Franko 2 – niespełnione ambicje czy skok na kasę?

Nasza historia rozpoczyna się w 1991 roku, kiedy to członkowie szczecińskiej grupy World Software – grafik i pomysłodawca Mariusz Pawluk wraz z programistą Tomaszem Tomaszkiem i muzykiem Sławomirem Mrozkiem – zaczęli prace nad ich wspólnym projektem utrzymanym w klimatach chodzonych bijatyk beat'em up. We Franko: The Crazy Revenge pierwsi zagrali w 1994 roku posiadacze Amigi, a dwa lata później gra pojawiła się na PC, zgarniając wysokie oceny w branżowych czasopismach. Na fali ogromnej popularności produkcji takich jak Double Dragon czy Golden Axe, które niegdyś robiły ogromną karierę w osiedlowych salonach gier, Franko szybko zdobył serca polskich graczy.

Po sukcesie pierwszej części gry szybko zostały rozpoczęte prace nad Franko 2, który miał pojawić się jednocześnie na komputerach Amiga i PC – jednak gra nigdy nie została ukończona – tak samo jak zapowiedziany w 2003 roku port na kieszonkową konsolę Game Boy Advance.

Jest rok 2013, 19 lat po premierze Franko The Crazy Revenge na Amigę, uruchomiony zostaje facebookowy fanpage o nazwie „Franko 2”. W tym samym dniu oprócz kilku grafik z hasłami reklamowymi udostępniony zostaje teaser produkcji:

Najważniejsze informacje? Tytuł jest tworzony przez twórców pierwszej części Franko, którzy pieniądze będą zbierać wykorzystując serwis crowdfundingowy Wspieram.to. Temat podłapały większe serwisy growe i w efekcie coraz więcej osób przypomniało sobie o legendarnej produkcji. Serwis Wspieram.to brał czynny udział w promocji zbiórki, która miała dopiero nadejść:

W październikowym wpisie, oprócz informacji o ciągłym tworzeniu gry, dostajemy informację, że zbiórka rozpocznie się w tym samym roku. Niestety z nieznanych nam powodów, kampania zostaje przeniesiona na 20 stycznia 2014 roku, a my dowiadujemy się o tym dzięki grafice opublikowanej 31 grudnia.

poczatek_akcji

Nikt jednak nie czuje się specjalnie urażony z tego powodu i wszyscy cały czas dopingują produkcji. Jak to określili twórcy "Bez zbędnego %*#@$%#" projekt zbiórki oficjalnie rusza. Ekipa składająca się z osób odpowiedzialnych za pierwszą część Franko, czyli Tomasza Tomaszka oraz Mariusza Pawluka wraz z programistą Przemysławem Nogajem i Aleksandrą Nazdraczew odpowiedzialną za oprawę graficzną świata przedstawionego w grze, chciała pozyskać 34 500zł w ciągu 60 dni na dokończenie gry. Jak twierdzili, większość i tak jest już gotowa (patrz zdjęcie poniżej), a zebrane środki pozwolą im na ostatnie szlify i wydanie gry w trzecim kwartale tego samego roku.

zaawansowanie_prac

Kwota wydaje się wysoka? Jedynie połowa (17 695zł) miała trafić do twórców jako wynagrodzenie, reszta pokrywała wszelkie podatki i koszty materiałów promocyjnych. Na cztery osoby, które planowały pracować przez rok wychodzi niecałe 400zł za miesiąc pracy. Tyle co nic, prawda? Autorzy ciągle podkreślali swoje przywiązanie do marki i byli pewni sukcesu swojego produktu.

potrzebne_srodki

Tyle wystarczyło, by pełni sentymentu gracze zaczęli wspierać grę, która miała im przypomnieć lata młodości. Serwis Wspieram.to przygotował zestaw nagród, które osoby otrzymają w zamian za wsparcie projektu, zależnie od kwoty wpłaconej na rzecz Franka 2. Oprócz samej gry dostępne były edycje z koszulkami, pokładkami pod myszkę, kubkami czy pluszowymi kijami baseballowymi. Dodatkowo przy odpowiednio wysokim „wsparciu” można było podłożyć głos, ułożyć dialogi, zaprojektować postać, nazwać wroga czy też napisać parę słów na ścianie/chodniku.

Jednak nie tylko dla graczy była skierowana ta oferta. Firmy już za 300zł mogły znaleźć się w grze jako reklama na plakacie czy billboardzie, natomiast za 1800zł cała lokalizacja miała zostać przeniesiona do gry, a na jej miejscu rozegrałby się wątek Franka.

