RETRO – Starcraft + konkurs

Orki w kosmosie.

maxresdefault

Tak był nazywany ten tytuł swego czasu. Dziś, po latach… cóż. Zaczęło się to od tego, że pochwaliłem się naczelnemu, iż zrobię tekst o Starcrafcie. Podchodząc do tego wiekopomnego dzieła, postanowiłem sobie przypomnieć co z czym się je – wiadomo – pograć z godzinkę lub dwie, napisać teksty i dać do weryfikacji i publikacji. 2 tygodnie później, czyli dziś, po przejściu kampanii podstawki i dodatku powiem jedno słowo: GENIALNA. Gra, muzyka, wszystko. Tutaj w zasadzie mógłbym zaprzestać dalszego pisania, gdyż niewiele więcej da się powiedzieć. Jednak recenzja na trzy zdania nie wchodzi grę (bo naczelny urwie mi glowe), dlatego rozwinę swoją myśl i opowiem wam, czemu ta gra jest wybitna. I mimo upływu czasu nadal grywana. No i postaramy się uchwycić geniusz całego dzieła… Gotowi? No to zaczynamy!

Witamy w XXII wieku w sektorze Koprulu.

W pewnym momencie swego istnienia, ludzkość postanowiła zwojować wszechświat. Wybudowano więc statki, zapakowano kolonistów i wysłano w przestworza, ku nieznanemu.

Jak to bywa w takich historiach, zawsze coś pójdzie nie tak – otóż silniki nadprzestrzenne wyłączyły się po blisko dwudziestu latach, zamiast planowanego roku. Wyłączyły się dość spektakularnie, bo w wyniku stopienia. Przypadek? Sabotaż? Na te pytania odpowiedzi nie poznamy. Statki zostały zniszczone. Ludzie, którzy wybudzili się zawczasu z hibernacji , częściowo uratowali się przed pewną śmiercią, lądując na okolicznych planetach i systemach gwiezdnych sektora. Dość szybko spotkali zaawansowaną rasę Protossów oraz insektoidalną rasę Zergów i zostali wciągnięci w konflikt dwóch stron, Mało tego, sami zaczęli walki pomiędzy sobą.

Postać gracza to Magistrate – sędzia. Spotka na swojej drodze takie sławy jak Jim Raynor, Sara Kerrigan, Zeratul, Tassadar – słowem – pełen przegląd bohaterów. O ile wstęp jak widać, jest dość tendencyjny, o tyle sama fabuła już nie. Podczas gry będziemy zawierać kruche sojusze, zdradzać jak i sami będziemy zdradzani. Co jest istotne – każdy zwrot akcji, a jest ich sporo, jest uzasadniony! Dlaczego to podkreślam? Bo bardzo często, w pierwszej chwili, może być niezrozumiały, lecz to celowy zabieg. Fabuła dodatku zaś omawia wydarzenia po samym Starcrafcie. Wojny Szczepów wyprowadzają historię do pewnego momentu, który pozostawia otwartą furtkę do domysłów „co było dalej”… i dopiero Starcraft II podał nam odpowiedzi na te pytania, na co długo musieliśmy czekać.

RTS, czyli Rabuj, Tnij, Siekaj.

Gatunkowo mamy standardowego RTS’a. Budujemy domki, które posłużą nam do produkowania armii oraz ulepszeń. Do tego dochodzi dbanie o wydobycie surowców – w tym wypadku minerałów oraz gazu Vespan. Zarządzanie bazą oraz armią jest proste, o ile nauczymy się na pamięć najważniejszej rzeczy: Która jednostka kontruje którą. W zamierzchłych czasach bardzo często różnice pomiędzy frakcjami walczących stron w RTS’ach były stricte kosmetyczne. Ot, po prostu inny kolor ubrania, identyczny sposób działania. Tutaj jest zgoła inaczej i w przeciwieństwie do większości gier z tamtego okresu, każdą rasą gra się inaczej oraz preferowany jest zupełnie inny styl rozgrywki. Dla przykładu ludzkość stawia koszary gdzie szkoli Marinów. Stawia fabryki gdzie buduje czołgi – im więcej fabryk postawi i im więcej koszar wybuduje, tym więcej armii stworzy (z jednego budynku można budować maksymalnie pięć jednostek na budynek). Protossi będą stawiali Bramy Przesyłowe i dostawiali budynki. Zasada prawie ta sama, z tą różnicą, że im wystarczy tylko pobudować bramy, a z kolejnymi budynkami zyskują kolejne możliwości produkcyjne! (Przy czym zaawansowane jednostki, wymagają zaawansowanych rozwiązań i same bramy nie wystarczą).

