Uwaga: 06.08.2020 wyszła nowa wersja BeamNG Drive (20), która dodaje fizykę nurtu wody, zmiany w edytorze, dodaje parę wariantów i poprawia pewne błędy. Recenzja powstała na bazie wersji 19.

Kiedy siedem lat temu obecna generacja konsol wchodziła pod strzechy, myślałem, że już krok dzieli nas od dokładnej symulacji deformacji pojazdów. Prawda okazała się jednak zgoła inna. Kolejne części Forzy Motorsport, czy Gran Turismo zdecydowały się mocno stonować te efekty. Nawet w najnowszych DiRT’ach, zniszczenia nie wyglądają tak spektakularnie jak w ,,dwójce’’, czy ,,trójce’’, a przecież to był znak rozpoznawczy Codemasters! BeamNG Drive, jakby staje naprzeciwko tym trendom i za główny cel obrał możliwie realistyczne odwzorowanie kraks.

Udało to się osiągnąć dzięki innowacyjnemu silnikowi fizycznemu

W większości gier nawet jak występuje gięta blacha, to jest bardziej graficzną reprezentacją, niż odwzorowaniem rzeczywistości. Jedne tytuły lepiej sobie z tym radzą, inne gorzej, ale dalej mamy do czynienia z fizyką ciał twardych. W BeamNG Drive z kolei pojazdy są ciałami miękkimi. Ich fizyka w maksymalnym uproszczeniu oparta jest na połączonych ,,sprężynami’’ o różnej sztywności ,,węzłach’’. Tyczy to się nie tylko konstrukcji pojazdu, ale także ich pojedynczych elementów. Mogą się one ,,giąć’’ lub ulec całkowitemu przerwaniu. Dzięki temu zachowanie samochodów przy zderzeniu jest wiarygodne jak nigdy wcześniej. Do tego stopnia, że znalazło wykorzystanie w przemyśle filmowym w celu symulacji prób kaskaderskich. Poniżej znajduje się z resztą crash test BMW Serii 3 przy prędkości ok. 60 km/h i jego odpowiednika w grze.

Możliwości silnika nie kończą się na odkształceniach karoserii

Dokładnie odwzorowano działanie samochodu. Aż przyjemnie jest patrzeć na pracę zawieszenia na nierównościach, czy odkształcenia opon. Ponadto jest to jedyna znana mi gra, w której realistycznie zasymulowano działanie automatycznej skrzyni biegów. Jedyny zarzut, jaki bym miał to ,,wrażenie’’ braku przyczepności. Jakby się jechało na łysych Dębicach. Choć jednocześnie muszę przyznać, że różnicę pomiędzy jazdą na asfalcie, szutrze, błocie czy piasku są mocno wyczuwalne. Ten cały aspekt fizyczny ma jednak swoją cenę. A jest nią zapotrzebowanie na moc obliczeniową procesora. Posiadacze słabszych jednostek CPU (pokroju FX6300) mogą zapomnieć o umieszczeniu na mapie więcej niż pięciu pojazdów. Zwłaszcza na bardziej wymagających mapach.

A mówiąc o pojazdach…

Ich na papierze aż tak wiele nie ma, bo raptem 27, ale każdy z nich jest kompletnie unikatowy. Mamy chociażby archetyp Pick-upa, stare włoskie autko miejskie, czy współczesne kombi wzorowane na BMW. Co więcej, każde z nich występuje w wielu, niekiedy kompletnie odmiennych wariantach. Wspomniany wcześniej Pick-up – Gravil D Series występuje w wersji podstawowej, z przedłużoną paką, z zabudową, terenowej, torowej, a wymieniłem ich tylko niewielki procent. A jakby komuś było mało, to każdą pojedynczą część auta można wymontować lub wymienić i stworzyć swoją unikalną odmianę.

W BeamNG Drive nie ma celu jako takiego.

Nie jest to typowa gra wyścigowa. Twórcy rzucają nas na mapę, dają samochód i mówią ,,baw się’’. Co już będziemy robić, zależy od nas: czy będziemy eksplorować jedną z kilkunastu map, czy ,,pobawimy’’ się z fizyką. I to dosłownie, bo nic nie stoi na przeszkodzie sprawdzić, jak auto zachowywałoby się, dajmy na to, na księżycu. Niestety, chociaż każda z map jest unikalna, to jednocześnie sprawia wrażenie sterylnych. Z jednej strony drobna roślinność reaguje na pojazd, ale drobne elementy jak znaki drogowe, czy wiaty autobusowe są albo niezniszczalne, albo niefizyczne.

Gracze szukający wyzwań mogą poczuć się nieco zawiedzeni

Mamy tryb scenariuszy, zawierający niewielkie wyzwania. Znajdziemy konwencjonalne pościgi, czy przewóz przedmiotów, ale też takie przywodzące na myśl minigry z Flatouta. Co więcej, niektóre z nich oferują możliwość zagrania ich w trybie kooperacji. Oprócz tego znajdziemy cztery minikampanie dla pojedynczego gracza, których przejście zajmie około dwóch godzin. Trzeba pamiętać, że to wciąż beta i zawartość jest wciąż na bieżąco dodawana. Na przyszłość planowane jest wprowadzenie trybu kariery. Niestety wciąż nie ma daty premiery, a biorąc pod uwagę, że BeamNG Drive jest rozwijane od co najmniej 2013 roku, nie nastąpi ona prędko.

Tu do głosu dochodzi społeczność

Od momentu debiutu fani tworzą masę modyfikacji. Od malowań, po scenariusze, samochody, kończąc na funkcjonalnym module wieloosobowym. Wiele z nich wcale nie odbiega jakością od tego, co stworzyli twórcy. Zwykle instalacja modów wiąże się ze żmudną i niekiedy skomplikowaną procedurą. Twórcy BeamNG Drive zadbali i o to i większość fanowskiej zawartości instalujemy bezpośrednio z poziomu gry. Tłumaczy to, dlaczego na jednym obrazku widać Toyote AE86 z Initial D.

Oprawa graficzna jest niezła.

Wszelkie modele wykonane są jak najbardziej porządnie, a dalekie plenery potrafią wyglądać wręcz zjawiskowo. Niestety efekt psuje pop-in obiektów, kiedy gra mało subtelnie podmienia obiekty w zależności od odległości do nich. O dźwięku ciężko się cokolwiek rozpisać, bo za wiele go nie ma, ale do tego, co jest nie sposób się przyczepić. Silniki, pisk opon, dźwięk gięcia blachy, wszystko brzmi tak, jak brzmieć powinno.

BeamNG Drive nie jest grą dla każdego.

Niewiele w niej z klasycznej gry wyścigowej. Nielubiących eksperymentować znudzi po paru godzinach brakiem wbudowanych wyzwań. Nie sposób jednak nie docenić fantastycznego silnika fizycznego, który da ci dokładną odpowiedź na pytanie ,,Co się stanie, jeśli Passat spadnie z piątego piętra?’’. Jeśli zadajesz sobie takie pytania, jest to gra zdecydowanie dla ciebie.