Oficjalny headset PlayStation – Pulse 7.1- recenzja

Myślę, że 1,5 roku użytkowania słuchawek firmownych logiem PlayStation to wystarczajcy czas, aby wystawić im odpowiednią ocenę. Jak więc sprawuje się sprzęt od "niebieskich"? Zapraszam do recenzji.


Długo zastanawiałem się jak podzielić tę recenzję, aby była jak najbardziej przejrzysta i opowiedziała dokładnie o każdym aspekcie headsetu. Ostatecznie uznałem, że przedstawię Wam ten produkt pod względem:

1. JAKOŚĆ DŹWIĘKU

Najważniejszą rzeczą jest oczywiście to jak sprzęt gra. Nie jestem jakimś wyjatkowym audiofilem, który słyszy róznice w jakości dźwięku pomiędzy formatem .mp3, a innymi lepszymi formatami, ale to co oferuje ten sprzęt robi naprawdę pozytywne wrażenie nawet na takim laiku jak ja. 7.1, które tak naprawdę jest w cyfrowy sposób przerabianym na bieżaco 2.1 wydaje z siebie czyste dźwięki bez zauważalnych (a właściwie usłyszalnych ;)) szumów, a basy są odpowiednio mocne. Jednakże, słuchawki oferują również masę opcji konfiguracji dźwięku. Za pomocą wgrywania do nich poprzez kabel, spersonalizowanych przez nas lub producentów, motywów możemy modyfikować otrzymywane doświadczenia pod nasze osobiste preferencje. Więcej o tym w późniejszej części tekstu. Co do sprytnie ukrytego mikrofonu – jeszcze nigdy nie spotkałem się z narzekaniem ze strony innych graczy na jakość słyszanego przez nich dźwięku.

2. WYGODA

A jak się je "nosi"? Miękka gąbka znajdująca się górnej częsci słuchawek oraz na uszach delikatnie naciska na naszą głowę, więc nie ma poczucia odciśniętego ksztaltu sprzętu na głowie. Dodatkowo, wysokość głosników na naszych uszach można delikatnie regulować w dół i w górę tak, aby sprzęt dobrze przylegał do naszej głowy. Skoro już o wygodzie mowa, nie można nie wspomnieć o tym, że sprzęt ten jest bezprzewodowy. Żadnej plątaniny kabli + bateria w słuchawkach starczająca na około 12h (ładująca się na 100% w 2h) zapewnia odpowiedni komfort w konsolowym graniu lub… pecetowym. Łączność słuchawek z konsolą/kompterem zapewnia mały nadajnik Bluetooth, którego zasięg to około 10 metrów. A co w sytuacji, gdy nasze urzadzenie nie posiada wejścia USB jak np. smartfon, tablet czy… PS Vita? Bez problemu podłączymy słuchawki dołączonym do zestawu kablem jack.

3. WYGLĄD 

"Słuchawki jakie są – każdy widzi" czy jakoś tak to leciało… Ale, żeby nie zostawiać tego akapitu tak pustego zwrócę uwagę na to, że widać, iż jest to urządzenie tworzone pod konsole Sony. Liczne loga PlayStation oraz niebiesko-czarny design wpasowuje się w konsolę Sony i raczej będzie zabawnie wyglądał jako urzadzenie stricte kupione do oglądania filmów czy PeCeta.

4. DODATKOWE OPCJE

Wcześniej wspominałem o możliwości modyfikowania dźwięku z słuchawek. Wszystko odbywa się za pomocą specjalnej aplikacji możliwej do pobrania z PSStore na PS4. Aplikacja pomocnicza do słuchawek z mikrofonem – bo tak się nazywa – oferuje np. zmianę mocy basu. Dodatkowo do wyboru mamy gotowe motywy pod gry dostępne na konsoli Sony oraz motywy dostosowane do oglądania danego gatunku filmu – np. 'horror".

Warto wspomnieć również o tym, iż słuchwaki posiadają możliwość zdalnego kontrolowania tego czy bardziej zależy nam na słyszeniu gry czy może znajomych na czacie głosowym. Opcje zmieniami przyciskami znajdującymi się na obudowie headsetu.

5. JAKOŚĆ SŁUCHAWEK

Można by uznać, że recenzowany sprzęt jest urządzeniem prawie idelanym. Jednakże bardzo on traci punkty w ostatecznym werdykcie ze względu na jakość. Słuchawki są wykonane z plastiku i wiąże się to ze wszystkimi minusami tego rozwiązania. Można usłyszeć jak delikatnie chrupią, piszczą, a z czasem dostrzeżemy na nich takie oto mikro-pęknięcia i zarysowania:DSC_0058

DSC_0059

Nie jestem niestety jedynym, który jest deliaktnie zawiedziony ich jakością. Przyznaję, że używam słuchawek bardzo intensywnie, jendakże moje poprzednie słuchawki wytrzymały nienaruszone kilka lat.

 

O Kacper Mądry

Ktoś musi tu bałaganić, żeby ktoś mógł sprzątać.

Sprawdź też

Dlaczego gry mnie nudzą i czemu myślę o Nintendo Switch?

W życiu każdego gracza (szczególnie trochę po czasach gimnazjum/liceum), przychodzi straszny okres. Lubię nazywać go …