No i tutaj docieramy do Zergów. Te istoty ewoluują z larwy. Najpierw jednostka zabierająca zamienia się w budynek, później z larw można tworzyć jednostki. Jest to o tyle ciekawe, że Zerg po postawieniu niecki rozrodczej, uzyskuje zdolność bojową, a jeśli zacznie wydobywać gaz Vespan, za pomocą jednego budynku może zmienić całą kompozycję armii! Więc pierwsza fala która zaleje przeciwników to np. Zerglingi, a druga to już Hydralistic Zergi. Daje to oczywiście nowe możliwości podczas zabawy z przyjaciółmi jak i całkowicie inne podejście podczas każdej z kampanii. Misje są raczej standardem jak na tamte czasy – pokonaj wroga, obroń się, przejdź jednostką/jednostkami przez labirynt próbując przy tym nie zginąć. Historia i uzasadnienie DLACZEGO mamy się przebijać i przedzierać… No cóż, jeśli ktoś nie zna to powinien nadrobić, a starsi gracze przypomnieć sobie, o co i po co każda z frakcji walczy! Nie będę dodawał, iż do tego wszystkiego dochodzi tajemnica starsza niż sam wszechświat 🙂

Multiplayer.

Jak każda szanująca się gra, Starcraft posiada tryb multi. Obecnie serwery stoją raczej puste, ale nic nie stoi na przeszkodzie by wraz ze znajomymi pograć w trybie LAN czy zmierzyć się w modyfikacjach, które powstały! Warto zainteresować się tym trybem, który obecnie kurzy się gdzieś w serwerowniach Blizzardu.

Muzyka i aspekty graficzne.

Muzyka jest genialna! Ambient doskonale pasuje do tego, co dzieje się na ekranie. Generalnie bardzo mocno wprowadza nas w klimat. Czuć techniczną warstwę u Terran, czuć mistycyzm u Protossów, czuć pierwotną dzikość u Zergów. To jest właśnie to, co nasuwa się po odsłuchaniu soundtrack’a z gry. Co z grafiką? Ta swego czasu była ładna, ale obecnie jest… wyraźna. Starcraft nie jest najpiękniejszy, ale na szczęście, nie jest też najbrzydszy. Po prostu grafika postarzała się godnie, jednak z powodu mrocznego i stonowanego klimatu nie czuć tego aż tak bardzo i mocno. No i animacje Blizzarda, znane chyba wszystkim w świecie ze swojej jakości i przebijania pod tym względem dowolne studio, które profesjonalnie się zajmuje robieniem filmów animowanych za pomocą komputera. Dzisiaj da radę na to popatrzeć- lata temu te wstawki po prostu zabijały.

Podsumowanie.

Czyli – czy warto? Jednym słowem: TAK! Gra ma ciekawą fabułę, genialną muzykę. Szybko przeradza się z „Kolejnego RTS’a” w coś większego i głębszego. W pewnym momencie człowiek nawet nie wie, kiedy próbuje rozegrać jeszcze jedną misję, mając nadzieję że po niej wyjaśni się, co z tym bohaterem się stanie.