Serwisy nie przestawały pisać, akcja była promowana przez znane osobistości medialne, takie jak Krzysztof Gonciarz czy Remigiusz „ROCK” Maciaszek, a firmy chętnie deklarowały współpracę. Artifex Mundi i 11Bit Studios dostarczyli gry jako dodatkowe nagrody dla wspierających, a IMGN.PRO został wydawcą gry w kraju i za granicą.

Medialny sukces przełożył się na odpowiednie wyniki. W 60 dni twórcy zebrali 38 649zł, co stanowiło 112% potrzebnej kwoty. Zbiórka zakończona niewątpliwym sukcesem, ale czy ktoś by przypuszczał, że to tylko początek problemów?

final_zbiorki

Niecałe trzy miesiące później twórcy ogłosili, że premiera gry jest przesunięta, a nową datę ujrzymy w okolicach października. Przyznali wtedy, że gra cały czas się rozrasta i chcą, aby jak najwięcej pomysłów znalazło się w grze. Autorzy wykazywali zadowolenie, jakie sprawia im bycie niezależnymi twórcami. Brak odgórnych terminów pozwalał im się skupić na tworzeniu jak najlepszej produkcji. Ale czy brak kontroli wyszedł im na dobre?

Dodatkowo opóźnienie zaliczyła wysyłka nagród dla wspierających. Zamiast przełomu czerwca/lipca, fundatorzy zaczęli otrzymywać swoje przedmioty dopiero pod koniec sierpnia, jednak według Wspieram.to była to wina tylko i wyłącznie producenta gadżetów.

Jest połowa grudnia 2014, o dacie premiery nie było mowy, tak samo nie ujrzeliśmy żadnego grywalnego dema. Spowodowane to było odejściem programisty Przemysława Nogaja. Okazuje się również, że występuje problem z wysyłką nagród. Połowa osób miała nie wypełnić odpowiednich formularzy, co nie zmienia faktu, że koszulki zostały wysłane dopiero na chwilę przed publikacją postu. Twórcy przepraszają za brak komunikacji z fanami produkcji i obiecują poprawę oraz częstsze aktualizacje postępów nad grą.

Kolejne miesiące upłynęły nad poszukiwaniem nowych programistów oraz ogłoszeniem, że Sławomir Mrozek – osoba odpowiedzialna za muzykę pierwszej części Franko – dołącza do zespołu. Tym samym cały zespół ponownie wspólnymi siłami próbuje wskrzesić sentymentalną dla nich markę.

25 marca opublikowany zostaje kolejny raport, w którym to ponownie zostaje poruszony temat programisty. Ekipa znalazła dwie inne osoby, które są w stanie podołać projektowi i decydują się na porzucenie własnego silnika na rzecz powszechnie znanego Unity. Dodatkowo przypominają o ilości pracy, jaką trzeba włożyć w animację każdej z postaci. Mija 1,5 roku od momentu rozpoczęcia prac i rok od zakończenia zbiórki, a twórcy nie ustalili daty premiery ani nie zaprezentowali fragmentu rozgrywki.

Pod koniec grudnia 2015 roku dostajemy kolejną solidną porcję informacji. Najważniejszą jest zakończenie współpracy z Wspieram.to, której efektem jest przekazanie profilu produktu twórcom. Kolejnym faktem jest czas produkcji – z 12 miesięcy zamienił się w 24. Dodatkowo kolejne zmiany w ekipie, a raczej programistach. Poprzedni mieli nie dać rady, dlatego od sierpnia współpracują z kimś lepszym, z osobą z potrzebnymi umiejętnościami, by pomóc ukończyć ten tytuł. Przyznają, że porwali się z motyką na słońce deklarując pierwotną datę premiery i ciągle nie są w stanie określić, kiedy gra ujrzy światło dzienne. Mają jednak nadzieję, że wchodzą w ostatni rok produkcji tego tytułu.

