Dead Cells się nie kończy.

Ta gra się nawet na dobre nie zaczęła! Niesamowicie ciepło przyjęty rogalik rodem z Francji doczekał się pod koniec lutego kolejnego rozszerzenia, The Bad Seed. Tym razem płatnego.

Rouge-like przeżywa ostatnio renesans.

Gra, w którą wpisana jest permanentna śmierć, gdzie postępy są za każdym niepowodzeniem kasowane i w której etapy generowane są proceduralnie za każdym rozpoczęciem rozgrywki – we wszystkie te założenia Dead Cells wpisuje się idealnie. Do tego dodać elementy metroidvanii, ogólną inspirację Castlevanią, mnogość przeciwników i różnorodność etapów.

Dead Cells to gra-narkotyk.

Niszczy cię za każdą dawką, ale ty chcesz więcej i więcej. Więcej, bo a nuż zajdziesz kawałek dalej, zdobędziesz więcej złota, uda ci się odblokować stałe ulepszenie. Może znajdziesz jakiś sekret? I tak próbujesz, raz za razem, aż orientujesz się, że jest trzecia w nocy i wypadałoby kłaść się spać…

Motion Twin mówi: mało!

I dorzuca kolejne trzy biomy: Arboretum, Morass of the Banished i Nest. Pięciu nowych przeciwników, nowego bossa, kilka nowych ubranek i kilka nowych przedmiotów. Nowe biomy osiągalne są już z samego początku gry, są po prostu inną ścieżką do jej przejścia.

Kolejna więc motywacja, by do Dead Cells wrócić. The Bad Seed dostępne jest na GOG.com w cenie 19,99 zł.