do kieszeni. Sequel, czyli Most Wanted działa odrobinę gorzej, choć też można grać bez zgrzytania zębami. Mniej wymagające tytuły, jak Metal Gear Solid: The Twin Snakes nie sprawiają już na tym polu żadnych problemów ciesząc oczy przeszło trzydziestoma FPS-ami. Oczywiście Dolphin potrafi uruchomić gry z Nintendo Wii, ale to już zadanie dla flagowych modeli.

Niestety, przy emulacji Gamecuba narasta problem sterowania.

Lawirowanie dotykowym substytutem pada do Gamecube’a staje się dalece bardziej problematyczne niż w przypadku Dreamcasta i potrafi mocno utrudnić grę. Można co prawda dostosowywać rozmieszczenie przycisków na ekranie, ale rozwiązuje to kłopot jedynie częściowo. Warto zatem się rozejrzeć się za dedykowanym Androidowi kontrolerem. Ostatecznie można telefon sparować z padem do PS3, PS4 lub Xboxa One.

Rozwój technologiczny nieustannie idzie do przodu.

Co prawda nie tak szybko, jak kiedyś, ale i tak dzisiejsze telefony potrafią to, co się nie śniło laptopom jeszcze kilka lat temu. Dzisiaj komputery coraz lepiej radzą sobie z emulacją Playstation 3 i Xboxa 360. W takim wypadku chyba kwestią czasu będzie możliwość schowanie Forzy Motorposrt, czy Red Dead Redemption do kieszeni.