Obecnie mamy rok 2016, a twórcy opublikowali  jedynie dwa posty. Jeden informujący o dodaniu broni palnej i drugi odpowiadający na pytania fanów. Dowiadujemy się z niej, że styl graficzny został wymuszony na twórcach przez Wspieram.to i teaser przez nich przygotowany oraz że to jedynie wina serwisu crowdfundingowego, że 2 lata po zakończeniu zbiórki nie wszyscy dostali swoje nagrody. Dodatkowo jesteśmy zapewnieni, że elementy graficzne będą w pełni gotowe przed końcem tego roku, a fragmenty rozgrywki ujrzymy już w następnym.

pytanie

Czy warto tyle czekać? Na to pytanie przyjdzie odpowiedzieć po premierze gry, ale niezależnie, jak dobra by nie była, to jednak „niesmak pozostanie”, jak napisał jeden z fanów gry. Czy cała akcja to skok na kasę? Moim zdaniem nie, twórcy nie prosili o zbyt wiele według swoich wyliczeń, jednak zdecydowanie przecenili swoje możliwości. Ciągłe chęci powiększania  zawartości odbiły się czkawką, a mimo tego twórcy nie potrafili powiedzieć dość i zamiast skupić się na doszlifowainu istniejących już elementów, wciąż dodawali nowe.

Gra z pewnością ujrzy światło dzienne. Dla twórców pierwszej części Franko to sprawa wręcz honorowa i zrobią wszystko, by ich marzenie się spełniło. Nie będzie to gra najwyższych lotów, ale miłośnicy tej produkcji spędzą w niej miłe chwile wspominając granie na Amidze czy PeCecie w latach 90’.


Komentarz.
Martwi mnie podejście obecnych twórców. Komentarze w stylu "Będzie jak będzie", "Mamy czas", lub zwykłe milczenie zamiast odpowiedzi na pytania zadawane na facebookowym profilu nie wróżą nic dobrego. Zamiast posypać głowę popiołem i przyznać się do błędu, przeprosić za opóźnienia – kolejny raz w odpowiedzi na pytania fanów otrzymaliśmy stek bzdur i lanie wody, a prywatne wiadomości wysłane przeze mnie – mimo odczytania przez osobę obsługującą FP – pozostają bez odpowiedzi.

W powyższej sprawie milczy również serwis wspieram.to – mimo wysłania zapytania do osoby odpowiedzialnej za kampanię Franko 2, nie doczekaliśmy się odpowiedzi na poniższe pytania:

1. Jak wyglądał początek współpracy z twórcami Franko 2?
2. Jak wyglądał proces tworzenia teasera gry? Twórcy zarzucają, że wymusił on na nich zastosowanie określonego stylu graficznego, z którym się nie utożsamiali.
3. Jaką rolę pełnił serwis wspieram.to podczas zbiórki, a następnie w zdawaniu relacji z postępów prac? Czy na bieżąco byliście informowani o problemach?
4. Czy współpraca z twórcami została oficjalnie zakończona? Jeżeli tak to dlaczego?
5. Jak ustosunkujecie się do zarzutów twórców, którzy obarczają was winą za niedostarczenie nagród do „5% wspierających”. 

Osobiście za grosz nie wierzę każdemu, kto maczał palce we Franko 2.

aw


Aktualizacja

Uzyskaliśmy odpowiedź od wydawnictwa IMGN.PRO w sprawie współpracy z serwisem Wspieram.to: 

O kwestiach wydawniczych rozmawialiśmy ze Wspieram.to które w tamtym czasie mocno reprezentowało twórców. Do pewnego czasu wszystko układało się dobrze. Później zaczęły się problemy z przesunięciami daty premiery. Nie naciskaliśmy w żaden sposób rozumiejąc jak wygląda proces tworzenia gier. Niestety po jakimś czasie kontakt z obiema stronami się urwał. W zasadzie nie zdążyliśmy nijak tej współpracy rozwinąć, a wielka szkoda bo mamy przekonanie że mogliśmy tylko pomóc. Bez względu na to mocno trzymamy kciuki zarówno za twórców Franko 2 jak i za serwis Wspieram.to z którym mieliśmy przyjemność współpracować kilkukrotnie.

Łukasz Kubiak współwłaściciel IMGN.PRO

O Indie Degustator

Gram w indyki. Recenzuje indyki. Nagrywam materiały z indyków. Kontakt: IndieDegustator@vg24.pl

Sprawdź też

Beta Wildlands oraz For Honor!

Jeżeli nie macie planów na ten weekend… to już macie. Wkrótce rozpocznie się beta Tom …

  • Ejdi

    No to ja napiszę tak. Frank to był gniot. Przyjęty gromkim rechotem na tej samej zasadzie, na której współcześnie w programach typu „Mam Talent” występują kompletne beztalencia robiące z siebie pośmiewisko. I ja również czerpałem z tego sporo frajdy, patrząc na te koślawe postacie i paskudne tła. Ta gra to mógł być wynik zamiany ról między grafikami i muzykami – pewnie podobnie katastrofalnie by to wyszło.