Ocena końcowa

Z czystym sumieniem wystawiam 9/10. Grafika dziś wydaje się nieco archaiczna i nienajpiękniejsza, ale cała reszta o której pisałem warta jest zapoznania się i kupienia jej za te grosze, jakie obecnie kosztuje. Do zobaczenia w sektorze Koprulu!

Ciekawostki

Znana z poczucia humoru firma Zamieci, poukrywała tutaj rózne smaczki. Dla przykładu: W jednej z misji w kampanii Zergów, w dodatku Broodwars można znaleźć jamę Sarlacka. Dokładnie tą samą, do której wpadł Bobba Fett w Gwiezdnych Wojnach, tą samą w której miał wylądować Luke Skywalker.

W pierwszej misji podczas odprawy, jeżeli odpowiednio długo posiedzimy przy „konsoli dowodzenia”, poznamy przepis na Martini 🙂

Z innych ciekawostek, również wartych odnotowania to geneza samego Starcrafta. Wiele osób zauważy, że Starcraft bardzo mocno przypomina Warhammera 40K. Zergowie to Tyranidzi, Teranie to po prostu ludzkość, a Protossi to Eldarowie. Zbieżność nie jest przypadkowa! Otóż Blizzard chciał stworzyć grę w świecie WH40K i miał nią być Starcraft. Gamesworkshop jednak stwierdził, że „Jakieś tam studio nie będzie robiło gier na ich licencji”. No cóż, pewnie po dziś dzień plują sobie w brodę.

Kolejną ciekawostką są książki, które opisują losy bohaterów zarówno przed cała akcją jak i pomiędzy pierwszą, a drugą częścią gry. Warto zapoznać się z tymi tytułami, gdyż dzięki nim możemy uzyskać pełny i bardzo skomplikowany, obraz całego sektora.

W Korei Południowej Starcraft jest uznany za sport narodowy (Tak jak u nas piłka nożna), a mecze ligowe czy turnieje przyciągają rzesze przed telewizory. Gdy w Polsce mówią o Pazdanie, w Korei z wypiekami na twarzy, wspomina się o Plocie lub innych zawodnikach.

Polacy osiągają sukcesy na arenie między narodowej. Nasi rodacy to Zerg Nerchio oraz Protoss Mana. Warto poszukać w Internecie i zapoznać się z ich osiągnięciami! Sami gracze zaś należą do czołówki.

WCS – Starcraft Word Championship Series – jest to turniej organizowany przez Blizzarda, w którym mierzą się najlepsi gracze z danego regionu. Nasz kraj jest miejscem, gdzie prawie co roku organizowane są te mistrzostwa – dokładniej w Krakowie. Polecam śledzić temat, gdyż impreza swoją oprawą potrafi zaskoczyć, tak samo jak i pozytywną energią!

Demo gry zawiera jedną, dodatkową misje, która nie pojawia się w pełnej wersji.

UWAGA, KONKURS!

Dzięki uprzejmości firmy Blizzard Entertainment jesteśmy w posiadaniu kodu na Tajne Misje Novy. Jeżeli wy nie, to najwyższa pora zapoznać się z tymi misjami! Co należy zrobić?

Napiszcie w komentarzu krótką anegdotkę związaną ze Starcraftem, a najlepszą nagrodzimy właśnie rzeczonym kodem! Powodzenia!

O Błażej Pawełczyk

Sprawdź też

Retro – DOOM

Ciekawych czasów dożyliśmy. Tak, jak każdy z nas co roku starzeje się, tak samo jest …

  • Mateusz Wróblewski

    Nie tak dawno byłem mocno zakręcony na punkcie starcrafta. Więc, jako fan, postanowiłem pokazać grę znajomym, żeby pograć drużynowo. Jednak reakcji z jaką się spotkałem, nigdy bym się nie spodziewał… Koledzy na zmianę przechodzili kampanię Heart of the swarm i do późnych godzin zostali u mnie w domu. Choć następnego dnia im przeszło (muh robaki to nie dla mnie), to pokazało mi, że Blizzard dalej pozwala się zakochać od pierwszego wejrzenia 😛