    I wszystko byłoby fajnie, chłopaki zabawili się w twórców gier, przy okazji zarabiając jakieś pieniążki. Jest ok. Może nawet pomysł powrotu i stworzenia drugiej części, po latach, byłby również fajny, gdybyśmy mieli do czynienia z twórcami, którzy dorośli, spojrzeli z dystansem na swoje „dzieło”, i stwierdzili, że w zasadzie to mogliby zrobić coś podobnego, bo to było takie zabawne. Poparł bym.

    Ale oni tego nie zrobili. Oni wyskoczyli z jakimiś absurdalnymi twierdzeniami o branży gier w swoich wywiadach, reklamując niepowstałą dwójkę. O tym dlaczego takich gier się nie robi i dlaczego właśnie to oni muszą ją zrobić. I dlaczego gracze chcą takich gier. Te bzdury lały się z każdej wypowiedzi. Zapowiedzi, że będą robić coś na własnym silniku „bo oni są tacy ambitni” również pokazywały oderwanie od rzeczywistości w kwestiach technicznych. Że ich artstyle nie odbiega poziomem od darmowych flashówek też się nie przejmowali (a może tylko tak mówili publicznie, a prywatnie robili co mogli, żeby to zmienić?).

    Innymi słowy dali w nich jasność, że nadal są tymi przypadkowymi bohaterami, a wręcz Dyzmami gamedevu, takimi samymi jakimi byli te 20 lat temu. Nie piszę tego, żeby kogoś obrażać ale uważam, że najwyższa pora przetrzeźwieć i dorosnąć do spojrzenia faktom prosto w oczy. Nie uważam, że nie należy takich gier robić. Przeciwnie. Symulatory kóz, kanapek z masłem, kamieni, rosnącej trawy – to rzeczy, które mają miejsce na rynku gier i reprezentują zdrowy humor i pokazują, że parodystyczne podejście do tematu gier jest cenione przez graczy.

    Franko 2, tak samo jak Franko 1, stanowiący parodię swojego gatunku mógłby być fajnym żartem ze wszystkiego – z polskiej rzeczywistości, z branży gier, a nawet żartem z żartów. Niestety pokazał jedynie, że Franko 1 nie był żartem tylko rzeczywistym odzwierciedleniem ówczesnych umiejętności twórców. Nie wyszedł taki koślawy w wyniku świadomej kreacji, a po prostu dlatego, że twórcy lepiej nie potrafili. Twórcy na własne życzenie zniszczyli ten mit rozwiewając delikatną mgiełkę niepewności, która ukrywa w dziełach mniej szlachetne rysy.

    Ale z drugiej strony to ciekawa lekcja, która pokazuje z jakim ryzykiem wiąże się rozgrzebywanie starych tworów. Nie każdy jest na to gotowy i nie każdy się do tego nadaje.

  • Redemptor

    Oj panie ejdi. Coś panu powiem na temat tego gniota. Przez 20 parę lat powstało mnóstwo gier. Jedne lepsze drugie gorsze. Jednak tak się dziwnie składa, że to jeden z tych gniotów, które najbardziej się pamięta. To ten gniot zebrał kilka nagród włącznie z najlepszą grą 1994r. w Polskim branżowym poczytnym piśmie. Franko powstało w czasach gdzie była mocna konkurencja szczególnie na rynku arcade. Nie przeszkodziło to jednak, aby to własnie ten gniot, nie masa innych pozostała w pamięci gracza i wzbudzała tak gorące emocje. Jest to najlepiej i najcieplej wspominana Polska gra. Ludzie pamietają te grę za jej grywalność i klimat.Jest to gra, która pomimo swoich lat ma wciąż ogromną bazę fanów. Jak dużo gier może się tym pochwalić?. Jaki z tego wniosek? To nie był gniot, bo takowych się nie pamięta. Mało tego gier zwyczajnie dobrych się nie pamięta. Franko się pamięta i czy się to komuś podoba czy nie. Pomijam już fakt, że w czasach Franko developing wzasadzie jeszcze w Polsce nie istniał, bo nikt nie miał pojęcia jak robić gry, lecz twórcy Franko to zrobili. Nie dzisiaj gdzie jest pełno silników do gier, lecz wtedy gdzie nie było praktycznie nic, łączeni z internetem. Jaki z tego wniosek. Nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz, a rozpisałeś mega elaborat jak na nic nieznaczącego gniota. Więc to gniot, ignorancja czy raczej Twój ból dupy?. O Franko 2 bądźmy spokojni. A co do artykułu. Kontaktował się Pan redaktor z twórcami gry ?

    • Ejdi

      Nazywając moją wypowiedź ‚bólem dupy’ w zasadzie sam siebie zakwalifikowałeś do grona osób, z którymi merytoryczna dyskusja ma tyle samo sensu co partia szachów z gołębiem. Z tej racji nie będę tutaj pisał kolejnego, obszernego komentarza chociaż każdy z Twoich argumentów można trywialnie zbić. Ot, chociażby pomieszanie platform – czy pisząc, że istniała konkurencja na rynku ‚arcade’ chciałeś zasugerować iż Franko zaistniał na automatach? Bo ja o niczym takim nie słyszałem. Natomiast na swojej źródłowej platformie, czyli na Amidze konkurencji w owym czasie praktycznie nie było. Dość wspomnieć, że ‚chodzonych bijatyk’ w ogóle było tyle co kot napłakał, a konwersje z automatów arcade typu Final Fight wołały o pomstę do nieba, bo były zwykłym skokiem na kasę, robioną po najniższych kosztach. Mimo tego jakoś nie zauważyłem aby Franko odniosła większy sukces poza naszymi granicami. A, że w Polsce się ją wspomina… Podstawowe założenie, że pamięta się tylko dobre rzeczy jest nieuzasadnione. Nigdzie nie napisałem, że umieszczenie akcji na szczecińskich ulicach, lub absurdalna przemoc nie dodawało swoistego kolorytu. Nie zmienia to faktu, że to brzydki klon Final Fight (włącznie z kradzionymi assetami). Stąd przytoczone przykłady gier typu „Goat Simulator”, które pokazują, że nawet na głupiej i niedorobionej grze można trafić w gust pewnej grupy graczy. Co nie czyni z niej automatycznie godnego podziwu dzieła.
      Tak, dokładnie tak jak piszesz – rynek wydawniczy w Polsce był w 1994 roku bardzo mikry. Nie bez powodu. I nie bez powodu dostaliśmy grę o tak niskiej jakości i słabej mechanice. I pomimo wspomnianych wyżej lokalnych uroków gry, może warto było się zastanowić nad czymś ważniejszym niż atakowanie osoby, która ośmieliła się zaatakować Twoją świętość.
      Otóż czy na podstawie Franko 1 (i innych ich gier) można wyrobić sobie opinię o kompetencjach jej autorów? Owszem. Czy w związku z powyższym dzisiejsze ‚zawirowania’ związane z finalizowaniem Franko 2 mogą być dla kogoś zaskoczeniem? Podpowiem Ci: Tak ale nie dla kogoś, kto się tak całkiem na tym nie zna. Tak więc zachowaj sobie swój koronny argument o ‚bólu’. Dla mnie ciekawsze niż Twoje zainteresowania tą częścią ciała jest szacowanie jakie są szanse na to, że sequel Franko kiedykolwiek ujrzy światło dzienne, a gdy już ujrzy to jakiej jakości produktu możemy się spodziewać. Moją opinię na ten temat już chyba będziesz w stanie wywnioskować samodzielnie.

      • Redemptor

        Szkoda strzępić jęzora skoro jawnie widać, że podtrzymujesz wizerunek osoby,którą opisałem.”Ból Dupy” zabolał. Skoro dla Ciebie najważniejszym aspektem gry jest jej techniczne wykonanie- o czym tutaj gadać. Niech zgadnę siedzisz w gamedevie, lub chciałbyś robić gry?, a nigdy nie osiągniesz chociażby namiastki fejmu tej parodii gier z początku lat 90tych?. Życzę Ci abyś kiedyś wypuścił produkt z podobnym feedbakiem po 20 latach od premiery ;).

        • Ejdi

          Napiszę tak: frrrruuuu…

    • Indie Degustator

      Kontaktowaliśmy się z twórcami, serwisem wspieram.to i wydawcą IMGN.PRO – tylko ten ostatni odpowiedział.

      • Redemptor

        Z dobrych źródeł wiem, że zawirowania z Franko 2 nie są wcale związane i nie leżą po stronie twórców gry. Cala szopka z crowdfundingiem to była raczej inicjatywa, a raczej reklama nowo powstałego wspieram.to. Dlatego pytałem się czy Pan redaktor kontaktował się z twórcami.

        • vg24.pl

          Zapytania do wspieram.to i twórców Franko 2 wysłaliśmy w czwartek. Do tej pory nie doczekaliśmy się odpowiedzi.